Autor "Śubuka" przez lata pozostawał na peryferiach polskiej branży filmowej. Dopiero realizacja "Carte Blanche" z Andrzejem Chyrą jako tracącym wzrok nauczycielem, sprawiła, że zaczęto go traktować jako pełnoprawnego autora filmowego. Słusznie, bo Lusiński ma swój styl, ulubione tematy i pomysł na kino. Zarówno "Śubuk", jak i serialowa "Minuta ciszy" wyreżyserowana przez niego w 2022 roku pokazują, że Lusiński to twórca wierzący w siłę rzemiosła, skupiony na bohaterze i uważnie wsłuchujący się w potrzeby widza.
Jego "Śubuk" to przede wszystkim koncert Małgorzaty Gorol. Aktorka, która przed kilkoma laty zachwycała w "Twarzy" Szumowskiej, długo czekała na taką szansą. W "Śubuku" wreszcie błyszczy na pierwszym planie, wcielając się w młodą matkę, która musi okiełznać własne przerażenie i odkryć w sobie siłę do walki o dziecko. Gorol jest w tej roli bezbłędna – zadziorna, drapieżna, a kiedy indziej zupełnie bezsilna. Jej Maryśka to nie żadna heroina o niezłomnym charakterze i bohaterskich cnotach, ale kobieta z krwi i kości, zbudowana z lęków, niepewności, słabości i trosk, a także odwagi i siły. Gorol miesza je wszystkie, tworząc postać, której łatwo współczuć i za którą chce się podążać.