"Czy ty okradłeś Huxleya, czy Huxley ciebie?", czyli "Nowy wspaniały świat" jako rzekomy plagiat
Gdyby Mieczysław Smolarski miał profil na Facebooku, swoje dociekania w sprawie domniemanego plagiatu publikowałby zapewne w żarliwych postach. Ale w latach 40. pozostawało mu nadsyłać listy do redakcji poczytnych czasopism. "Upływa trzeci miesiąc. Pan Huxley nie dał odpowiedzi", żalił się na łamach "Tygodnika Powszechnego". Mimo otwartej sugestii, że autor "Nowego wspaniałego świata" nadmiernie zainspirował się powieściami Smolarskiego, Huxley nigdy nie odniósł się do tych zarzutów, a sprawa podzieliła środowisko znawców literatury.
Do złudzenia
Mieczysław Smolarski, fot. szukajwarchiwach.gov.pl
"Powiedz, czy ty okradłeś Huxleya, czy też Huxley w »Nowym wspaniałym świecie« okradł ciebie?" – to pytanie skierowane w 1940 roku do Mieczysława Smolarskiego (od kogo konkretnie – nie wiadomo) stało się przyczynkiem do żarliwych dociekań polskiego pisarza fantastyki naukowej w sprawie domniemanego plagiatu, jakiego dopuścić miał się Aldous Huxley.
30 stycznia 1932 roku w Londynie ukazuje się "Nowy wspaniały świat" – książka dziś bezapelacyjnie uznawana za jedną z najważniejszych pozycji XX wieku (a nawet całej historii literatury). Polscy odbiorcy poznają ją rok później za sprawą przekładu Stanisławy Kuszelewskiej-Rayskiej. Podobieństwa między "Nowym wspaniałym światem" a kilka lat starszymi – tworzonymi jeszcze w latach 20. – powieściami Smolarskiego "Miasto światłości" (1924) i "Podróż poślubna pana Hamiltona" (1928) były dla polskiego literata zbyt bliskie, by uznać je za przypadkowe. Przekonany był, że o żadnych niezamierzonych analogiach nie może być mowy i w obszernym liście otwartym wypunktował elementy wskazujące jego zdaniem na "nadmierną inspirację". "List do Aldousa Huxleya" ukazuje się w styczniu 1948 roku w tygodniku "Nowiny Literackie", zajmując ponad pół przedostatniej strony. "Nie mogłem »okraść« Huxleya, bo powieści jego do owej pory nie czytałem", pisze Smolarski, dodają po chwili, że dzieło Anglika "w całym zarysie świata przyszłościowego, jak i w niezliczonych szczegółach" do złudzenia przypomina dwie z jego wcześniejszych powieści. I tu zaczyna Smolarski rozległe wyliczenia:
Nie tylko wynalazki, ale i ład w stosunkach międzynarodowych osiągnęły niesłychany rozwój. Nie ma już wojen. Istnieją Stany Zjednoczone świata, przyczem u mnie występuje Prezydent Świata jako ważna osoba działająca, zaś Kierownik Świata u Huxleya.
Tysiące pięter
We wskazywaniu ścisłych podobieństw autor "Podróży poślubnej pana Hamiltona" jest bardzo skrupulatny, niekiedy podaje konkretne strony obu wydawnictw, gdzie znajdują się w jego opinii jasne dowody na plagiat. Odnosi się między innymi do kwestii ograniczenia urodzin ("U mnie »dzieci na kartki«, wychowanie niemowląt w butelkach u Huxleya"), potężnych budynków ("Hamilton jest zarządcą takiego domu o 50 piętrach i 20000 lokatorów, u Huxleya znajdziemy 60 pięter, 36 pięter, 7000 pokojów itd."). Te szczegóły poprzedzają najistotniejszą tezę Smolarskiego, mianowicie o zaistnieniu podobieństwa na poziomie przesłania filozoficznego: reżim szczęścia doprowadza do odczuwanej przez głównych bohaterów (u Smolarskiego – Hamiltona, u Huxleya – Bernarda) tęsknoty za wolnością. Analogie wyliczane przez autora "Miasta światłości" dotyczą nawet wypowiedzi bohaterek i bohaterów ("»Na zawsze!«, wzdryga się u mnie Maja. »Na zawsze!«, odzywa się u Huxleya w zgorszeniu jakby echem Lenina", cytuje Smolarski w kontekście par kochanków sportretowanych w obu książkach). Wyczerpujący list kończy autor fragmentem skierowanym bezpośrednio do autora "Nowego wspaniałego świata":
Zestawiając, zapytuję Aldousa Huxleya, czy zarówno przytoczona treść, analogie, a nawet dialogi nie znajdują się w jego powieści znacznie później od mojej wydanej? Czy Huxley, którego jako światowej sławy autora wysoko cenię, zna sam język polski, książki moje czytał w jakimś cudzoziemskim przekładzie lub też padł ofiarą jednego ze współpracowników żerujących na literaturach słowiańskich i dostarczających pomysłów do powieści i filmów.
