Młodopolska powieść społeczna wyrażająca sprzeciw wobec bezideowości i postawy oportunistycznej, ale i niebezkrytyczna wobec etosu straceńczego bohaterstwa. Główny bohater, wywodzący się z nizin społecznych doktor Tomasz Judym, poświęca swoje życie, by działać na rzecz poprawy życia najuboższych.
Powieść Ludzie bezdomni Stefana Żeromskiego ukazała się – od razu w formie książkowej – na przełomie listopada i grudnia 1899 roku. Postdatowana była później na rok 1900, stąd niekiedy rozbieżność w datach wydania. W liście do żony autor pisał: „Ciekawe będą jej losy. Nie będzie miała uznania u młodych, to wiem, ale ma ona swoją wartość...”. Jego założenie okazało się jednak błędne – młodzież uznała powieść za „krzyk swojego pokolenia”. Zygmunt Sarnecki w „Głosie Narodu” pisał:
Text
Gdy przed kilku tygodni ukazali się „Ludzie bezdomni” [...], rzucono się do czytania z takim samym prawie gorączkowym zajęciem, z jakim czytano dawniej „Ogniem i mieczem”, „Emancypantki” i „Nad Niemnem”. Spokojną zwykle wodę naszych drzemiących stosunków literackich zmącił nagle wicher sprzecznych sądów.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Stefan Żeromski w swoim gabinecie w chacie w Nałęczowie, 1906, fot. Biblioteka Narodowa (POLONA)
Obrazek
full_zeromski_stefan_polona_770.jpg
Była to pierwsza wielka powieść Żeromskiego, dotąd znanego przede wszystkim jako autor opowiadań (m.in. Siłaczki 1895, Doktora Piotra 1895 czy Syzyfowych prac 1897). Stworzył dzieło współczesne, osadzone w ówczesnych realiach lat 90. XIX wieku – tym głośniej wybrzmiewała jego treść. Pisał je w latach 1898–1899 pod natchnieniem rzeczywistych obrazów, które wzbudziły w nim wielkie zainteresowanie w trakcie odwiedzin u kuzynki w Dąbrowie Górniczej, gdzie przyglądał się życiu klasy robotniczej, zwiedzał kopalnie, fabryki. Zdecydował się o odłożeniu na bok prac nad powieścią Popioły (wyd. 1904), by zająć się dwutomowym dziełem Ludzie bezdomni.
Miejscami akcji są kolejno: Paryż, Warszawa, uzdrowisko Cisy i Zagłębie. Niekiedy perspektywa narracyjna powieści się zmienia, szczególnie w obszernym rozdziale Zwierzenia, zawierającym zapiski z pamiętnika Joanny Podborskiej, a także w wątku pobocznym, opowiadającym o losach brata i bratowej Tomasza Judyma. Opisy miejsc i przyrody cechuje niezwykły liryzm, nie brak jednak także naturalistycznych obrazów plastycznie przedstawiających realia biedy.
Rozbudowana powieść, z licznymi epizodami i bohaterami, sprawia wrażenie, jakby niemal każdy rozdział był osobną nowelą. Szczególną uwagę czytelników i krytyków zwracała narracja utworu, a dokładniej, jak pisał Henryk Markiewicz, „nie spotykana dotąd w powieści polskiej rozpiętość i szybka zmienność występujących w niej stylów”. Żeromski przeplatał styl neutralny ze stylami gawędziarsko-humorystycznym, poetycko-patetycznym, a także swoistym stopem stylistycznym, który służył do wyrażania odrazy w opisach życia biedoty. Powieściowe dialogi doskonale oddają dynamikę mowy przez wykorzystanie równoważników zdań, urwanych wypowiedzi, języka potocznego, w tym także charakterystycznej w Ludziach bezdomnych gwary inteligenckiej. Żeromski z wielką wprawą przedstawiał nieoczywiste emocje, takie jak zakłopotanie, wstyd, nadmierną pewność siebie, dobroduszność czy wstręt. Korzystał z wyrazów o skrajnej ekspresji, opisując rzeczywistość w sposób niezwykle emocjonalny. Nie wszystkie ówczesne recenzje pochwalały ten styl: Stanisław Pieńkowski pisał o „niedołężnym, zachwaszczonym żargonowymi zwrotami języku” i o „niemocy w tworzeniu nastrojów”, Antoni Lange krytykował „nadmiar treści dekoracyjnej”. Opinie te były jednak w mniejszości i dziś możemy je odczytywać nie tyle jako krytykę książki Żeromskiego, a ogólną niechęć do nowo rozwijających się tendencji w XIX-wiecznej prozie, jakimi było przeplatanie stylów i odmian języka ogólnego.
