Widzę bardzo dużo wyzwań i problemów związanych dziś z zawodem architekta, i to na kilku poziomach. Już jakość czy sposób nauczania tego zawodu pozostawia sporo do życzenia. Z jednej strony szkoła nie nadąża za współczesnością, z drugiej zapomniano w niej o dawnych wartościach, nie widzi się architektury w szerszym społecznym i politycznym kontekście, nie uczy wrażliwości na człowieka, patrzenia nie tylko na kubaturę poszczególnych budynków, lecz także na przestrzeń, którą się kreuje. To skutkuje błędnym postrzeganiem tego zawodu przez samych architektów: kiedy zapytałem kiedyś studentów, czym jest architektura, wielu odpowiedziało, że projektowaniem budynków. Z pewnością nie do tego powinna się ograniczać nasza rola!
Willa Reden, Chorzów, proj. Franta Group, fot. Tomasz Zakrzewski, dzięki uprzejmości Franta Group/https://www.frantagroup.com
W ten sposób sami architekci pozbawiają się sprawczości, spychają samych siebie jedynie do roli autorów dokumentacji technicznej, czyli wykonawców rysunków. I za to są słabo wynagradzani. I nie ma co się dziwić, bo jeśli nie stawiamy się w roli twórców otaczającego świata, narratorów, moderatorów dyskusji o architekturze, nie jesteśmy spikerami spraw miejskich, to czemu ktoś ma nas postrzegać szerzej i ma nam płacić za pracę więcej, niż projektantowi branżowemu? W tym zawodzie trzeba mieć do powiedzenia coś więcej. Trzeba umieć kształtować otoczenie, ale i chcieć przekonać inwestora, że warto patrzeć szerzej, niż tylko na "PUM", że to będzie się opłacało. Gdy studenci czy pracownicy opowiadają mi o swoich projektach, zabraniam im mówić o tektonice budynku, chcę wiedzieć, jak ta budowla zaistnieje w przestrzeni, jakie niesie wartości, jakie rozwiązuje problemy. Taki sposób myślenia powinniśmy też oferować odbiorcom, musimy umieć im o tym opowiadać i z nimi o tym rozmawiać. Dlatego jako fundacja "Ładnie" staramy się organizować wydarzenia, spotykać się z inwestorami i politykami, ale także być aktywni choćby w mediach społecznościowych. Chcemy mieć stały kontakt z użytkownikami architektury, być gotowi na dyskusje, na krytykę, na wspólne szukanie rozwiązań mniejszych i większych miejskich problemów.
Na moc swojego nazwiska chciałbym zasłużyć samodzielnie. Jego rozpoznawalność traktuję raczej jako odpowiedzialność, ale i szansę, żeby być bardziej słyszalnym. Staram się ją jak najlepiej wykorzystać.