Nawet jeśli książka wyrosła z uwielbienia dla postmodernistów w stylu Wallace’a, Łyskawa bawi się językiem tak, by ze swoich autorskich stylizacji wydestylować własną konwencję i formułę. Jest jeszcze jedna rzecz, która odróżnia go od Wallace’a – jest nią dobra zabawa. Jolanta Kozak, tłumaczka książek Amerykanina, we wstępie do Niewyczerpanego żartu wspomina, że ta uber-powieść pierwotnie miała nosić tytuł A Failed Entertainment (Nieudana rozrywka), gdyż – jak stwierdza Kozak – „z całą pewnością nie jest zamiarem Autora dostarczyć czytelnikowi dobrej zabawy”, a „ustalenie ostatecznego (kanonicznego) sensu powieści jest zamiarem beznadziejnym”. Łyskawa wprost przeciwnie – konsekwentnie dąży do tego, by w tym całym rozproszeniu, nadmiarze, niejednostajności, w tendencji do przesady i ironii (na pewno nie do tworzenia kanonów) zawierała się właśnie frajda z lektury.
Jak powiedział kiedyś profesor Tadeusz Sławek: „Dobrze czytać oznacza »zaczytać się«, czyli »zagubić się« w czasie”. I dalej: „Szczęśliwiec ten, kto znajdzie książkę, w którą się zaczyta i zapadnie”. Łyskawa napisał coś, w czym łatwo utonąć i dać się pochłonąć słowom, a takie doświadczenie „zaczytania”, taka chwila olśnienia, przytrafia się rzadko. Na skrzydełku okładki do głosu dochodzi jeszcze sam Jeffrey Waters, który pisze: „Jeżeli czegoś żałuję po przeczytaniu tej książki, to że już nigdy nie będę mógł jej przeczytać po raz pierwszy”. Nic dodać, nic ująć.
Jul Łyskawa, Prawdziwa historia Jeffreya Watersa i jego ojców
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2024
Liczba stron: 520
ISBN: 978-83-8191-964-7