Tomasz Judym
Głównym bohaterem Żeromski uczynił doktora Tomasza Judyma – człowieka wykształconego i obytego, którego poznajemy w trakcie jego praktyki lekarskiej w Paryżu, gdy w wolnych chwilach podziwia dzieła w tamtejszych muzeach. W jednej z galerii spotyka panią Niewadzką, jej dwie wnuczki oraz ich nauczycielkę Joannę Podborską, z którymi los ponownie zetknie go w uzdrowisku Cisy, zaś ostatnia z nich odegra w jego życiu znaczącą rolę.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Kadr z filmu "Doktor Judym" w reżyserii Włodzimierza Haupe, 1975, fot. archiwum Filmu/Forum
Obrazek
doktor_judym_forum-0428937398.jpg
W rozmowie z eleganckimi kobietami z arystokracji uwidaczniają się kompleksy Judyma na punkcie własnego pochodzenia z proletariatu, ale nie wypiera się swego rodowodu i sam przyznaje, że jego ojciec był szewcem przy ulicy Ciepłej w Warszawie. Naukę zawdzięczał ciotce, która, nie wiedzieć czemu, właśnie Tomasza, a nie jego brata, wzięła pod swoje skrzydła, otaczając opieką, ale i kierując jego życiem twardą ręką. Choć wykształcenie umożliwiło mu wyrwanie się z biedy, Judym nie jest w stanie zapomnieć o tym, skąd pochodzi. Czuje, że ma do spłacenia dług, a jego obowiązkiem jest zadbać o najbiedniejszych i ich prawo do godnego, zdrowego życia.
Mrzonkami – marzeniem niemożliwym do spełnienia – nazwał Żeromski rozdział, w którym Judym przedstawia gremium lekarskiemu swój odczyt dotyczący stanu współczesnej higieny. Dopóki prelegent mówił o sprawach dotyczących klasy wyższej lub o ubogich Paryża, utrzymywał zainteresowanie słuchaczy, gdy jednak zaczynał zwracać ich uwagę na losy biednych z warszawskich ulic i wiejskich rodzin, słychać było niezadowolenie.
Text
Umiemy pilnie tępić mikroby w sypialni bogacza, ale ze spokojem wyłączamy z zakresu naszego widzenia fakt pomieszkiwania dzieci pospołu z prosiętami. [...] Czy nie jest naszym obowiązkiem szerzyć higienę tam, gdzie nie tylko jej nie ma, ale gdzie panują stosunki tak okropne? Któż ma to czynić, jeśli nie my?
Judym wskazywał na obowiązki, z jakimi wiąże się zawód lekarza, poświęcenie, jakie medycy są winni potrzebującym, a także władzę, jaką posiadają. Wytykał, że „lekarz dzisiejszy – to lekarz ludzi bogatych”, ale zebranych nie ruszały te zarzuty. Podniosły się głosy, że działalność charytatywna nie leży w ich interesie, nie dotyczą ich sprawy ubogich.
Dzięki swojej nieustępliwości Tomasz Judym wciąż znajduje jednak okazje, by realizować plan pomocy innym. Do końca będzie dążył do swoich celów, a dobro ludzi potrzebujących postawi ponad własne.
Joasia Podborska
Joasię Żeromski daje poznać czytelnikom z perspektywy Judyma oraz przez zapiski z jej pamiętnika, pisanego kilka lat przed akcją powieści. Dziewczyna pochodzi z rodziny szlacheckiej, która utraciła majątek. Jej rodzice zmarli, gdy była jeszcze dzieckiem, a w dorosłym wieku straciła także brata, który przebywał na badaniach naukowych w głębi Syberii. Joasia nigdy nie zaznała ciepła domowego, do którego całe życie tęskni.
