Hamlet, reżyseria: Kamil Białaszek
Scena z przedstawienia „Hamlet”, reżyseria: Kamil Białaszek, 2026, fot. Magda Hueckel/Teatr Powszechny w Warszawie
Ubiegły rok upłynął w polskim teatrze pod znakiem Hamletów. Teatry w całym kraju prześcigały się w pomysłach na adaptacje tej szekspirowskiej tragedii, nie dziwi więc, że i w programie Boskiej Komedii pojawił się duński książę.
Ale Kamil Białaszek – reżyser młodego pokolenia, który zasłynął rapową inscenizacją Pana Tadeusza w Teatrze Polskim w Poznaniu – przepisuje Hamleta na współczesność, czyniąc go pogubionym dziedzicem korporacji Dania i zarazem przedstawicielem pokolenia Z. Kluczem do odczytania tego przedstawienia są kwestie ekonomiczne.
To spektakl pełen bodźców – głośny, intensywny wizualnie, ale i świetnie zagrany. Zaraz po premierze na łamach Wyborczej.pl pisałam:
W warszawskim Powszechnym nie usłyszycie więc zbyt wielu pięknie brzmiących i równie pięknie wygłaszanych fraz (jeśli tego oczekujecie – nie idźcie na ten spektakl). Są za to wykrzykiwane z trzewi pełne złości i wywrotowej energii monologi. Żyjemy w końcu w potwornej rzeczywistości, w której podstarzali i kapryśni miliarderzy z przerośniętym ego dyktują warunki, urządzają nam świat, a na dodatek wszczynają bezsensowne wojny. Nie ma tu miejsca na subtelności.
Dla tych, którzy wolą bardziej tradycyjne inscenizacje, polecam inne rzeczy. Warszawskiego Hamleta warto jednak zobaczyć choćby dla znakomitej Anny Ilczuk w roli Gertrudy.
Spektakl jest grany 9 grudnia o godzinie 18.00 oraz 10 grudnia o godzinie 16.00.