Kobiety biorą sprawy w swoje ręce
Maria Morozowicz-Szczepkowska. Fotografia portretowa, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC)
Dwudziestolecie międzywojenne było przełomowym okresem emancypacji kobiet, które w 1918 roku zyskały czynne i bierne prawa wyborcze, stając się podmiotami polityki (a nie pasywnym obiektem zarządzania przez mężczyzn). Był to także czas rozwoju zaangażowanej dramaturgii feministycznej, mówiącej wreszcie głosem kobiet; mówiącej o problemach społecznych, które dotyczyły ich najbardziej (badaczka Jagoda Hernik Spalińska określiła ten typ dramatu dwudziestolecia jako "socfeministyczny"). Jedną z czołowych twórczyń feministycznego nurtu międzywojennego była Maria Morozowicz-Szczepkowska, która zyskała rozpoznawalność dzięki głośnej sztuce "Sprawa Moniki", przez część badaczek uznawanej za pierwszy feministyczny tekst sceniczny w historii polskiego teatru. Był to dramat o trzech kobietach uwikłanych w relację z tym samym mężczyzną, a jeden z wątków dotyczył aborcji dokonanej przez służącą Antosię. Morozowicz-Szczepkowska napisała "Sprawę Moniki" z gniewu. W tomie wspomnień "Z lotu ptaka" wydanym w roku 1968 (roku jej śmierci) przeczytać można o jej frustracji po obejrzeniu inscenizacji "Domu kobiet" Zofii Nałkowskiej w reżyserii Marii Przybyłko-Potockiej (premiera w Teatrze Polskim w Warszawie w 1930 roku):
Ta galeria kwękających, niedołężnych, bezapelacyjnie poddanych supremacji męskiej bab ma reprezentować tak silny przecież genetycznie świat kobiet? Czyż one mają być tylko narzędziem do płodzenia, nic więcej? Zerwał się we mnie protest, któremu dałam nazwę: "Sprawa Moniki".
Kiedy kolejni dwaj dyrektorzy – Stefan Jaracz i Arnold Szyfman – odrzucili sztukę Morozowicz-Szczepkowskiej, sprawy w swoje ręce wzięła Zofia Modrzewska, która wyreżyserowała dramat pod egidą Instytutu Reduty ("Ja ci ją wypieszczę, ja na taką sztukę czekałam, to jest nasza sztuka, sztuka kobiet!", przekonywała autorkę Modrzewska). Premiera odbyła się w lutym 1932 roku w podziemiach budynku zakładu ubezpieczeń przy ulicy Kopernika w Warszawie. Boy-Żeleński pisał w recenzji na łamach "Ilustrowanego Kuriera Codziennego", że "Sprawa Moniki" to tekst, który "wydobywa tragiczne rozdarcia nowoczesnej kobiety", zarazem jednak ocenił sztukę jako tendencyjną, w ramach której dokonuje się rodzaj "sądu nad mężczyznami".
Wille letniskowe w Milanówku, 1939, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC)
Po wojnie Morozowicz-Szczepkowska stała na czele wyjątkowego, bo ściśle kobiecego kolektywu o nazwie "Problemy", który założyła w Willi "Waleria" przy ulicy Spacerowej w Milanówku (był to budynek zaprojektowany przez ojca Marii, aktora i śpiewaka Rufin Morozowicza dla swojej żony Walerii). To właśnie ten kolektyw w ramach działalności objazdowej podróżował ze "Sprawą Moniki" po Polsce. We wspomnieniach Morozowicz-Szczepkowskiej znajdziemy wzmiankę o milanowskiej działalności teatralnej:
[...] Milanówek posiadał teatr. Ot, zwyczajna drewniana buda na sto pięćdziesiąt osób, w lecie duszna, w zimie z powodu braku ogrzewania zupełnie nie do użytku, ale za to z jakimi tradycjami! Grał w tym teatrze na jakiś cel dobroczynny Rufin Morozowicz [...]. Tutaj wreszcie, już po drugiej wojnie światowej, Teatr Objazdowy Problemy pod moją dyrekcją grał Sprawę Moniki i Powroty. Poza tym na sali tej odbywały się ważne zebrania społeczne i narady.
Jeżeli mówić o teatrze pozainstytucjonalnym i niezależnym, to był to teatr niezależny ideowo – nie był jednak amatorski, działał bowiem jako zespół profesjonalny (uznawany przez Związek Artystów Scen Polskich). W archiwach Biblioteki Narodowej zachowały się afisze z niektórych pokazów, m.in. ten z roku 1946 zapowiadający "Sprawę Moniki" jako sztukę tylko dla dorosłych i zapraszający na pokazy przy ulicy Karowej. Drugą ze sztuk, wspomniane przez autorkę "Powroty", kolektyw "Problemy" grał m.in. w Olsztynie – w "Wiadomościach Mazurskich" z 1947 roku znajdziemy notkę o dwóch pokazach sztuki "poruszającej aktualne zagadnienia doby powojennej".