Jej postać wzorowana była na żonie pisarza, Oktawii Rodkiewiczowej z Radziwiłłowiczów. Bohaterka jest opisana jako piękna, delikatna, nadzwyczaj dobra. Pragnie działać na rzecz innych (jak gdy oddała swój pokój w Cisach chorym na malarię), jednak jej poświęcenie nie jest tak skrajne i tragiczne jak Judyma. To dziewczyna obowiązkowa, rozumna, a jej największym marzeniem jest dawać i pozyskiwać miłość. Wydaje się, że jej marzenie się ziści: na koniec powieści przyjeżdża do swojego narzeczonego doktora Judyma do Zagłębia. Zakochani zaczynają planować wspólne życie, panna Podborska gotowa jest zostawić wszystkie wygody, dążenia materialne, by wspomagać przyszłego męża w jego powołaniu. Mówi:
Text
Każda istota ma swe ognisko, swój dach. Mały skowronek – i ten... Gdy pomyślę, że teraz moje życie tułacze ma się już skończyć...
Rozmowy z Joasią zmieniają jednak plany Judyma. Mimo gorącej miłości, jaką czuje do dziewczyny, zdaje sobie sprawę, że nie może z nią być.
Text
Przecie to ja jestem za to wszystko odpowiedzialny! Ja jestem! [...] Otrzymałem wszystko, co potrzeba... Muszę to oddać, com wziął. Ten dług przeklęty... Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą bym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podłe zmory. Muszę wyrzec się szczęścia. Muszę być sam jeden. Żeby obok mnie nikt nie był, nikt mię nie trzymał!
Żeromski nie ma dla Joasi szczęśliwego zakończenia: bohaterka musi zaakceptować wybór Judyma, który odrzuca własne przyjemności, a nawet pomoc ukochanej, by całkowicie poświęcić się pracy dla ubogich.
Robotnicza Warszawa, uzdrowisko Cisy i przemysłowe Zagłębie
Żeromski w naturalistycznych opisach maluje obraz robotniczej Warszawy i jej mieszkańców, stanowiący kontrast do ukulturalnionego Paryża:
Text
Żar słoneczny zalewał ten rynsztok w kształcie ulicy. Z wąskiej szyi między Ciepłą i placem wydzielał się fetor jak z cmentarza. Jak dawniej siedziała na trotuarze stara, schorzała Żydówka sprzedająca gotowany bób, fasolę, groch i ziarna dyni. [...] Jedna z roznosicielek wody stała pod murem. Była prawie do naga obdarta. Twarz miała zżółkłą i martwą.
Doktor Judym zwraca uwagę na brak dostępu „motłochu” do medycyny, tym bardziej potrzebnej w warunkach, w jakich żyją biedni. Trudne realia i ciężka praca ukazane zostają na przykładzie najbliższej rodziny Judyma, jego ciotki Pelagii, brata Wiktora oraz bratowej. Judymowa pracuje w fabryce cygar (wzorowanej na zakładzie Brunna przy ulicy Krochmalnej w Warszawie), Wiktor zaś jest pracownikiem stalowni.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Park zdrojowy, Nałęczów, fot. Marek Maruszak/Forum
Obrazek
naleczow_forum.jpg
Główny wątek powieści przenosi czytelników z Warszawy do Cisów. Kojarzone one były z Nałęczowem, do tego stopnia, że podobno zarząd uzdrowiska upominał się u Żeromskiego o sprostowanie, że Cisy nie są Nałęczowem, by nie łączono ich z niechlubną historią powieściowego zakładu kuracyjnego. Tomasz Judym przyjmuje propozycję pracy na prowincji w domu uzdrowiskowym, a właścicielką majątku okazuje się pani Niewadzka, którą bohater uprzednio poznał w Paryżu. Cisy są położone w pięknej dolinie między wzgórzami, w otoczeniu lasu, parku, dwóch stawów. To przedsiębiorstwo, spółka akcyjna „o kapitale stałym wysokości blisko trzechkroć stu tysięcy rubli”, którym zarządza rada wybrana spośród ponad dwudziestu wspólników. Dyrektorem uzdrowiska jest doktor Węglichowski, administratorem Krzywosąd Chobrzański, a jednym z wiceprezesów Les-Leszczykowski.
