Idąc dalej: świetnym wprowadzeniem w realia, w jakich rozpoczynała się ta cała klubowa "frywolka" (określenie Roberta Brylewskiego), jest praca wideo Piotra Dominika i Tomasza Rozbickiego "Warszawa 1988-1989" (z dograną do niej po latach muzyką Palcolor – projektu Emila Macherzyńskiego).
Na nakręconych amatorską kamerą VHS nagraniach widzimy blokowiska sprzed ery tęczowej termomodernizacji, podwórka kamienic-studni z nieodłącznymi kapliczkami, mury, które nie zaznały farby od czasów odbudowy pokryte graffiti będącym wyrazem subkulturowo-politycznego fermentu epoki, z hasłami takimi jak "PZPR WALCZY", "SK8", "PSYCHIC TV", "KSIĘŻYC JEST ŁYSY", "LEGIA KING" czy "CHCEMY WOJNY" (ten slogan jest akurat zamalowany, choć da się go odczytać – widać także szereg zamazanych napisów "Solidarności"). Sąsiadują z nimi wielkopowierzchniowe murale Peweksu i PKO, ale też reklamy olejów silnikowych firmy Elf i Mercedesa (choć na ulicach królowały jeszcze duże fiaty i maluchy), a także wczesna szyldoza małych przedsiębiorstw pobudzonych ustawą Wilczka ("MINI-BAR EWA ZAPRASZA", "MAGLE W PODWÓRZU", "WYPOŻYCZALNIA JEANNETTE SUKIENKI ŚLUBNE FRAKI SMOKINGI") – z dzisiejszej perspektywy jeszcze całkiem urocza i nieinwazyjna. Do tego dochodzą ogłoszenia informujące o lekcjach karate, plakaty reklamujące film z Chuckiem Norrisem, nowy album Iron Maiden i spektakl Akademii Ruchu, zaproszenie na superdyskotekę z Markiem Sierockim i dni kultury Republiki Federalnej Niemiec w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, transparenty wzywające na pikietę pod ambasadą Chin i zapalenie zniczy dla ofiar masakry na placu Tiananmen. Wreszcie: ujęcia z wojskowej defilady na placu (jeszcze) Zwycięstwa, które poprzedzają kadry z imprezy artystycznej bohemy w Hybrydach – klubie studenckim, bo do końca lat 80. niemal wyłącznie takie istniały w Warszawie (m.in. Stodoła, Remont, Proxima, Park, Karuzela – poza ostatnim funkcjonujące do dziś). Szkoda jednak, że w dalszej części wystawy to osadzenie w miejskiej codzienności nieco się gubi, a przecież Warszawa z roku 1988 i Warszawa z roku 2014 to zupełnie inne miasta.
Kolejnym audiowizualnym dokumentem czasów transformacji jest film nakręcony podczas festiwalu "Róbrege" w 1987 roku, który wydarzył się w namiocie cyrku Intersalto u zbiegu ulic Chłodnej i Towarowej. Umiejscowienie go na wystawie wydaje się być dobrym tropem, bowiem wiele przyszłych klubowych przedsięwzięć, nawet jeśli poruszały się w innej muzycznej stylistyce, było z ducha bliskich punkowej idei "zrób to sam" – powstawały nieraz bez wielkich nakładów finansowych i funkcjonowały na granicy opłacalności. Przepis na popularną miejscówkę często powstawał według wzoru: wynająć poprzemysłową przestrzeń w dobrze skomunikowanym miejscu (o co nie było jeszcze wówczas trudno), postawić bar z palet, wstawić do środka meble spod śmietnika lub z pchlego targu, odbić ulotki na ksero i, że pozwolę sobie na szczyptę archaicznego slangu, gra gitara. Tu nasuwa się pytanie z gatunku historii alternatywnych: jak rozwinąłby się warszawski clubbing i czy w ogóle to zjawisko przybrałoby taką skalę, gdyby nie upadek stołecznego przemysłu (długa lista klubowych beneficjentów), a także zapaść państwowego systemu finansowania kultury (to m.in. przypadek klubu Fugazi, który przejął lokal po zbankrutowanym kinie W-Z) i idące za nim dostosowanie się kulturalnych placówek do wolnorynkowych reguł gry (tu znów długa lista miejsc podnajmujących przestrzeń od miejskich instytucji, jak np. Galeria Off działająca przy Teatrze Nowym).
Pierwszym prezentowanym na wystawie miejscem jest właśnie klub Fugazi, będący w tej opowieści niejako pomostem między starym a nowym – rodzącą się kulturą klubową a wyrosłą z lat 80. sceną rockową, której muzyka była dominującym soundtrackiem pierwszych lat transformacji. Łącznikiem między punkiem z poprzedniej dekady a nową muzyką jest też plakat koncertu duetu Max & Kelner z tego klubu – elektronicznego projektu Roberta Brylewskiego i Pawła "Kelnera" Rozwadowskiego, których płyta "Tehno Terror" z 1992 roku jest jednym z najlepszych komentarzy do transformacyjnej rzeczywistości:
Zmieniamy orły na wrony,
Orły łyse na orły w koronie,
Zmieniamy nazwy placów i ulic,
Ale czy mentalnie też się zmieniamy?
["Mamy Zahut"]