Kyohei Sorita, znakomity artysta japoński, który zdobył srebrny medal w XVIII Konkursie Chopinowskim, występując w mediach, często podkreśla patriotyzm w muzyce Chopina. Ale dla japońskich pianistów, z którymi przeprowadziłam wywiady, kategoria narodu nie ma nadrzędnego znaczenia. Domyślam się, że dorastając poza społecznym i instytucjonalnym dyskursem chopinowskim, są oni uwolnieni od ramy narodowej przy interpretowaniu dzieł Chopina. Według niektórych pianistów utwory Chopina były poświęcone bliskim mu ludziom, idei ludzkości czy samej naturze, jeszcze szerzej kosmosowi. Polscy pianiści, z którymi też przeprowadziłam pilotażowe wywiady, często udzielali podobnych odpowiedzi.
Czy istnieje "japońskość" w muzyce Chopina?
Wywiady z japońskimi pianistkami i pianistami, którzy studiowali albo pracowali w Polsce, sugerują, że wrażliwość jest jedną z "japońskich" cech muzyki Chopina. Liryzm i możliwość wyrażania wyrafinowanych uczuć często przyciągają moich rozmówców; mówią, że czułość jest kluczową cechą jego dzieł. Wrażliwość Chopina pozwala odczuwać i wyrażać "ukryte piękno" jego muzyki na swój sposób, a z drugiej strony odsłania głębię każdej z artystek i artystów. Charakterystyczne, że Kayo Nishimizu, jedna z moich rozmówczyń mieszkająca w Polsce od 1987 roku oznajmiła, że poprzez utwory Chopina na nowo nauczyła się "wrażliwości japońskiej", której nie rozumiała, będąc w Japonii, i że muzyka Chopina odpowiada Japończykom, którzy często nie wyrażają swoich uczuć wprost.
Wykonanie utworów Chopina oprócz najwyższego poziomu technik wymaga "naturalnego" stanu umysłu i ciała; wykonawcy muszą być szczerzy w stosunku do siebie, skupieni i zrelaksowani zarazem. To na pewno dotyczy też dzieł innych kompozytorów, ale moi rozmówcy podkreślają, że ma to znaczenie zwłaszcza w przypadku Chopina. Między innymi dlatego miłośnicy muzyki poważnej, oczywiście nie tylko japońscy, przyjeżdżają do Warszawy na Konkurs Chopinowski, chcąc zetknąć się ze wspaniałymi osobowościami i ich chopinowską wrażliwością.
Jest pani tłumaczką na japoński książki "Quarks, Elephants & Pierogi", która stanowi kompendium wiedzy o polskiej kulturze z perspektywy języka polskiego. Czy mogłaby pani opowiedzieć o swoich doświadczeniach związanych z nauką polskiego?
Moja nauka polskiego jest ściśle związana z życiem w Polsce i żywym kontaktem z Polakami. Tłumacząc książkę "Quarks, Elephants and Pierogi: Poland in 101 Words", miło wspominałam swoje pierwsze dni w Polsce. Zaczęłam się uczyć polskiego na letnim kursie Uniwersytetu Jagiellońskiego w 2002 roku, a w 2003 roku podczas studiów chodziłam też na lekcje. Miałam wspaniałe nauczycielki, po paru miesiącach, dzięki cierpliwości moich koleżanek i kolegów, powoli mogłam zacząć prowadzić z nimi rozmowy. Przeprowadzałam wywiady, żeby zebrać materiały do pracy magisterskiej. Te doświadczenia – rozmowy, wywiady i ich transkrypcja – pozwalały mi zanurzyć się w żywym języku polskim.