Ocalenie uniwersalności
I tutaj też pojawia się najciekawsze, a dla pokazu w Bozar bez wątpienia i centralne pytanie – o możliwość wyobraźni uniwersalnej. Wiara w uniwersalność kategorii, za pomocą których opisujemy świat, jest przecież w dużej mierze bezpowrotnie skompromitowana. To ze zwichniętych, już u fundamentów naznaczonych rasizmem i szowinizmem oświeceniowych ideałów uniwersalnego człowieczeństwa, praw i powinności kulturoznawcy wywodzą kolonialną przemoc czy brutalność XX-wiecznych wojen, których cienie do dziś uporczywie nawiedzają Europę nie zawsze skłonną do rozliczenia się ze swoim dziedzictwem. Tym niemniej, jak przekonująco opisywała historyczka Susan Buck-Morss, analizując rewolucję na Haiti, warto ocalić pewną warstwę uniwersalnego doświadczenia – tego mianowicie, które w momentach nadwerężenia ludzkiej kondycji, dehumanizacji i upokorzenia daje nadzieję na emancypację i odzyskanie podstawowej godności. Wiara w uniwersalia nie oznacza tutaj zrównania wszystkich doświadczeń i zignorowania ich swoistości – przeciwnie, wyraża nadzieję pokładaną w powszechnym pragnieniu samostanowienia, w sile słabszego i tego bardziej narażonego na krzywdę.
Mikołaj Sobczak, "Mantis", 2020, fot. dzięki uprzejmości artysty i Servais Family Collection
Najambitniejszą realizacją korzystającą z tak odzyskanej wiary w uniwersalność emancypacyjnych dążeń są na wystawie obrazy – czy raczej, ze względu na eksperymentalną technikę i materiały, dzieła malarskie – Mikołaja Sobczaka, artysty podejmującego w swoich pracach temat queerowych genealogii, historii opresji, momentów przesileń i transformacji, by ukazać, jak myślenie o przeszłości bywa laboratorium konstruowania przyszłości. Swobodne łączenie wątków z różnych kultur i czasów – prześladowania mniejszości seksualnych przeprowadzane przez Stasi, gnębienie ukraińskich chłopów przez polskich właścicieli ziemskich, zniszczenie przez Rosjan domu i dzieł malarki Poliny Rajko czy wreszcie zamieszki w kawiarni Compton’s będące pierwszym w historii zrywem osób LGBTQ+ – pozwala Sobczakowi myśleć o historii nie tyle jako o sekwencji nieuchronnych, następujących po sobie zdarzeń, lecz jako o obszarze nieskończonej potencjalności, w którym cały czas drzemią niewykorzystane siły i zasoby, możliwe scenariusze, alternatywy dla tego, co nauczyliśmy się widzieć jako nieuniknione. Choć artysta uznaje niepowtarzalność historycznych zjawisk – widać to chociażby w tym, jak odmiennymi technikami reprezentuje poszczególne wydarzenia: łącząc wydruki i zdjęcia w pracy "Zniewolenie", niemal abstrakcyjne malarskie miazgi z precyzyjnym rysunkiem w "Pogrzebie" czy bogaty kolor z oszczędną czernią i bielą w mającym kształt zaciśniętej pięści obrazie "Diana i Akteon" – sugeruje jednocześnie, że w świecie naznaczonym imperialnym uniwersalizmem możliwe są też uniwersalne "historie ratownicze".
Mikołaj Sobczak, "Funeral", 2022, fot. dzięki uprzejmości artysty