Aby uniknąć takich zarzutów, organizacje kobiece mocno podkreślały swój patriotyzm i zaangażowanie w sprawę polską. Część feministek zaczęła z czasem wysuwać sprawę niepodległości na pierwszy plan, zakładając, że równouprawnienie przyjdzie wraz z wolną Polską. Cecylia Walewska w książce Nasze bojownice (1935) stwierdzała:
A za niemi rył się ślad wyraźny – nie tylko walki o równouprawnienie, ale – i tej najświętszej, najdroższej sercom naszym – walki o duszę ludu polskiego, na którą czyhały łapy zaborcze. Dzieje trudu naszych bojownic to rytm, siła, napięcie, żywioł pracy najbardziej uspołecznionej. Pracy jednostek, dla których sprawy ogólne pokrywały wszelkie ich cele i pragnienia osobiste. Idea wyzwolenia kobiety łączyła się tak ściśle z dążeniem do wyzwolenia narodu, z żarem najgłębszego patrjotyzmu, największych ofiar w imię dobra ojczyzny, z ciągłem niesieniem kaganka w podziemiach, że często, może najczęściej, hasła główne służyły jako płaszcz ochronny dla innych niedozwolonych.
Oto kilka postaci z szeregu tych bohaterek i przegląd różnorodnych strategii działania, jakie Polki pod zaborami podejmowały.
Potężna Modjeska i inne ambasadorki
Helena Modrzejewska w roli Kleopatry, 1980, fot. Jan Mieczkowski / Biblioteka Narodowa Polona
Dla społeczeństwa pozbawionego własnej państwowości; narodu który, parafrazując ówczesne sformułowanie, chciano wykreślić z rejestru narodów, każde zaistnienie osoby związanej z Polską za granicą, każda przychylna Polakom wzmianka czy gest były czymś szalenie ważnym. Dlatego też niebagatelną rolę odgrywały ambasadorki kultury polskiej na arenie międzynarodowej.
Eliza Orzeszkowa, która choć rzadko opuszczała Grodno, napisała do brytyjskiej pracy O kobietach w Europie rozdział o sytuacji kobiet w Polsce. Zapomniana już dziś powieściopisarka Maria Szeliga, mieszkająca w Paryżu, występowała przeciwko rusyfikacji i germanizacji w międzynarodowych kołach kobiecych i pacyfistycznych, nagłaśniała sprawę strajku dzieci we Wrześni. Podobną akcję protestacyjną zainicjowały Maria Konopnicka i Maria Dulębianka.
Śpiewaczka sopranowa Józefina Reszke podbijała europejskie opery, a honoraria przeznaczała na wsparcie działań patriotycznych w kraju. Prym w tej kwestii wiodła zaś Helena Modrzejewska. W jednym z listów pisała:
Odebrali nam wolność, ale nie mogą odebrać nam talentów. […] Osiągamy sławę za granicą bez pytania ich o zgodę.
Już sam fakt, że polska aktorka triumfowała na scenach Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych był powodem do dumy wśród rodaków, lecz Modrzejewska na tym nie przestawała. Szczególnie głośne było jej wystąpienie na Światowym Kongresie Kobiet w Chicago w 1893 roku. W zastępstwie za inną, nieobecną prelegentkę miała opowiedzieć o rozwoju organizacji kobiecych w Polsce, lecz jak sama wytłumaczyła na wstępie:
Wszystko u nas robi się w tajemnicy i dlatego nie mogę wam dać sprawozdania z pracy moich rodaczek, ale muszę poprzestać na ogólnikach, gdyż obawiam się, że każda wzmianka dotycząca osób może pociągnąć za sobą bardzo poważne konsekwencje.
Wedle relacji, końcówkę przemówienia kilkakrotnie przerywał burzliwy aplauz. Po tym wystąpieniu okrzyknięto ją „ambasadorką trzech zaborów”, a tłumaczenie jej referatu krążyło w odpisach po trzech polskich dzielnicach.
Aktywność Modrzejewskiej nie uszła też uwadze władz w kraju. Wpierw odmówiono jej gry podczas zaplanowanego benefisu na polskich więźniów politycznych w Kaliszu. Wkrótce okazało się, że została objęta dożywotnim zakazem wjazdu na terytorium rosyjskie. Odwołane zostały jej występy m.in. w Warszawie i Petersburgu. W artykule Modrzejewska i carska tyrania z czasopisma „The Dramatic Mirror” ironizowała:
Jakie to śmieszne! Wielkie imperium rosyjskie boi się Modjeskiej! Zaczynam myśleć, że jestem bardzo potężna!
W wywiadach dla prasy opowiadała o nieszczęściach i prześladowaniach dotykających Polaków pod zaborami. W wywiadzie dla jednej z amerykańskich gazet mówiła:
To szczęście, że jesteśmy poza rosyjską Polską, ponieważ mój mąż byłby teraz na Syberii […], a ja bym prawdopodobnie uczyła literek małe dzieci.