Interwencja Parandowskiego
Aldous Huxley, Turyn, 1958, fot. Keystone France / Getty Images
Ale Huxley nigdy na jego pytania nie odpowiedział, mimo że – jak czytamy w innym liście Smolarskiego, tym razem opublikowanym w numerze "Tygodnika Powszechnego" z maja 1948 roku – Polak poprosił o interwencję samego Jana Parandowskiego, ówczesnego prezesa polskiego oddziału PEN Clubu ("Daleki jestem od robienia mu przykrości bez realnego powodu. Sprawę oddałem do osądzenia Pen Klubowi [sic], którego zarówno ja, jak i pan Huxley jesteśmy członkami [...]"). Parandowski obiecał zająć się sprawą, poprosiwszy zatroskanego autora o egzemplarze swoich powieści celem zaznajomienia się z tym, trzeba przyznać, osobliwym przypadkiem. W liście zatytułowanym "Smolarski versus Huxley" Smolarski przytacza także między innymi przychylne mu opinie historyków literatury w sprawie rzekomego plagiatu, między innymi zdanie Juliusza Kleinera. "Upływa trzeci miesiąc. Pan Huxley nie dał odpowiedzi", ubolewał Smolarski, kontynuując jednostronny spór na łamach popularnej wówczas prasy. Przytoczona opinia Kleinera ("[...] rysy wspólne, które pan wskazuje, tak są wyraziste i tak liczne, że dziwić by musiała ich zbieżność przypadkowa") jest jedną z szeregu opinii znawców; opinii, co warto podkreślić, różnorodnych i nietworzących spójnego frontu, zawierających niewątpliwie warte rozważenia argumenty.
Mózgi analogicznie skonstruowane
Interesująca jest wypowiedź historyka literatury angielskiej Tadeusza Grzebieniowskiego, który w numerze tygodnika "Odrodzenie" z marca 1948 roku nazywa wyliczenia Smolarskiego "frapującymi", zarazem jednak stawia istotne pytanie:
Czyż nie jest rzeczą możliwą, że zespół motywów wraz z końcowym morałem został wypracowany jeszcze przed chwilą rozbicia się spójnego macierzystego pnia ludów indoeuropejskich? [...] Albo też, czy autorom mieszkającym na przeciwległych krańcach ziemi, ale wyposażonym w mózgi analogicznie skonstruowane, nie mogą być wspólne pewnie drogi rozumowania i moralizowania, jako też pewne źródła inwencji poetyckiej, mimo że autorów tych dzielą nieprzebyte góry i rzeki?
Tym samym, pisząc o paralelizmie, Grzebieniowski zauważa istnienie zbiorowej świadomości, wskazując, że jego zdaniem plagiat ze strony Huxleya byłby rzeczą raczej niemożliwą.
Polski Wells
Billingham, miasto w Anglii, które miało zainspirować Aldousa Huxleya do napisania książki "Nowy wspaniały świat", fot. English Heritage / Getty Images
Inaczej do sprawy podszedł Kazimierz Paszkowski, który w artykule "Koncepcja literacka Huxleya wcześniejsza u polskiego pisarza" opublikowanym w "Głosie Wielkopolskim" opowiadał się jednak po stronie Smolarskiego (którego nota bene nazywał "polskim Wellsem"):
Treść "Nowego wspaniałego świata" Huxleya i "Miasta Światłości" Smolarskiego wykazuje tak charakterystyczną zgodność, że czytelnikowi może się wydawać jakoby obie te powieści napisał jeden i ten sam autor.
