Z Hajnówki do Czeremchy jest jedynie 35 km, a różnica w sposobie mówienia jest łatwo zauważalna.
Prof. Elżbieta Smułkowa, która prowadziła badania na tych terenach, określa gwary występujące w okolicy tych miejscowości jako przejściowe, ponieważ mamy tam do czynienia ze stopniowym zanikaniem cech białoruskich na rzecz ukraińskich. Im dalej na południe, tym więcej cech charakterystycznych dla języka ukraińskiego, a im dalej na północ, tym więcej jest cech typowych dla języka białoruskiego.
Jakie są konsekwencje przenikania się języków na tych terenach?
Tam, gdzie mieszka ponad 20% ludności białoruskiej, można było wprowadzić nazewnictwo w języku mniejszości narodowej i wprowadzić dodatkowy język urzędowy w gminie. Pięć gmin to zrobiło – Hajnówka (gmina miejska i wiejska), Czyże, Narewka, Narew, Orla.
Ludzie z Orli się buntują, bo nazwę miejscowości trzeba pisać po polsku i białorusku, a przecież mówią o swojej wsi "Wuorla". Dlaczego mają pisać "Orla"? Skoro mieszkają tam Białorusini, bo tak się określili, to w języku literackim jest Orla – trzeba zapisywać nazwy w języku literackim, a nie w miejscowym. Tu powstał pewien problem – nie zawsze nazewnictwo odzwierciedla cechy charakterystyczne dla danego regionu. W tym regionie nikt, kto rozmawia w gwarze wschodniosłowiańskiej, nie powie, że jedzie do Orli, tylko wszyscy powiedzą "do Wuorli".
Czy język wpłynął na poczucie tożsamości narodowej na tych terenach?
Narodowość na tych terenach nie kształtowała się wyłącznie w oparciu o język. Były tu prowadzone działania różnych organizacji białoruskich, poczynając od włościańskiej Hromady (białoruskie ugrupowanie polityczne aktywne w trakcie dwudziestolecia międzywojennego - red.), przez Białoruskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne (BTSK) i działania różnych organizacji w latach 80. i 90. XX wieku.
Mieszkańcy tego regionu wiedzieli, że posługują się językiem wschodniosłowiańskim, który wyróżnia ich w polskim społeczeństwie. Tutejsza ludność zaczęła się później asymilować także z powodu wyznania prawosławnego. Co ciekawe, dziś często mówi się o dużej społeczności "prawosławnych Polaków".