Sztuka improwizacji bez granic
Chociaż byli prekursorami jazzowej wokalistyki w Polsce, traktowania głosu jak instrumentu, czerpali od zagranicznych mistrzów. Inspiracją byli dla nich zarówno Amerykanie: The Hi-Lo's , Lambert-Hendricks-Ross, jak i europejskie zespoły: Swingle Singers czy Les Double Six of Paris. To co wyróżniało NOVI, to fakt, że w końcu w ogóle porzucili tekst, by śpiewać przez wiele lat tylko w dżwiękonaśladowczy sposób, scatem. Tekst był dla nich ograniczeniem w improwizacji. Na początku byli pod wpływem Billa Evansa, którego Kawka usłyszał podczas pobytu w Helsinkach. Ich muzykę przepełniały jego harmonie, cechowała powściągliwość. Później przeżyli fascynację czarnym, pełnym pasji jazzem i ich twórczość stała się bardziej ekspresyjna. Na scenie prezentowali zarówno standardy jazzowe jak i własne, autorskie kompozycje.
Radliński pisał:
Ich ambicją jest nie tylko odświeżanie i przekładanie standardowych tematów jazzowych na język współczesnej wokalistyki, ale także tworzenie oryginalnego repertuaru, najbardziej adekwatnego do możliwości improwizacyjnych członków grupy i stanowiącego najwyższą formę autoekspresji. Ta druga tendencja wyraźnie przeważa nad pierwszą.
Przykładem takiego repertuaru jest ich pierwsza płyta zatytułowana "Christine", EP-ka, na której znalazły się cztery piosenki skomponowane przez Kawkę: tytułowa "Jeansy", "Blues in A", "Malec". Jej oprawę instrumentalną stworzył drugi kwartet Zbigniewa Namysłowskiego - Adam Matyszkowicz (fortepian), Janusz Kozłowski (kontrabas), Czesław Bartkowski (perkusja). Solówka samego leadera uwieczniona została w utworze "Jeansy". W 1965 roku dużo razem koncertowali m.in. w Bled, Recklinghausen i Zurychu, gdzie na Międzynarodowym Festiwalu Jazzowym zdobyli Grand Prix. NOVI byli na fali. W następnym roku występowali m.in. we Freiburgu, Bolonii, Paryżu, w tym w słynnej Olimpii. Współpracowali z takimi muzykami jak: Andrzej Trzaskowski, Roman Dyląg, Pierre Favre, Rune Carlson i Giovanni Tommaso.
NOVI na antypodach
W 1966 roku Jan Byrczek, prezes Polskiej Federacji Jazzowej, otrzymał list z Southern Cross-Show Business Agency w Sydney. W wyniku tego Novi z kwartetem Namysłowskiego wyruszyło trzy lata później do Australii.
Recenzent z nowozelandzkiego dziennika The Dominion tak opisał występ polskich artystów:
Koncert, który im dłużej trwał, tym wydawał się wspanialszy, miał dwa szczytowe momenty. Pierwszy to męski, liryczny esej improwizacyjny wielkiego saksofonisty Zbigniewa Namysłowskiego [...] Drugi to genialne i piękne połączenie gry Namysłowskiego ze śpiewem zespołu wokalnego NOVI. Mówiąc o pięknie: Śpiewu ślicznej Ewy Wanat mógłbym słuchać dniami i nocami...
Powyższa recenzja znalazła się w książce "Historia polskiego jazzu" Krystiana Brodackiego, który zauważył, że tournée NOVI i kwartetu Namysłowskiego było niezwykłym wydarzeniem tamtych czasów, ustępującym jedynie tournée The Wreckers.
O świetnym przyjęciu polskich artystów świadczy kolejna cytowana przez Brodackiego recenzja - tym razem opublikowana w indyjskim "Hindustan Standard":
Szczególne wrażenie robił fantastyczny śpiew Ewy Wanat w "Moonlight in Vermont". […] Bernard Kawka był kompozytorem większości wykonanych swingujących utworów, a występ zakończył popularny standard Duke'a Ellingtona "Satin Doll". W odpowiedzi na długotrwałe oklaski zespół wykonał piękną balladę Gershwina "A Foggy Day In London Town" w aranżacji Kawki.
By dzielić scenę z muzyczną elitą, NOVI nie musieli czasem wcale opuszczać kraju. W 1968 roku otwierali w Warszawie koncert legendarnego saksofonisty Bena Webstera. W anglojęzycznej wersji "Jazz Forum" Vesselin Nikolov pisał:
Kwartet, o wyraźnie wykrystalizowanym wizerunku artystycznym, jest już znany zarówno za granicą, jak i w Polsce. Niepowtarzalny charakter zespołu i wysoka klasa interpretacji od razu zjednały sobie publiczność. [...] Jakie są główne cechy ich sztuki? Duża dynamika i intensywność brzmienia. Syntetyczne traktowanie dźwięku w większej części każdej kompozycji pozwala na bardziej uwypuklone i zróżnicowane solówki. Umiejętne wykorzystanie głosu kobiecego bardzo zwiększa zakres brzmieniowy grupy. Nie ma tu raczej poszukiwań nowych rozwiązań formalnych, ale znakomite wykorzystanie, użyteczność i rozstawienie chorusów (tutti, riffów i solówek) nadaje ich muzyce plastyczną jakość, a indywidualność technik interpretacyjnych Kawki i Mycha jeszcze to podkreśla [...].