To nie był dobry rok w dla filmowych mistrzów. Zawodzili niemal wszyscy wielcy rodzimej kinematografii – rozczarowały terapeutyczne "Zabić bobra" i familijne "Serce, serduszko" Jana Jakuba Kolskiego, długo wyczekiwany powrót Grzegorza Królikiewicza podzielił krytyków, a Krzysztof Zanussi "Obcym ciałem" pokazał, że spogląda na świat z perspektywy oblężonej twierdzy. Na najważniejszym festiwalu polskich filmów fabularnych zabrakło w tym roku takich obrazów, jak "Ida", "Papusza", "Imagine" czy "Chce się żyć", które przed rokiem wyznaczały wysoki poziom gdyńskiej imprezy.
Także podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego próżno wyglądaliśmy filmów, które poruszyłyby równie mocno, co rok wcześniejsze "Ojciec i syn" Pawła Łozińskiego, "Miłość" Filipa Dzierżawskiego czy "Dziennik z podróży" Piotra Stasika. I choć honoru mistrzów bronił Jerzy Kucia (piękna "Fuga na wiolonczelę, trąbkę i pejzaż"), to filmowy 2014 rok należał do młodych twórców, zdolnych, ciekawych świata i odważnie poszukujących formy.
Oto 10 reżyserów i scenarzystów, twórców animacji i dokumentalistów, aktorek i operatorów, którzy zachwycili nas w mijającym roku:
Krzysztof Skonieczny - "Hardkor Disko"

Krzysztof Skonieczny, fot. Paweł Krzywicki
W minionym roku nikt nie wywołał w polskim kinie takiego zamieszania, jak Krzysztof Skonieczny. Ma 31 lat, doświadczenie aktorskie, w dorobku - wiele znakomitych teledysków, a na koncie - sporo festiwalowych nagród. W debiutanckim "Hardkor Disko" opowiadał historię tajemniczego przybysza znikąd, który wnosi chaos w ułożone życie "porządnych mieszczan".
Skoniecznego nie interesuje poukładane kino. Cytuje Passoliniego, Kieślowskiego i Hanekego, raz sięga po estetykę wideoklipu i dynamiczny montaż, by po chwili pokazać kilkuminutową scenę rozmowy nakręconą w jednym ujęciu. Nie boi się eksperymentów i poszukiwań, drażni, intryguje, myśli obrazem i dobrze słyszy dialog. Ale młody reżyser ma coś jeszcze, co wyróżnia go wśród polskich filmowców: ogląda filmy, wie, jak opowiada się dziś w kinie. Podpatruje, jest ciekawy. To widać.
Jego "Hardkor Disko" to jeden z najważniejszych debiutów ostatniej dekady: opowiedziany mocnym głosem, ze świadomością formy i odwagą. Skonieczny zgarnął za niego nagrody na festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie, w Gdyni uznano go najlepszym reżyserem-debiutantem. Dawno już nie czekałem na czyjś kolejny film z taką nadzieją i niecierpliwością.
Jaśmina Polak - "Hardkor Disko", "Miasto 44", "Obywatel"

Jaśmina Polak i Marcin Kowalczyk w "Hardkor Disko" w reżyserii Krzysztofa Skoniecznego, fot. Gutek Film
To był jej rok. W "Hardkor Disko" wraz z Marcinem Kowalczykiem stworzyła najciekawszy aktorski duet ostatnich 12 miesięcy, a na festiwalu filmowym w Gdyni otrzymała nagrodę dla najlepszej debiutantki. Wnosiła na ekran energię, bezczelność i prawdę. Nie pierwszy raz.
Już zrealizowane w 2012 roku "Święto zmarłych", studencki film Aleksandry Terpińskiej nagradzany na festiwalach w Polsce i za granicą, był dowodem na to, że Jaśmina Polak ma charyzmę i talent. Później Polak dawała tego kolejne dowody, grając w teatralnym "UFO. Kontakt" Iwana Wyrypajewa i wcielając się w Hesię Dulską w "Moralności pani Dulskiej" w reż. Marcina Wrony zrealizowanej dla Teatru Telewizji.
Od 2013 roku często gościła na małym i dużym ekranie – w serialowym "Czasie honoru" i w "Mieście 44" Jana Komasy wcielała się w sanitariuszki walczące w Powstaniu Warszawskim, mogliśmy ją zobaczyć w podwójnej roli w "Obywatelu" Jerzego Stuhra. W 2015 roku znów zobaczymy ją na dużym ekranie w komediowym "Królu życia" Jerzego Zielińskiego.
Ciekawe, jak potoczy się jej kariera. Pierwsze role Polak pokazują, że jest nie tylko jedną z najzdolniejszych młodych polskich aktorek, ale też filmowym zwierzęciem, które kradnie uwagę kamery i widzów, gdy tylko pojawia się na ekranie.
Krzysztof Rak - "Bogowie"

