Karolina Beylin pisała o imponujących dziełach, którymi błyszczały witryny: domkach szwajcarskich z czekolady z piernikowymi mostami, cukrowych skałach i piramidach. W okresie świąt chrześcijańskich pojawiały się "ogromne karmelki z ślicznym wizerunkiem nader misternie wyrażającym Zbawiciela, Jego Najświętszej Matki i różnych świętych Patronów". Co bardziej luksusowe lokale były też forpocztą nowoczesności: zastępowały oświetlenie gazowe elektrycznym, podłączały się do sieci telefonicznej. Wcześniej pod popularnymi kawiarniami, np. Loursa, wystawali posłańcy, których warszawiacy przezywali "szczygłami" z powodu ich charakterystycznych, czerwonych czapek. Ci uliczni konsjerże, z reguły nastoletni chłopcy, potrafili załatwić niemal każdą sprawę: od zdobycia biletu na popularną sztukę po dyskretne przekazanie liściku ukochanej osobie.
Jednak i ta generacja miała przecież swoje lokale, w których zbierała się bohema. Jednym z nich była śródmiejska sieć cukierni, które zbiorczo nazywano "Starorypałką" (od nazwiska właścicieli Starorypińskich) i do których "na obgadankę codzienną schodzą się literaty a poety". Artur Oppman w zbiorze "Moja Warszawa" opisuje przybytek zwany "Pod dzwonnicą", nieopodal kościoła św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Z sieni wkraczało się wprost "do piekielnie zadymionej izby, gdzie gwar ucztujących zamieniał się niekiedy w istną orgję harmidru i potępieńczych wrzasków". Najkrzykliwszą kompanię stanowili malarze, poeci zaś zbierali się w kółka, w których półgłosem odczytywali najnowsze utwory. Najciekawsze rzeczy działy się jednak w ostatniej, trzeciej izbie:
Najmniejszy, najzaciszniejszy [pokój], pomimo iż zawsze pełny gości, odznaczał się absolutnem milczeniem. Przy licznych stolikach siedziały figury dziwaczne, staroświeckie, skupione w sobie, rzekłbyś, automaty z panopticum, gdyby nie leniwe, jakby paralityczne, ruchy rąk, stawiających pionki, konie i wieże lub krągłe warcabowe krążki. Była to bowiem izba szachistów i warcabiarzy. Z pokojów pierwszego i drugiego zaglądali tu niekiedy zainteresowani grą kundmani. Patrzeć było wolno, ale, broń Boże, nie robić żadnych uwag; wtedy bowiem automaty ożywiały się raptownie i gniewliwemi mruknięciami dawały do zrozumienia, że galerja jest zgoła zbyteczna i niepożądana.
Wciąż namiętnie grano w bilarda. Jak pisał Prus w jednej z kronik tygodniowych: "bilardy i kawiarnie, wznoszone ku pożytkowi męskiemu, nie zawodzą ich właścicieli; czytelnie zaś oprzeć się muszą przeważnie na elemencie żeńskim". Dbającym o reputację kobietom z wyższych klas wciąż nie wypadało przebywać w lokalach. Prus w "Lalce" kreśli scenę, w której znudzona Łęcka wstępuje na ciastko do Lourse'a "przez figle".
Krzykiem mody ostatnich dwóch dekad XIX wieku były mleczarnie – skrzyżowanie kawiarni z barem mlecznym, w których serwowano świeże wiejskie produkty często z własnych podwarszawskich gospodarstw. Pierwszą mleczarnię w Ogrodzie Saskim, a przede wszystkim jej towarzyskie znaczenie, opisywał Sienkiewicz w jednej ze swych kronik: "Mleczarnie są zarazem i szkołą dla młodzieży, która, ukończywszy studia dzienne w budkach z wodą sodową, spieszy tu wieczorami uczyć się towarzyskiego szyku i galanterii dla płci niewieściej".
To właśnie w mleczarniach, przede wszystkim w Udziałowej i Nadświdrzańskiej, zacznie się dla Warszawy ferment kulturalny początku XX wieku. Nad kubkiem "wiejskiej kawy" czy szklaneczką kefiru (lub czegoś mocniejszego, bo w tego typu lokalach serwowano również alkohol) gorące dyskusje prowadzić będą młodopolscy poeci, socjalistyczni bojowcy, "niedowarzeni filozofowie studiujący Kanta i Nietzschego w myśl zasady, by »rzeczy poważne puszczać kantem i całe życie zajmować się niczym«", dekadenci i natchnieni mistycy.
Źródła:
Karolina Beylin, "Warszawy dni powszednie 1800-1914", Warszawa 1985.
Wiktor Gomulicki, "Opowiadanie o starej Warszawie", Warszawa 1960.
Wojciech Herbaczyński, "W dawnych cukierniach i kawiarniach warszawskich", Warszawa 1988.
Ferdynand Hoesick, "Warszawa: luźne kartki z przeszłości syreniego grodu", Warszawa 2020.
Andrzej Z. Makowiecki, "Warszawskie kawiarnie literackie", Warszawa 2013.
Dominika Skiba, "Cyganeria artystyczna i cyganowanie w romantycznej Warszawie", Wrocław 2016.