Piotr Policht: Komputer to fizyczna galeria, ale też, dosłownie, stojący w niej komputer. O co tu chodzi?
Szymon Kaniewski: Od początku nie przywiązywaliśmy się do konkretnej przestrzeni. Komputer jest artefaktem, który może rezonować w dowolnym miejscu. Jeśli przy okazji wystawy Klocucha postawiliśmy go w piwnicy na Ząbkowskiej, to ogrywaliśmy tę piwnicę, ale Komputer działa na zasadzie galerii wizytującej. Jeśli postawimy go na Marsie, będziemy mieli galerię Komputer na Marsie, a jeśli w CSW, to mamy galerię w CSW.
Łukasz Radziszewski: Wynika to z prawdy materiału wpisanej w pomysł na galerię. Idea powstała w 2015 roku. Bardzo chciałem stworzyć jakiś rodzaj instytucji, w której mógłbym pokazywać sztukę, choć nie miałem ani miejsca, ani funduszy na to, żeby prowadzić normalną działalność galeryjną, więc musiałem szukać innych rozwiązań. Któregoś razu pomyślałem, że ten komputer odwzorowuje to, o co chodzi w galerii – jest sześcianem z umownie białymi ścianami, elementem wyposażenia wnętrza. Istnieje w analogu, jako obiekt, równocześnie daje dużo możliwości w przestrzeni wirtualnej. Od początku miało to być miejsce nomadyczne. Tam gdzie pojawiłby się komputer, tam byłaby galeria.