Wokalistka, kompozytorka, tancerka i liderka Magda Kuraś Quintet. W swojej wypełnionej emocjami, ekspresyjnej twórczości sięga zarówno po elementy jazzu, jak i muzyki tradycyjnej.
Pochodząca z Biłgoraja wokalistka, kompozytorka i tancerka poruszająca się między jazzem a muzyką tradycyjną. Choć obecnie jest liderką cenionego kwintetu, to przez lata uważała, że swoją ścieżkę zawodową zwiąże raczej z tańcem. Kuraś wspomina, że już w dzieciństwie często słyszała, że ma ładny głos, natomiast regularnie wzbraniała się przed wszelkimi propozycjami śpiewania – czy to w kościele, czy na szkolnej akademii. Mimo wszystko w gimnazjum zdecydowała się zapisać do Państwowej Szkoły Muzycznej na gitarę klasyczną, po czym wyprowadziła się do Lublina, by rozpocząć naukę w Lubelskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Wybór tej drogi przez długi czas był zaskoczeniem dla niej samej, tym bardziej że w jej rodzinie muzyka nie odgrywała nigdy szczególnie ważnej roli: "Jako dzieciak nie zastanawiałam się, dlaczego to robię – po prostu robiłam. Dopiero na ostatnim roku szkoły podeszłam do tego na poważnie i chyba po raz pierwszy zrozumiałam, dlaczego śpiew tak ze mną koresponduje".
Ostatecznie Kuraś rozpoczęła studia na wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Akademii Muzycznej w Gdańsku. Artystka tłumaczy jednak, że w przypadku tak popularnego kierunku kluczowa była nie renoma uczelni, lecz to, czy któraś wyższa szkoła po prostu ją przyjmie – za pierwszym razem to się zresztą nie wydarzyło. Dopiero za drugim podejściem Kuraś została przyjęta na wspomnianą gdańską uczelnię, gdzie studiowała w klasie utytułowanej wokalistki i pedagożki Krystyny Stańko. Wykładowczyni tak wspomina ich pierwsze spotkanie:
Text
Magda już na egzaminach wstępnych zrobiła na mnie duże wrażenie, ujęły mnie jej szczerość i autentyczność, którą wyczuwało się w jej głosie i interpretacji. Na początku studiów nie było jej łatwo, bo musiała zbudować wszystko od nowa, a tęskniła za swoim miastem, rodziną, przyjaciółmi. Już wtedy przedstawiła mi swoje autorskie propozycje, dużo rozmawiałyśmy o brzmieniu.
Kuraś przyznaje, że jeszcze przed rozpoczęciem studiów słyszała wiele dobrego o gdańskiej Akademii, natomiast jej wiedza o trójmiejskiej scenie była skromna. Odkrywała ją na bieżąco, od razu jako praktyczka, co – jak przyznaje – miało też swoje dobre strony, bo dzięki temu mniej obawiała się tych spotkań.
Pierwsze "Plony"
Pytana o to, jak studia w Gdańsku wpłynęły na jej podejście do tworzenia, Kuraś przywołuje dość prostą receptę, której się trzyma: "Chcesz grać? – Graj! Chcesz tworzyć? – Twórz! Nie myśl o tym, że jesteś niegotowa czy niewystarczająca. Czasem trzeba popełnić wiele błędów po drodze i zawsze trafi się na kogoś, kto powie, że robisz za mało, ale ważne, żeby próbować".
Taką pierwszą fonograficzną próbą podjętą przez młodą wokalistkę był wydany w 2020 roku album "Plony". Na debiutanckiej płycie towarzyszyli jej Patryk Czyżewski (klawisze), Robert Kutrzepa (perkusja) oraz Michał Kowalczyk (kontrabas), a także wokaliści Małgorzata Oleszczuk i Maciej Świniarski. "Plony" prezentowały szerokie zainteresowania muzyczne (współ)kompozytorki i autorki tekstów – obok wpływu jazzu słychać na nim echa folku, a nawet muzyki popowej. W recenzji na stronie portalu "JazzPress" Piotr Pepliński pisał o tej płycie: "Subtelność głosu Kuraś spotyka się z minimalizmem dźwięków zaproponowanych przez jej muzycznych kompanów. Odrobina nostalgii i słowiańskiego romantyzmu. Kuraś śpiewa lekko, zwiewnie, naturalnie". "Plony" przyniosły też artystce Lubelskie Wyróżnienia Kulturalne "Żurawie" 2020 – nagrodę przyznawaną najciekawszym lubelskim osobowościom młodego pokolenia.
Mogłoby się wydawać, że ten zwrot w stronę folku tudzież tradycji ma charakter autobiograficzny. W końcu Lubelszczyzna ma bogate dziedzictwo muzyki ludowej, a jej stolica od lat znajduje się w awangardzie ruchu zajmującego się nie tylko jej celebrowaniem, ale także – twórczą reinterpretacją. Takie odczytanie sufluje recenzja Jakuba Knery, który w tekście dla portalu Polskiego Radia przywołuje wypowiedź pianisty Dominika Kisiela, który przed nagraniem drugiego albumu miał zasugerować Kuraś: "Jesteś z Biłgoraja – poszukajmy czegoś stamtąd, co moglibyśmy zagrać".
