Odpowiadając na pytanie, czym jest tytułowa maszyna, Jagoda Szelc powiedziała w jednym z wywiadów, że to "kolonizowanie myśli i skorumpowane superego". Maszyna jako potężna metafora otwiera drogę do wielu odczytań, które łączą się w namyśle nad relacjami władzy, podległością, wyzyskiem, historią dyscyplinowania i nadzoru. W opowiadaniu "Kolonia karna" Franza Kafki, które stanowiło jedną z inspiracji duetu Szelc/Keil, autorek scenariusza, skazany, który zostaje poddany egzekucji przy pomocy precyzyjnej maszyny, nie zna treści swojego wyroku; nie wie nawet, że został skazany. Wyrok wypisze (dosłownie) na jego ciele maszyna, a egzekucja potrwa dokładnie dwanaście godzin. W debiucie Szelc również mamy do czynienia z precyzyjnie wyreżyserowaną egzekucją o wyznaczonych ramach czasowych. I podobnie nie wiemy, jaka jest treść wyroku – a ofiara maszyny nie jest świadoma, że w ogóle została skazana. Dynamika kary, wyroku, świadomości i nieświadomości przewiny, odroczonej w czasie egzekucji i specyficznej "lepkości" przemocy (jest wszechobecna, choć nie zawsze rażąco widoczna) staje się rozległą metaforą dotyczącą wielu aspektów rzeczywistości związanych z dominacją o patriarchalnych źródłach. W metaforze tej odbija się m.in. stosunek do ujarzmianej maszynami natury, uciszanych kobiet, których protesty rozpędzane mają być zagłuszającymi komunikatami, dyskryminowanych i uprzedmiatawianych mniejszości etnicznych i seksualnych. Maszyna działa. I "Maszyna" dobitnie to pokazuje.
"Maszyna", Teatr Polski w Bydgoszczy, premiera 29 maja 2021 roku, reżyseria Jagoda Szelc, dramaturgia Marta Keil, muzyka Teoniki Rożynek, scenografia Natalia Giza, kostiumy Maja Skrzypek, światła i wizualizacje Przemysław Brynkiewicz