Krzysztof Rak, Warszawa, październik 2014, fot. Krzysztof Żuczkowski / Forum
To on stoi za największym sukcesem ubiegłego roku w rodzimym kinie. W "Bogach" opowiedział historię kardiochirurga, który jako pierwszy w Polsce dokonał udanej operacji przeszczepu serca. Rak znakomicie połączył komedię z dramatem, przenikliwą analizę PRL-u ubrał w kostium efektownego dramatu medycznego. Za swój scenariusz otrzymał nagrodę podczas festiwalu w Gdyni. Opowieść o Zbigniewie Relidze wyreżyserowana przez Łukasza Palkowskiego rozbiła bank, zdobywając aż pięć festiwalowych statuetek i przyciągając do kin ponad 2 miliony widzów.
Aż trudno uwierzyć, że "Bogowie" są dopiero drugim filmem w scenariopisarskim dorobku Krzysztofa Raka. Wcześniej był producentem filmów dokumentalnych (m.in. Marcina Koszałki, Jacka Bławuta i Roberta Glińskiego), reporterem telewizyjnym i współscenarzystą "Ostatniej akcji" Michała Rogalskiego. Swym pierwszym samodzielnie napisanym scenariuszem pokazał, jak znakomicie zna pisarski warsztat: w polskim kinie ostatnich lat niewiele było tekstów tak bezbłędnych dramaturgicznie, dowcipnych i precyzyjnych w szkicowaniu portretów.
Elwira Niewiera i Piotr Rosołowski - "Efekt domina"

Piotr Rosołowski na planie filmu "Sztuka znikania", fot. materiały promocyjne dystrybutora
Autorzy najlepszego polskiego dokumentu minionego roku. Elwira Niewiera i Piotr Rosołowski pojechali do Abchazji, samozwańczej republiki w północnej części Gruzji, by opowiedzieć o życiu niezwykłej pary. Ich "Efekt domina" to historia Rafaela i Natashy. Mieszkają w Suchumi. On jest ministrem sportu, ona, dużo od niego młodsza, jest rosyjską śpiewaczką operową. W małej republice nie potrafi znaleźć sobie miejsca.
W filmie Niewiery i Rosołowskiego osobisty dramat tej dwójki staje się opowieścią o kształtowaniu się narodowych tożsamości. Globalne i lokalne dramaty tworzą poruszającą i dowcipną mieszankę. Nie dziwi, że podczas 54. Krakowskiego Festiwalu Filmowego "Efekt domina" zdobył aż trzy ważne nagrody – dla najlepszego polskiego filmu, za najlepszą reżyserię i dla najlepszego operatora filmu dokumentalnego (Piotr Rosołowski był nie tylko reżyserem, ale też autorem zdjęć).
Tomek Ducki - "Łaźnia"

Tomasz Ducki, fot. Katarzyna Zolich
Po sześciu latach, które minęły od czasu debiutanckiego "Life line" Tomek Ducki wrócił z nowym filmem. W czterominutowej "Łaźni" z humorem i melancholią pokazał obraz codzienności rozpiętej między życiem i śmiercią. Znowu, chciałoby się powiedzieć, bo przecież podobną historię snuł w swym znakomitym debiucie (do obejrzenia tutaj).
Historia dwóch starych pływaczek, które odbywają codzienny trening, u Duckiego staje się metaforyczną opowieścią o przemijaniu i zanurzaniu w życiu. "Łaźnia" uwodzi nie tylko plastyczną urodą i żywym montażem, ale przede wszystkim – anegdotą, która w ciągu kilku minut zyskuje tu siłę metafory.
Na 54. Krakowskim Festiwalu Filmowym film Duckiego stawał w szranki z nowymi, długo wyczekiwanymi obrazami tuzów rodzimej animacji: Jerzego Kuci i Piotra Dumały. I chyba tylko ich udziałem w konkursie można wytłumaczyć fakt, że twórca "Łaźni" musiał się zadowolić jedynie wyróżnieniem. Jego film zdobył natomiast wiele nagród i wyróżnień na festiwalach m.in. w Szwajcarii, Portugalii, Finlandii, Meksyku, Japonii i Stanach Zjednoczonych.
Grzegorz Jaroszuk - "Kebab i Horoskop"

Grzegorz Jaroszuk, konferencja prasowa z twórcami i wykonawcami filmu "Kebab i Horoskop" podczas Festiwalu Filmowego w Gdyni, 2014, fot. Henryk Przondziono / Foto Gość / Forum
Reżyser najbardziej czeskiego polskiego filmu ostatnich lat. "Kebab i Horoskop", pełnometrażowy debiut Grzegorza Jaroszuka, to obietnica wielkiego talentu i pokaz artystycznej odwagi. Młody reżyser nakręcił komedię, którą rządzą absurd i groteska. Nie ma tu salw śmiechu i łatwych grepsów, ich miejsce zajmują niedopowiedzenie i dystans do opowiadanej historii.
Oto dwójka nieudaczników, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie, postanawia zarobić na życie, wcielając się w konsultantów do spraw marketingu. Ubrani w garnitury, wyuczeni ról mają ocalić przed upadłością sklep z dywanami, do którego prawie nikt nie zagląda.
Jaroszuk zaprasza widzów do świata ludzi przegranych. Poznajemy poczciwego właściciela sklepu stłamszonego przez bogatą żonę, starego subiekta, który bardzo chce być potrzebny, dawnego kibica i zakochaną w nim stażystkę. Wszyscy śmieszni, nieudaczni, trochę dziwni. U Jaroszuka stają się bohaterami słodko-kwaśnej opowiastki o potrzebie bliskości.
"Kebab i Horoskop" wciąż czeka na kinową premierę (odbędzie się 13 lutego 2015 roku), ale ma już na koncie nagrody festiwali w Londynie oraz w Gdyni. Po świetnych studenckich "Opowieściach z chłodni" (do obejrzenia tutaj) Jaroszuk zrobił kolejny film, którym potwierdza, że jest jedną z najciekawszych osobowości młodego kina autorskiego. Nad Wisłą dawno nikt nie patrzył na świat z tak czułą ironią jak on.
Aneta Kopacz - "Joanna"

