Od Eriki Jong po służące. Feministyczne głosy na polskich scenach
Teatr mówi dziś nie o feminizmie, ale o feminizmach. Spektakle polskich twórczyń – i zagranicznych, prezentowane na polskich scenach – proponują historie o ciele i miłości, ale też o klasie, systemowej przemocy i buncie.
Podczas tegorocznych Warszawskich Spotkań Teatralnych (WST), a także ostatnio w TR Warszawa zobaczyłam kilka wyrazistych przedstawień, w których na pierwszy plan wybijały się perspektywy kobiet na seksualność, prawa reprodukcyjne, klasowość, samotność, miłość czy polityczny opór. Polskie oraz zagraniczne spektakle nie tylko ze sobą w tych obszarach dialogowały, ale też wzajemnie się oświetlały bądź uzupełniały.
Tym, co w tych dziełach podobało mi się najbardziej, jest mnogość perspektyw. Ich twórczynie nie upierają się przy tym, że jest jeden właściwy feminizm, tylko pokazują, że feminizmy są różne. Kluczowa – w każdym przypadku – okazuje się zatem możliwość wyboru.