A czasem wcale nie trzeba wsiadać. Na dworzec można wybrać się także po to, by po prostu popatrzeć. W innej książce Hanny Ożogowskiej, Głowie na tranzystorach, Marcin proponuje: „Chodźmy na peron. Tam zawsze jest coś ciekawego”. I rzeczywiście: są kasy, kiosk z gazetami, tłum, elektryczne wagony, pasażerowie usiłujący dostać się do środka, a wśród nich – ku zdziwieniu chłopców – nauczyciel (a właściwie profesor!) geografii z walizką, wybierający się do córki do Włoch. „Z gegrą mamy do końca roku spokój, bo przecież Tomasz z Włoch nie wróci tak prędko. To kosztowna podróż” – kwituje Marcin, nie kryjąc satysfakcji. Dopiero potem okazuje się, że geografia spłatała chłopcom figla: profesor jechał do Włoch, owszem – tyle że tych warszawskich.
Jak widać, nie wszystkie kolejowe przygody przebiegają bez wykolejeń. Również pisarskich. W Imieninach Jerzy Hajduk oznajmia, że jedzie pociągiem do Środy, bo „ma tam matkę” – choć czytelnicy Jeżycjady pamiętają przecież, że jest sierotą. Po protestach Musierowicz musiała więc wrócić do sprawy trzy tomy Jeżycjady dalej. W Tygrysie i Róży Hajduk, nauczyciel fizyki i dyrektor szkoły, wyjaśnia, że chodziło o „matkę ucznia”. „Belferski skrót myślowy” – tłumaczy, a my nie mamy wyjścia, tylko mu uwierzyć na słowo.
Tobołki i uczucia
Środa Środą, ale najpierw trzeba gdzieś upchnąć walizkę. Bo równie ważne jak to, dokąd się jedzie, bywa to, co człowiek ze sobą niesie. Na dworcu w Brulionie Bebe B. Małgorzaty Musierowicz między pasażerami stoją walizki, pakunki i „pudła z telewizorami radzieckimi”, o jedno z nich Bebe zresztą potyka się, biegnąc za odjeżdżającym pociągiem (i mężczyzną swojego życia).
No i odjechał! Zaczyna się to, co dworce lubią najbardziej: bieganie po peronie, wołanie przez okno, wyskakiwanie z wagonu i wyznania składane, jak zwykle, o kilka minut za późno. Bebe goni za odjeżdżającym pociągiem Damba, przeciska się między walizkami i pakunkami, krzyczy „Dambo!!! Zostań!!!”. Dambo ostatecznie zostaje: wyskakuje z pociągu, zachęcony przez ojca, który stwierdza: „Ja na twoim miejscu już dawno bym wyskoczył” (a kto nie?).
Natalia, jedna z czterech sióstr Borejko i koleżanka Bebe z licealnej klasy, nie ma złudzeń: „Rozstania na dworcu są takie melodramatyczne”. Nie przeszkadza jej to jednak – tym razem w Nutrii i Nerwusie – stać z Filipem pod dworcowym zegarem, który odmierza ostatnie minuty, i prowadzić najważniejszą rozmowę życia (przynajmniej jak dotąd) dokładnie w momencie, kiedy pociąg już wjeżdżał na peron.