Zawartość (treść strony Super Artykułu)
Tekst
Paweł Starzec – dokumentalista skupiony na związkach przestrzeni z jej społecznym kontekstem i historią. Socjolog zajmujący się wizualnością, współczesnymi ikonografiami i socjologią przestrzeni. Wykładowca akademicki, twórca programów warsztatowych, współtwórca wydawnictwa Azimuth Press. Doktorant Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz student Instytutu Fotografii Twórczej Uniwersytetu Śląskiego w Opawie. Muzyk i artysta dźwiękowy, obecnie grający w projekcie Mazut i solowo. Mieszka i pracuje w Warszawie. www.pawelstarzec.com
Rozmiar tekstu
standardowy rozmiar
Podpis obrazka
Wyspa Tamka, Wrocław, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
duża [1450 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Pytanie
Michał Dąbrowski: Gdzie zastała cię pandemia?
Odpowiedź
Paweł Starzec: W domu, czyli w warszawskim mieszkaniu. Pamiętam, że lockdown nastąpił w piątek, a czwartek był dniem gorączkowych zakupów i szturmu na supermarkety – nie inaczej było u mnie.
Wcześniej, w środę, była premiera książki "Atlas energetyków" mojego kumpla Michała Turowskiego. Zrobiłem do niej zdjęcia i napisałem przedmowę. To były dwa miesiące pracy nad projektem więc po premierze trochę poświętowałem. W czwartek rano obudziłem się na kacu i dowiedziałem się o lockdownie. Z Martyną, moją dziewczyną, nie mieliśmy w domu nawet podstawowych produktów spożywczych. W tym smętnym stanie do godziny 16 jeździłem po mieście i robiłem zapasy.
Zamknięcie oznaczało dla mnie ostre hamowanie. W weekend poprzedzający lockdown byłem jeszcze w pracy w Poznaniu, potem w Łodzi. Patrząc na tamten czas z perspektywy, chyba pierwszy raz odkąd mieszkam w Warszawie tak długo siedziałem w jednym miejscu.
Pytanie
Co się zmieniło w twojej codzienności?
Odpowiedź
Przestałem wyjeżdżać. Wcześniej to był nieodłączny element mojego funkcjonowania zawodowego i artystycznego. Regularnie bywałem w Poznaniu na School of Form, gdzie prowadzę zajęcia. Dzień po ogłoszeniu lockdownu powinienem być na uczelni w Opawie w Czechach. Pandemia zmieniła rytm mojej pracy.
Mieliśmy niebywałe szczęście z moją dziewczyną, że adoptowaliśmy psa niecały miesiąc przed pandemią, przez co lockdown rozpoczął się dla nas w takiej fazie, w której zaczęliśmy lepiej rozumieć psa i jego potrzeby. Wcześniej nosiłem worki na kupy w każdej kieszeni. W zamknięciu mieliśmy dużo czasu na szkolenie i przebywanie z Zimą.
W pewnym momencie pies okazał się przepustką do wychodzenia z domu. Przez chwilę nawet myślałem, że będę fotografował ludzi z psami, bo tylko ich można było spotkać na dworze. Skończyło się jednak na jednym zdjęciu.
Podpis obrazka
"Miesiąc po ogłoszeniu pandemii nie mamy pojęcia, czy pozostaniemy zamknięci na następny tydzień, miesiąc czy rok". – Witek, właściciel klubów Hydrozagadka i Chmury, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Podpis obrazka
Hydrozagadka, Warszawa, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
pełna szerokość
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
On
Podpis obrazka
Chmury, Warszawa, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
duża [1450 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Pytanie
Jakie uczucia i myśli towarzyszyły ci w pandemii?
Odpowiedź
Mieliśmy z Martyną sporo obaw. Pracujemy w prekarnych (prekariat - kategoria społeczna obejmująca osoby zatrudniane w ramach elastycznych form zatrudnienia - red.) zawodach, więc jakiekolwiek spowolnienie dosyć szybko odbija się na naszym funkcjonowaniu. Mieliśmy takie myśli, że od teraz musimy dobrze rozkładać pracę w czasie, bo zaraz się może okazać, że przez cztery miesiące źródełko z pieniędzmi będzie suche. To się na szczęście nie wydarzyło, bo niespodziewanie pojawiło się więcej zleceń dla fotografów – gazety potrzebowały materiałów bieżących, np. o protestach samochodowych.
Pytanie
Śledziłeś na bieżąco informacje dotyczące koronawirusa?
Odpowiedź
Dotychczas newsy czytałem nałogowo, a w pandemii przestałem to robić. Zawiodłem się strasznie na redakcjach informacyjnych. Eksperci licytowali się z podawaniem czasu, po którym będziemy mogli wrócić do normalnego funkcjonowania. Przestałem czytać wiadomości. Stwierdziłem, że te ważne informacje i tak do mnie dotrą. Nie miałem siły na tę sieczkę, w której wszyscy przewidywali czy ta krzywa już się wypłaszcza, czy jeszcze nie; czy kluby się otworzą już teraz, czy dopiero za chwilę.
Dało mi to poczucie oddechu, co było dla mnie znacznie ważniejsze niż siedemnasta opinia eksperta.
Pytanie
Myślisz, że to może być trwała zmiana?
Odpowiedź
Myślę, że tak, bo teraz jest mi po prostu lepiej. W przeciwieństwie do dumnie introwertycznej bańki, w której funkcjonuję, raczej dobrze się czuję wśród ludzi. Nie mam olbrzymiej skłonności do siedzenia na kanapie i oglądania seriali, więc przez pierwsze kilkanaście dni to była dla mnie męka. Później okazało się, że taki tryb może być ok. Nie chcę już wracać do ciągłego FOMO (ang. Fear of Missing Out – lęk przed pominięciem - red.)
