Jak duży wpływ miała treść poszczególnych ballad na kompozycje? To nie tylko teksty wyrażające ideały epoki, ale też po prostu opowieści nawiązujące do ludowych legend. Czy starałeś się je spiąć w jedną muzyczną historię, czy każdą z kompozycji należy traktować osobno, jak zamkniętą całość?
Dla mnie "Ballady i Romanse" były dziełem odważnym, zrywającym z pewnymi utartymi formami w sztuce na rzecz nowej fali. Tak samo chciałem potraktować nasze kompozycje. Z jednej strony tworzymy ballady, piosenki, utwory wokalne, które mają swoje reguły, a z drugiej jako kompozytor wyginam formy, harmonikę, melodykę, staram się pokazać, że można pewne rzeczy rozwiązać inaczej. Każdy utwór został potraktowany jako odrębne dzieło muzyczne. Jednak tekstowo Jacek zachował pomiędzy balladami pewne lejtmotywy, imiona, dzięki czemu słuchacz może domyślać się związków pomiędzy utworami. Nie są one jednak ani oczywiste, ani pokazane w czytelny sposób. Myślę, że wpisuje się to w atmosferę magii, ludowych wierzeń i niedopowiedzeń, które są obecne w oryginale.
Czy warstwa językowa, rytm tekstu sprawił ci problem przy komponowaniu? To, w jaki sposób mówimy, zmieniło się znacząco przez ostatnie dwieście lat, i choć do dziś potrafimy zrozumieć te teksty bez większych problemów, to nikt już dziś nie "mówi Mickiewiczem". Czy czułeś się zmuszony dokonać drobnych modyfikacji, na przykład zmienić kolejności słów czy użyć synonimu lepiej pasującego do rytmu?
Podczas prac koncepcyjnych stworzyliśmy z Jackiem utwór bazujący na dwóch wersjach utworu "Lilije" — prawie niezmodyfikowanego, a potem lekko zmodyfikowanego, aby dodać mu formy ballady muzycznej i uwspółcześnić – szybko jednak zorientowaliśmy się, że ta droga jest rysowaniem obrazu poprzez łączenie kropek w kolorowance. Materiał nie miał sprawczości, a utwory były nieco wymuszone. Nie był to zły materiał, ale zobaczyliśmy na horyzoncie coś, czego na początku nie odważyliśmy się planować. Kiedy Jacek otrzymał zielone światło, aby napisać materiał bez wcześniejszych ograniczeń – okazało się, że wynik jest jednocześnie bardzo różny od oryginału, a jednocześnie lepiej oddaje sens i symbolikę oryginału jako utwór słowno-muzyczny. Ciężko to opisać, jednak ci z Państwa zaznajomieni z twórczością Jacka Szymkiewicza mogą domyślać się, jak dobre to dzieło.
Aby zrytmizować ballady, należy uświadomić sobie, że konstrukcja współczesnej muzycznej ballady mocno inspirowana jest jej amerykańskim odpowiednikiem, gdzie słowa ułożone są ściśle według rytmicznej akcentacji. Stworzenie takich ballad byłoby jednak w moim odczuciu faux-pas, afrontem dla twórczości Mickiewicza, biorąc pod uwagę fascynację ludowymi wierzeniami — byłaby to forma przeszczepu kulturalnego, którego chciałbym za wszelką cenę uniknąć. Postanowiłem stworzyć coś hybrydowego, trudnego w klasyfikacji.