Dla wspólników uzdrowiska jest ono przede wszystkim źródłem zysku, dlatego też wykazują sceptyczny stosunek do rewolucyjnych pomysłów Judyma nastawionych na dobro ludzi, szczególnie tych najbiedniejszych, mieszkających po sąsiedzku z sanatorium. Ostatecznie rozbieżności w celach stają się zarzewiem konfliktu doktora Tomasza z Krzywosądem – administrator, chcąc oczyścić stawy ze szlamu, nakazuje zrzucać szlam do rzeki, która była dla ludności wiejskiej źródłem wody pitnej. Judym ostro się temu sprzeciwia, ostatecznie dochodzi do rękoczynów i doktor wrzuca Krzywosąda w szlam. Wieczorem otrzymuje wypowiedzenie i opuszcza Cisy.
W drodze powrotnej do Warszawy spotyka inżyniera Korzeckiego, znajomego ze Szwajcarii, który nalega, by doktor pojechał razem z nim do Zagłębia i przyjął tam posadę jako lekarz przy fabryce. „Wszędzie widziało się kominy, kominy i dymy ciągnące się w dal po lazurowym niebie”. Żeromski opisuje przemysłową krainę z „brudną, splugawioną, żółtoryżą” wodą, hałdy piachu węglowego wyglądające niczym wzgórza. Opisuje kopalnię „Sykstus”, trud pracy jej ludzi, ciężkie warunki pracy, brud. Tu właśnie Judym odnajduje to, czego szukał: „Jakiś łańcuch niezgłębionej sympatii spoił go z tymi miejscami. Coś widział w tym wszystkim, czego rozum nie ima i czemu wyobraźnia nie jest w możności dotrzymać kroku...”.
Bezdomność u Żeromskiego
Tytułową bezdomność jako symboliczną kondycję można rozpoznać u wszystkich bohaterów powieści. Na pierwszym miejscu jest bezdomność Tomasza Judyma – dochodzi on do prawdy, że by realizować swoje powołanie, wielką ideę, musi zrezygnować z ciepła domowego, a nawet miłości, która według niego mogłaby go odwieść od altruistycznych zamiarów.
Refleksem uosobienia Judyma jest w powieści jego przyjaciel Korzecki. Podziela on wartości doktora, także brzydzi się dążeniem do wzbogacania i jest wrażliwy na niedolę ludzi. Jednak inaczej niż Judym, którego ta świadomość prowadzi do nieustępliwego działania na rzecz poprawy, Korzecki nie jest w stanie udźwignąć bólu świadomości nierówności w świecie i ostatecznie popełnia samobójstwo – będące wyrazem jego bezdomności w rzeczywistości, wobec której czuje się bezradny.
Żeromski w powieści krytykuje wszystkich tych, którym nie przyświeca żadna idea i żyją jedynie dla własnej wygody. Lekarze odrzucający odczyt Judyma oraz zarządcy Cisów także są „ludźmi bezdomnymi”.
W wątku pobocznym, dzięki pomocy finansowej doktora, jego brat Wiktor jedzie za pracą do Szwajcarii i ściąga do siebie swoją rodzinę. Judymowie, walcząc o lepszy byt, zostawiają miasto rodzinne i wszystko, co do tej pory znali, przez co także stają się „ludźmi bezdomnymi”. Na samym końcu „bezdomna” okazuje się także Joanna Podborska, z utęsknieniem czekająca na zaznanie ciepła ogniska domowego.
Adaptacje
Powieść została zekranizowana w 1975 roku pod tytułem Doktor Judym przez Włodzimierza Haupego. W główną rolę wcielił się Jan Englert.
Źródła:
Markiewicz, H. (1966). „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego. Warszawa: Czytelnik.
Żeromski, S. (2001). Listy 1893–1896. Oprac.: Adamczyk, Z.J. Warszawa: Czytelnik.