Siłaczki
Członkowie Lubelskiego Towarzystwa Szerzenia Oświaty "Światło" z Nałęczowa. Na zdjęciu: Faustyna Morzycka, Stefan Żeromski, Gustaw Daniłowski, Przemysław Rudzki, Helena Dulęba, Kazimierz Dulęba, Felicja Sulkowska, 1906, fot. Biblioteka Narodowa Polona
Jednym z najbardziej sfeminizowanych obszarów walki o zachowanie narodowej tożsamości było organizowanie tajnej oświaty w języku polskim. Aktywistki organizowały ją przede wszystkim dla tych warstw społeczeństwa, które miały najbardziej utrudniony dostęp do edukacji: przedstawicielek swojej płci i klas ludowych.
W 1879 Józefa Bojanowska założyła w Warszawie nielegalną Czytelnię Naukową dla Kobiet – jedną z pierwszych tego typu inicjatyw. Pierwsze studentki na Uniwersytecie Jagiellońskim pojawiły się w 1896 roku (po kampanii krakowskich emancypantek), a na Uniwersytecie Warszawskim dopiero w 1915. Z inicjatywy Jadwigi Szczawińskiej-Dawidowej zorganizowano więc w 1882 roku w Warszawie tajną uczelnię dla kobiet – Uniwersytet Latający (jego przydomek wziął się od częstej zmiany miejsc wykładów). Uczęszczały na jego kursy przyszłe sławy świata nauki jak Maria Curie-Skłodowska czy antropolożka Maria Czaplicka i gros kobiet, które same wkrótce będą filarami tajnego nauczania i ruchu emancypacyjnego: Paulina Kuczalska-Reinschmidt, Stefania Sempołowska, Maria Wysłouchowa, Zofia Daszyńska-Golińska. Poziom nauczania był wysoki, w jego współtworzenie zaangażowali się najprzedniejsi naukowcy epoki. Adeptki UL-u po sześciu latach otrzymywały „podziemny” dyplom.
Stefania Sempołowska, 1905, fot. Piotr Mecik/Forum
Oświatowym działaczkom na wsi przyświecały wartości demokratyczne i patriotyczne: wyrównywanie szans jak i chęć związania „tutejszych” chłopów z polską kulturą. Jedną z najprężniejszych organizacji było Kobiece Koło Oświaty Ludowej, które wytyczyło sobie następujące cele:
- Uświadamianie narodowe i społeczne ludu miejskiego za pośrednictwem żywego słowa na tajnych, a gdzie się da, na jawnych kursach nauczania młodzieży i dorosłych.
- Dostarczać elementarzy, aby jak największa ilość ludności włościańskiej posiadła sztukę czytania, a przez to zdobyła możność rozeznania się w życiu.
- Oświecać lud przez dostarczanie mu odpowiednich książek dla dalszej wprawy w czytaniu i zdobywaniu wiadomości.
- Zakładać na wsiach sklepy i bezalkoholowe gospody, aby ludowi dopomóc, a sobie ułatwić do niego dostęp.
Ludowe działaczki organizowały na wsiach biblioteki, samodzielnie tworzyły też swoje pomoce naukowe. Faustyna Morzycka, pierwowzór Siłaczki Żeromskiego, opracowywała (za zgodą autorów) uproszczone, napisane przystępnym językiem wersje utworów Kraszewskiego, Orzeszkowej czy Prusa. Helena Radlińska, przyszła twórczyni pedagogiki społecznej, pisała popularne książeczki Kto to był Mickiewicz? i inne tego typu.
Jak wynikało z raportu rosyjskiej komisji powołanej w 1901 roku do zbadania poziomu czytelnictwa w Kongresówce:
Wpływ tajnego nauczania […] objął 33% ludności kraju i temu właśnie tajnemu nauczaniu zawdzięcza umiejętność czytania i pisania większości włościan.
Innym ważnym polem kobiecej aktywności była pomoc więźniom i zesłańcom. Jak pisała Stefania Sempołowska:
W życiu żadnego narodu na świecie więzienie nie odegrało tak wielkiej roli jak w życiu polskim. Przez półtora wieku wszystko, co w Polsce żyło i pracowało dla jej wolności, krótszy lub dłuższy czas spędziło w murach więziennych. Więzienne cele były przez wiele pokoleń kolebką i grobem życia idei niepodległości, idei demokratycznej. Życie nasze porozbiorowe uczyniło z więzienia tytuł zaszczytny.
„Starannie edukowane dziewczęta rzucające bomby”
Wanda Krahelska, praca z wystawy „Zanegować negacje” rosyjskiej grupy Chto Delat BWA Awangarda, Wrocław. Kolektyw propaguje koncepcje twórczości aktywnie zaangażowanej w procesy społeczne i polityczne, idee suwerenności sztuki wobec panującego układu politycznego, fot. Bartłomiej Kudowicz/Forum
Te same kobiety, które zajmowały się podziemną oświatą, przechodziły nieraz do radykalnych działań, bezpośrednio uderzających w opresyjny reżim. Już wśród liderek I Proletariatu Ludwika Waryńskiego było pokaźne grono nauczycielek: Aleksandra Jentysówna, Filipina Płaskowicka (która założyła również pierwsze na ziemiach polskich Koło Gospodyń Wiejskich) czy Maria Bohuszewiczówna (która po fali aresztowań została przewodniczącą partii). Podobnie było w czasach PPS-u, gdzie działaczki włączały się też w zbrojną robotę partyjną.