W kontekście zgodności i "mózgów analogicznie skonstruowanych" warto zauważyć jeszcze jeden fakt. Otóż polskojęzyczni czytelnicy z debiutem Huxleya mieli okazję zapoznać się dopiero w ubiegłym roku, kiedy "Crome Yellow" ("W kręgu Crome") zostało opublikowane w przekładzie Bartłomieja Zborskiego przez Świat Książki. Ale w dziele z 1921 roku pojawiają się zwiastuny tego, co Huxley rozwinie dekadę później w zapewniającym mu sławę "Nowym wspaniałym świecie", między innymi krytyka przyszłego kształtu bezosobowego społeczeństwa, w którym z jednej strony technicyzacja, z drugiej rozwiązłość seksualna doprowadzą do zdestabilizowania opartej na rodzinie struktury społecznej. Ten fakt i związana z nim chronologia również rzucają inne światło na kwestię rzekomego plagiatu.
Ograne stereotypy
Do elektryzującej środowisko sprawy plagiatu powrócił po latach Antoni Smuszkiewicz, polonista i badacz rodzimej fantastyki naukowej. W opracowaniu "Zaczarowana gra. Zarys dziejów polskiej fantastyki naukowej" z 1982 roku w kontekście sporu Smolarski versus Huxley stwierdza dość bezwzględnie, że "niewysokiego na ogół lotu fantastyka naukowa tamtych lat [mowa o rodzimych dziełach – przyp. red.] żywi się po prostu, jak cała zresztą ówczesna powieść popularna, ogranymi stereotypami", a "ograniczony repertuar motywów" może faktycznie sprawiać wrażenie, jakby autorem wszystkich tych powieści była jedna osoba. Smuszkiewicz pisze także, że Huxley odpowiedzi na list Smolarskiego "wolał uniknąć, choć jako szanujący się autor był do niej zobowiązany". (Być może wynikało to z pewnej swobody bycia Anglika, o której pisano m.in. w osobliwej notce "Prywatne życie Aldousa Huxleya" opublikowanej w "Gazecie Robotniczej": "Fizycznej pracy Huxley nie znosi, po prostu gardzi nią i nic nie jest w stanie zmusić go, by posprzątał swój pokój albo popracował w ogrodzie").
Sprawa niewyjaśniona
Smolarski swój słynny list otwarty kończył zdaniem: "Sprawa wymaga wyjaśnienia. Nie wątpię, że sam autor »Nowego wspaniałego świata« ją wyjaśni…". I tu autor "Miasta światłości" okrutnie się zawiódł, bo Huxley nigdy tej sprawy nie wyjaśnił, mimo że list dotarł do niego za pośrednictwem brytyjskiego konsulatu. Nie zrobiły tego także władze PEN Clubu, ani, jak pisze Smuszkiewicz, "specjalnie powołana komisja". Autor "Zaczarowanej gry…" w posłowiu do "Miasta światłości" (wydanie z 1988 roku) trafnie zauważa, że cała sprawa – poza niewątpliwie intrygującym "plotkarsko" charakterem – stanowić może przyczynek do rozważań na temat tak zwanego hive mind, umysłu czy inteligencji zbiorowej, która tworzy paralelne obrazy i stawia jednakowe pytania. To, co wydaje się po prostu bezczelną kopią, może okazać się wytworem kolektywnego umysłu; tego samego, który stworzył znane na całym świecie i bardzo do siebie podobne mity czy baśnie. (Analogiczną i równie ciekawą historią jest na przykład sprawa podobieństwa "Folwarku zwierzęcego" Orwella do starszego o dwadzieścia lat "Buntu" Reymonta, o której pisaliśmy już na łamach Culture). Natomiast sam Mieczysław Smolarski, autor ponad pięćdziesięciu (!) dzieł literackich (nie tylko prozy, ale także poezji czy opracowań popularnonaukowych), urodzony w 1888 roku w Krakowie i zmarły w Warszawie w roku 1967, pozostaje dziś autorem niemal nieznanym poza kręgiem fascynatów rodzimej fantastyki naukowej.
Źródła: A. Smuszkiewicz, "Zaczarowana gra. Zarys dziejów polskiej fantastyki naukowej", Poznań 1982; A. Smuszkiewicz, posłowie do "Miasta światłości", Poznań 1988; listy Mieczysława Smolarskiego publikowane w "Nowinach Literackich" (1948, nr 4) i "Tygodniku Powszechnym" (1948, nr 18); artykuł Kazimierza Paszkowskiego ("Głos Wielkopolski" (1947, nr 7);