Aneta Kopacz, styczeń 2013, fot. Krzysztof Kuczyk / Forum
W ciągu dwunastu miesięcy jej "Joanna" zdobyła przeszło dwadzieścia nagród na światowych festiwalach i zdobyła uznanie publiczności od Kijowa po Waszyngton. Dziś jest jednym z dwóch polskich dokumentów (obok "Naszej klątwy" Tomasza Śliwińskiego), które mają szanse na oscarową nominację dla najlepszego niepełnometrażowego filmu dokumentalnego.
"Joanna" to opowieść o Joannie Sałydze, autorce bloga "Chustka", w którym opisywała ostatnie dwa lata swojego życia, walki z chorobą nowotworową, wreszcie umierania.
"Joanna", opowiedziana wspaniałymi zdjęciami Łukasza Żala i muzyką Jana A.P. Kaczmarka, jest opowieścią o smakowaniu życia, o jego namacalności, drobnych gestach wyrażających tęsknotę i miłość. Kopacz nie uprawia pornografii umierania, ale pokazuje piękno życia w całej jego powszedniości. I choć „Joanna” miała swoją premierę jeszcze w 2013 roku, dopiero w następnych 12 miesiącach zdobyła międzynarodowe uznanie.
Wojciech Sobczyk - "Lato 2014"

Wojciech Sobczyk, fot. materiały promocyjne / www.polishshorts.pl
Autor jednej z najpiękniejszych polskich animacji ostatnich lat. Dwunastominutowe "Lato 2014" to surowa opowieść o historii, której siłą napędzającą jest agresja i przemoc. Surowa animacja utrzymana w odcieniach szarości rozpoczyna się na bitewnym polu, na którym ścierają się dwie armie. Wojenna pożoga trawi wszystko. Gdy opada kurz, na miejscu dawnych wojowników zjawiają się kolejni, by znów przelewać krew w walce o władzę nad przeciwnikami.

Kadr z filmu "Lato 2014" Wojciecha Sobczyka, fot. Polish Shorts
U Sobczyka historia jest ciągiem wojen i plag, które ludzkość sama na siebie ściąga. Piękny film polskiego twórcy zdobył nagrodę Prix Efa 2014 dla najlepszego filmu europejskiego podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Dziś jest jednym z piętnastu filmów ubiegających się o Europejską Nagrodę Filmową dla najlepszego filmu krótkometrażowego.
Kacper Fertacz – "Hardkor Disko"

Kacper Fertacz, fot. ZA Agencja Aktorów I Realizatorów Filmowych
Za swój pełnometrażowy debiut zdobył nagrodę dla najlepszego operatora Festiwalu w Gdyni oraz Złotą Żabę prestiżowego festiwalu operatorów Camerimage. To dzięki niemu "Hardkor Disko", zrealizowane za stosunkowo niewielkie pieniądze, zyskało efektowną formę.
Fertacz raz ożywiał kamerę, ruszając z nią za bohaterami, a kiedy indziej z dystansu przyglądał się ekranowym wydarzeniom, przetrzymując ujęcie w nienaturalnym bezruchu. W jego zdjęciach efektowne kadry rodem z muzycznego videoklipu sąsiadowały z kilkuminutowym master shotem, by złożyć się w opowieść o spotkaniu dwóch światów.
Fertacz, który wcześniej dał się poznać jako operator dokumentów (był autorem zdjęć do znakomitego "Deep Love") coraz śmielej radzi sobie w fabule. W 2015 na ekrany ma trafić jego kolejny film - "Czerwony kapitan" Michala Kollara, polsko-czesko-słowacka produkcja z Maciejem Stuhrem w roli detektywa Richarda Krauza.
Zofia Wichłacz - "Miasto 44"

Zofia Wichłacz na planie filmowym "Miasta 44" Jana Komasy, fot. materiały promocyjne dystrybutora
Gdy podczas finałowej gali 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni ogłaszano laureatkę nagrody za najlepszą pierwszoplanową rolę kobiecą, niewielu spodziewało się, że statuetka trafi w ręce młodziutkiej Zofii Wichłacz. A jednak to właśnie osiemnastolatka pokonała takie aktorki jak Ewa Wiśniewska czy Jowita Budnik.