Mam wrażenie, że zdecydowanie wolicie przebywać w mieście niż na łonie natury.
Zdecydowanie, o wiele bardziej. Miasto pozwala na przypadkowe spotkania, zbiegi okoliczności. Skręcasz za róg i nagle dzieje się coś dziwnego, coś czego się nie spodziewałeś. Natura nie daje takiej możliwości, nie ma wąskich uliczek, w które możesz skręcić. Nie możesz skręcić, bo wszystko jest przed tobą – to bardzo rozległa i długa perspektywa.
A co z Londynem? Mieszkacie tam ponad pół wieku, lubicie to miasto?
Londyn to miejsce, w którym pracujemy w naszym studiu z lalkami i gdzie nasze filmy zaczynają nabierać realnych kształtów. To nie musiał być Londyn, ale to właśnie tam studiowaliśmy i to właśnie w Londynie czujemy się jak w domu. Po prostu nie lubimy Stanów Zjednoczonych. A ponieważ nie mówimy w innych językach, wybraliśmy Anglię. Podobało nam się, że Wielka Brytania jest na skraju Europy. Teraz jest na skraju niczego.
To wielkie miasto.
Nieustannie siedzimy w studiu, czasem spędzamy w nim po 18 godzin. Studio stało się naszym światem, fabryką naszej twórczości, miejscem fundamentalnym. Tworzymy tam wszechświat w miniaturze, staramy się, żeby był większy niż rzeczywistość.
Czyli nie macie swojego ulubionego londyńskiego pubu.
Nie, zdecydowanie nie. Poza tym chodzimy tylko do pubów, w których jest duży wybór belgijskich piw, nie lubimy angielskiego piwa.
Nawet Guinnessa? To oczywiście irlandzkie piwo, ale dostępne chyba w każdym pubie…
Tak, dla Guinnessa możemy zrobić wyjątek.
Lubicie podróżować?
Bardzo! Wizyta w Polsce to nasza pierwsza podróż od trzech lat – nie przemieszczaliśmy się w czasie pandemii. Najczęściej podróżujemy służbowo, w związku z jakąś retrospektywą, np. w Paryżu. To wspaniałe miasto do zwiedzania. Pracując nad "Instytutem Benjamenta" (1995), podróżowaliśmy po Szwajcarii, byliśmy w Zurychu, Bernie czy Bazylei – poznawanie wszechświata Roberta Walsera było bardzo ciekawe. W podobny sposób można zwiedzić świat Brunona Schulza, którego częścią był również Wiedeń, gdzie przebywał jako uchodźca wojenny, a później student.
Zwiedziliśmy dużą część Polski. Bardzo lubimy Łódź, fabryczne pozostałości w tkance tego miasta są szalenie intrygujące.