A jednak byłoby to nadużycie, ponieważ wokalistka przyznaje, że choć zawsze ceniła muzykę ludową, to nie była zupełnie świadoma całej tej nowej fali twórczyń i twórców, dla których przystanią stał się festiwal Nowa Tradycja. Być może tak jak w przypadku odkrywania trójmiejskiej sceny jazzowej zadziałało to na korzyść artystki, która i tym razem kierowała się wewnętrzną potrzebą, a nie jakimś trendem czy modą. "Nigdy nie byłam słuchaczką polskich współczesnych zespołów folkowych. Dlatego swoje zamiłowanie do grania tej muzyki uznaję za instynktowne, bo nie jest wyuczone".
Opowieść na szóstkę
W 2022 roku Magda Kuraś zawiązała swój kwintet. Obok znanego z poprzedniej płyty Macieja Świniarskiego towarzyszy jej w nim kontrabasista Ziemowit Klimek (Immortal Onion, Hania Rani), perkusista Jakub Krzanowski (Klawo) oraz pianista Dominik Kisiel, który na płycie "Plony" pojawił się w charakterze gościa. Studia na gdańskiej uczelni, a także rozwijanie zespołu miały wyraźny wpływ na twórczości artystki. Kuraś tak wspomina ten okres:
Zaczęłam częściej sięgać po improwizację, comprovising i kolektywne granie. To wszystko sprawiło, że bardziej otworzyłam się na to, co mam zakodowane nie tylko w głowie, ale w ogóle w całym ciele. Instynktownie zaczęłam sięgać po etniczne brzmienia, a nie tylko biały śpiew.
Z takim podejściem Kuraś rozpoczęła prace nad albumem "Tryptyk biłgorajski". Na charakter debiutanckiej płyty jej kwintetu wpłynęły również pieśni pochodzące głównie z terenów Lubelszczyzny, które wyszukała wokalistka. Czując szczególną więź z wybranymi tekstami, Kuraś postanowiła nie zamykać ich w sztywnej gatunkowej formie, ale dała sobie więcej interpretacyjnej wolności, z której wyłonił się m.in. biały śpiew. Pod ich wpływem artystka napisała też słowa do utworu "Tęskno".
Krystyna Stańko zauważa, że Kuraś zawsze odciskała piętno na wybranych przez siebie utworach niezależnie od wykonywanego repertuaru. Mógł to być zarówno ethno-jazz, jak i standardy jazzowe śpiewane przy akompaniamencie big-bandu. Jak zauważa pedagożka:
Text
Głos Magdy ma szerokie spektrum barwy i ekspresji, dużą skalę i spory wolumen, a nade wszystko wrażliwość. Jej osobowość sceniczna, na którą składa się także taniec, nie pozostawia słuchacza obojętnym. Potrafi skupić naszą uwagę, wzrusza i pozostaje w pamięci.
Stańko pamięta dokładnie proces powstawania "Tryptyku", towarzyszące mu rozmowy i pierwsze szkice muzyczne tworzone przez Kuraś i Kisiela. W końcu, zanim dzieło przybrało formę albumu, zaowocowało dyplomem, za który wokalistka otrzymała zresztą ocenę celującą. Wykładowczyni tak wspomina ten materiał:
Text
To jest bardzo specyficzny projekt, ponieważ utwory przechodzą płynie jeden w drugi, stanowiąc opowieść. Mamy wspaniały głos Maćka Świniarskiego, który jest bardzo ważnym ogniwem zespołu, są koledzy instrumentaliści, których zaangażowanie i wejście w ten muzyczno poetycki obszar jest bezgraniczne. Eksplorując muzykę ludową, swoje korzenie, historię, Magda zagłębia się w obszar tradycji, nadając jej nową jakość.
Spektakl i podcast
Podczas prac nad "Tryptykiem biłgorajskim" każdy z muzyków przynosił na próby swoje pomysły. Z tych wspólnych przemyśleń zrodziła się wizja, by album kwintetu był właściwie spektaklem. Nawiedzaną przez ducha-narratora (Świniarski) opowieścią o utracie, tęsknocie, samotności. Historią odwołującą się – przynajmniej w przypadku koncertu – nie tylko do ekspresji wokalnej Kuraś, ale także do jej tanecznych i aktorskich zdolności. "«Tryptyk Biłgorajski» to płyta niezwykła, co zaskakuje mnie zawsze, gdy słucham jej po raz kolejny – rytuał muzyczny, szamański, tajemniczy, wielowarstwowy, droga do oczyszczenia, zrozumienia i pogodzenia się z sytuacją" – pisał o albumie Jakub Knera w recenzji dla portalu Polskiego Radia. Natomiast Maciej Krawiec na portalu "ImproSpot" zauważał: "Pewien rodzaj histerii i skrajnej emocjonalności, którymi emanuje Kuraś, chwilami budzi dyskomfort, uderza ekshibicjonizmem, ale jednocześnie przyciąga i faktycznie porusza".
Ciekawym pomysłem, który zrealizowała Kuraś przy okazji tej premiery, była publikacja cyklu rozmów przeprowadzonych przez nią z pozostałymi członkami zespołu. W "Podcaście biłgorajskim" muzycy rozmawiają o swoich refleksjach dotyczących albumu, wspominają wspólną pracę, dają nam zajrzeć za kulisy. Wokalistka tłumaczy, że w ten sposób chciała pokazać, że zespół jest nie tylko producentem dostarczającym odbiorcy jakiś towar, lecz że składają się nań również relacje, emocje, wspólna historia. Historia, której powoli pisany jest nowy rozdział, bo – jak zdradza artystka – w 2025 roku planuje wydanie nowej płyty zrealizowanej ze skrzypkiem Tomaszem Chyłą, który zastąpił w składzie Dominika Kisiela.