Do najciekawszych fragmentów kuratorskiej opowieści, wciąż jak się zdaje pozostawiających spore pole dla kolejnych badaczek i badaczy, jest ciało w sztuce Witkacego. Wybujała cielesność, hybrydyczna, łącząca w sobie elementy ludzkie, zwierzęce i fantastyczne, staje się podstawą do posthumanistycznego spojrzenia na dorobek zakopiańskiego artysty. Nie mniej fascynujący jest seksualny wymiar cielesności w ujęciu Witkiewicza. Choć w podtytule młodzieńczych "622 upadków Bunga" pojawia się "Demoniczna kobieta", liczne rysunki Witkacego pokazują wyjście artysty poza wyrastający z tradycji symbolizmu, mizoginiczny w gruncie rzeczy motyw kobiety-demona, uwodzicielskiego i niszczycielskiego wampa. Sam zresztą zwraca uwagę na kreowanie tego stereotypu w "Kobiecie sztucznie zdemonizowanej…" — demonizacji dokonuje przy tym postać jednoznacznie kojarząca się z figurą psychoanalityka, w czym dostrzec można element krytyki freudyzmu i jego oddziaływania na surrealizm. Jak pisze w katalogu wystawy Zofia Machnicka, Witkacy: "daleki jest od śmiertelnie poważnych haseł nadrealistów postulujących rewolucję artystyczną i społeczną poprzez erotyzm i seksualność”, a „formułując krótkie ironiczne teksty i umieszczając je w przestrzeni rysunku, rozbraja powagę tych rozważań i przedstawień, dzięki ironii i ciętemu humorowi. Tworzy dystans wobec «otchłani erotyzmu» i ślepych sił powodujących podmiotami ".
Natkniemy się tu także na sytuacje rodem z biblijnego motywu Zuzanny i starców, chętnie podejmowanego przez malarzy nowożytnych (acz głównie jako pretekst do przedstawienia wojerystycznego aktu) — kobiety napastowane przez starych, obleślnych dziadów. Na postaci kobiece nastają mężczyźni o iście monstrualnych fizjonomiach i olbrzymich, zniekształconych przyrodzeniach przypominających chorobowe narośle. Binarny porządek świata, którym rządzi opozycja dwóch płci zostaje zresztą zaburzony, jak zauważa Machnicka, w licznych pracach, w których pojawiają się postaci o niejednoznacznych, androgynicznych cechach płciowych.