Post-, auto-, a co dalej?
Zdjęcie promujące przedstawienie „Zrób siebie” w choreografii Marty Ziółek, fot. Witek Orski, Dawid Grzelak
W 2016 roku nakładem warszawskiej Akademii Teatralnej i Instytutu Teatralnego ukazała się książka Post-teatr i jego sojusznicy pod redakcją Tomasza Platy, a chwilę wcześniej Joanna Krakowska opublikowała w Dwutygodniku esej Auto-teatr w czasach post-prawdy. I Krakowska, i Plata próbowali w tych publikacjach przyszpilić nowe teatralne tendencje. To, co charakterystyczne dla post-teatru i po części również auto-teatru, to tematyzowanie obecności osób na widowni. Performerki i aktorzy nie udawali, że nikt tam nie siedzi, wręcz przeciwnie – nieraz łapali kontakt wzrokowy z publicznością, zapraszali ją na scenę, zwracali się do niej w mniej lub bardziej bezpośredni sposób. Psychologiczną reprezentację zastąpiła tu w wielu przypadkach gra z obecnością – tak wykonawców, jak i odbiorców.
Ten sposób myślenia widać w Zrób siebie. Nie tylko zresztą w tych początkowych scenach, rozgrywających się jeszcze przed wejściem na widownię, o których pisałam wyżej, ale także później – gdy performerzy i performerki patrzą i mówią do poszczególnych widzek, czy nawet zapraszają wybrane osoby na scenę.
Wśród reprezentantek nowego nurtu teatralnego badacz i badaczka wymieniali między innymi: Martę Ziółek, Annę Karasińską, Martę Górnicką, Annę Smolar, Justynę Sobczyk czy Wojtka Ziemilskiego. „[N]iemal nikt z nich nie ukończył wydziału reżyserii polskiej szkoły teatralnej […] Nieco prowokacyjnie można powiedzieć, że to pierwsze od dawna młode pokolenie w polskim teatrze, które odnosi sukces artystyczny, a nie zostało wychowane przez Krystiana Lupę” – pisał Plata.
Dlatego też, oglądając po dekadzie wznowione Zrób siebie, wyraźniej poczułam rozczarowanie, które często towarzyszyło mi w mijającym sezonie. Ale nie tym, co zobaczyłam na scenie – jak wspomniałam energia i precyzja osób performerskich są imponujące – tylko niespełnioną obietnicą, którą kiedyś oferowały tego typu performatywno-konceptualno-choreograficzne projekty. Takie, w których ważniejsza niż tekst literacki była energetyczna i afektywna wymiana między sceną a widownią, gra z formą czy budowanie bardziej performatywnych sytuacji.