Alojzy Gżegżółka – czołowa postać teatrzyku, mająca wiele cech samego poety – na "Przekrojowej scenie" śpiewał:
Zielona Gęś to teatr jest wspaniały
Zielona Gęś na całym świecie gra
Zielona Gęś najlepsze ma kawały,
Zielona Gęś, Zielona Gęś. Zielo-ona Gę-ę-ęś.
Ten sam Alojzy pyta: "Jaka jest różnica między topielcem i Zieloną Gęsią"? A następnie wyjaśnia: "Topielec najprzód się denerwuje, a potem jest zielony, a Zielona Gęś jest najprzód zielona, a potem denerwuje 800 000 czytelników". Z dzisiejszej perspektywy Teatrzyk wydaje się dość niewinny. "Zielona Gęś" składa się składa się ze stu sześćdziesięciu miniaturowych dramatów, ośmieszających tendencje romantyczne i mesjanistyczne polskiej inteligencji oraz bufonadę i biurokrację czasów powojennych. Miniatury te były swego rodzaju, jak pisał Rafał Węgrzyniak, "łącznikiem pomiędzy międzywojenną awangardą a teatrem absurdu". Mamy tu galerię przeróżnych groteskowych postaci, między innymi poetkę (płaczącą co i rusz ze wzruszenia i szczęścia "balkonistkę" Hermenegildę Kociubińską), Alojzego Gżegżółkę (szczerego młodzieńca uwydatniającego wady społeczeństwa, zwanego raz "młodym ascetą", to znów "młodym angeleologiem"), Fafika (psa redakcyjnego, członka Klubu angeleologów), Osiołka Porfiriona (postać zaczerpniętą z debiutanckiej powieści Gałczyńskiego "Porfirion Osiełek" – mistrza puenty), Piekielnego Piotrusia (cudowne dziecko) oraz Profesora Bączyńskiego (artystę, "najdawniejszego angelologa w Polsce"). Postaci robią różne niesceniczne, ale działające na wyobraźnię i cudowne rzeczy – dokonują niekiedy z nudów "serii morderstw", cudem unikają śmierci, potrafią nawet, "zakryć Amerykę z powrotem"… Pojawia się i rząd polski, i amerykański, postaci historyczne, takie jak Krzysztof Kolumb czy Juliusz Cezar, a nawet postaci biblijne, jak Ewa wykazująca się wyjątkową żarłocznością i emancypacją, lub sam diabeł. Czasem "występuje osób niezliczona ilość". W Teatrzyku wszystko jest możliwe. Mimo niewątpliwych trudności realizacyjnych, "Zielona Gęś" doczekała się różnych interpretacji radiowych, teatralnych, a nawet telewizyjnych – w kabaretach Olgi Lipińskiej, gdzie m.in. Jan Kobuszewski niezapomnianie śpiewał i wygłaszał didaskalia, łącznie z uwagami dotyczącymi kurtyny. Do dziś "umiłowana córka" Gałczyńskiego jest wystawiana. Twórcy odwołują się w inscenizacjach do kabaretowej stylistyki lat międzywojennych i filmu "Kabaret", wykorzystują lalki, a także odwołują się do aktualnej sytuacji politycznej.
Teatrzyk Zielona Gęś. Wieczór drugi. 1970.
Warto wspomnieć, że do koloru zielonego Gałczyński miał szczególną słabość. Pisał, wedle słów jego córki, zawsze zielonym atramentem. Gęś była również żywicielką poety. Regularne honoraria z "Przekroju" w czasach, gdy dla władzy jego twórczość stawała się coraz bardziej podejrzana, były wymierną radością.
Jak pisze w "Posłowiu" do książki Gałczyńskiego Jan Stanisław Kopczewski, jednak "i ta gęś żywicielka milknie w 1950 roku pod naciskiem pryncypialnej krytyki obejmującej wówczas całą twórczość K.I. G., nie przystającą do kanonów tzw. socrealizmu". Sam Gałczyński na ataki kolegów-literatów, zarzucających jego twórczości m.in. archaiczność i burżuazyjność, miał odpowiedzieć: "Kanarkowi łeb można ukręcić, ale wtedy wszyscy zobaczą klatkę. Co zrobić z klatką, koledzy?".
Leopold Staff napisał zaś czterowiersz "Gałczyński", który wspaniale charakteryzuje Teatrzyk:
Pokazałeś w wesołej herezji
Przez swe fraszki fiołkowe i gęsie,
Ile jest nonsensu w poezji
I ile poezji w nonsensie.
źródła:
Kopczewski, J. St. (1984) "Posłowie". W: K. I. Gałczyński, "Teatrzyk Zielona Gęś przedstawia”. Warszawa: Nasza Księgarnia.
Gałczyńska, K. "Wstęp" (1987). W: K. I. Gałczyński, "Zielona Gęś". Warszawa: Wydawnictwo Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek.
Węgrzyniak, R. (2019). "Kabarecik Zielona Gęś". Pobrane z: https://e-teatr.pl/kabarecik-zielona-ges-a271230