Podpis obrazka
"W publicznej dyskusji nie pojawia się temat pracowników gastronomii. To grupa, która z dnia na dzień została pozostawiona bez możliwości zarabiania. Poza tym, że jesteśmy klubem, jesteśmy też spółdzielnią socjalną i nie chcemy nikogo zwalniać. Gdyby nie wsparcie ze zrzutki, to dwadzieścia kilka osób nie miałoby środków do życia". – Zuzia i Gosia, członkinie spółdzielni Pogłos, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Podpis obrazka
Pogłos, Warszawa, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
pełna szerokość
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
On
Pytanie
W czasie pandemii życie przeniosło się do sieci. Jak internet wpływa na relacje międzyludzkie?
Odpowiedź
Zacząłem się spotykać z moimi znajomymi z rodzinnego miasta właściwie co tydzień – tyle, że przez internet. Bardzo się cieszę z odbudowania tych relacji w tej formie. W sieci nie ma znaczenia, że każdy jest aktualnie w innej części Polski. Nie wiem do czego porównać te relacje… Chyba każdy ma takich znajomych, do których wysyła zdjęcie stolika w sklepie meblowym, kiedy ma problem z wyborem tego właściwego albo grupowy czat do narzekania na swój dzień i wysyłania śmiesznych obrazków.
Internet zaciera odległości. Tu dodatkowym tematem rozmowy była praca z domu – coś, co dla ludzi w mojej branży nie jest czymś niezwykłym, ale dla znajomych na etacie już tak. Uczelnia, na której pracuję, dosyć szybko przeniosła się do sieci, więc miałem okazję prowadzić zajęcia ze swojej pracowni. Przynajmniej mogłem sobie zapalić w trakcie wykładu.
Pytanie
Dlaczego sfotografowałeś zamknięte kluby?
Odpowiedź
Poza fotografią zajmuję się też graniem muzyki elektronicznej, w związku z czym często mam kontakt z klubami, które są związane z tego typu muzyką. Z ludźmi z jednego z nich kumpluję się.
Kluby muzyczne to nie jest temat, który trafił na pierwsze strony gazet w związku z lockdownem i nie mówię tego w sposób nacechowany, bo to zwykle tak brzmi.
Sytuacja restauracji, barów, fryzjerów i sklepów była znacznie szerzej opisywana i komentowana. Kluby były ostatnie w kolejce do odmrożenia. Znając zasady funkcjonowania takich miejsc, czyli konieczności bycia w ciągłym ruchu, byłem ciekaw ile z nich wytrzyma trzymiesięczne zamknięcie. Produkcja imprez kosztuje dużo, a zarabia się na tym niewiele więcej ponad koszty.
W większości swoich długoterminowych projektów szukam sposobów na opowiadanie o jakimś większym zjawisku przez jego obrzeża albo ślad, jaki wywarło na otoczeniu. Podobnie było w tym wypadku. W tej sytuacji fascynowało mnie to, że zagrożenia nie można było sfotografować – puste ulice tak naprawdę wcale nie były zupełnie puste.
Pytanie
Utrwaliłeś kluby grające muzykę alternatywną?
Odpowiedź
Tak. Oprócz nich w tym zestawie są dwie klubokawiarnie. Wyszedłem od sceny elektronicznej, ale tych miejsc nie ma wiele. Na liście miałem jakieś 5-7 miejsc w Warszawie. Te dwie klubokawiarnie to warszawski Plan B i wrocławska Czuła jest noc, miejsca kultowe i też grające muzykę.
Podpis obrazka
"Jedyne, co mogliśmy zrobić, to zorganizować i odpalać streaming w internecie. Nawiązaliśmy współpracę z Galerią BWA, w wyniku czego powstał niezwykły projekt dla tych, którym brakowało kontaktu ze sztuką. Wystawa z zamkniętej galerii została przeniesiona do busa, którego można było zamówić na wynos, jak taksówkę. Z czasem nauczyłem się montować całą ekspozycję w ciągu kilku minut". – Horsy, współzarządca Wyspy Tamka, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Podpis obrazka
Wyspa Tamka, Wrocław, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
duża [1450 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Podpis obrazka
Plan B, Warszawa, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
duża [1450 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Podpis obrazka
"Próbujemy zgadywać – co dalej? Czy będzie jak we Włoszech przed ostatecznym zamknięciem wszystkiego? Czy ruszą ogródki? Staramy się utrzymywać pracowników, znajdujemy im zadania, robimy remonty, wydajemy to, co udało nam się odłożyć przez ostatnie lata. Czego by nie mówił rząd, prędzej pomożemy sobie nawzajem, niż ta pomoc przyjdzie z zewnątrz. Jak to się skończy, to zrobimy wielką imprezę. Nie wiem jeszcze kto zagra, ale wiem, że przez ileś dni stąd nie wyjdę". – Michał, współwłaściciel Planu B, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Pytanie
Czego się dowiedziałeś z rozmów z właścicielami?
Odpowiedź
W kilku miejscach pojawiła się ta sama opinia – ludzie odpowiedzialni za te lokale czuli się pominięci w planowaniu strategicznym. Nie dostali informacji o przewidywanym czasie zamknięcia, co spowodowało, że musieli pozostawać w ciągłej gotowości. Polityka kulturalna w ujęciu niemuzealnym, niegaleryjnym nikogo nie interesowała.
Starałem się na te miejsca patrzeć jako na miejsca pracy – trudno w nich o stabilność finansową. To branża, w której dominują prekarne formy zatrudnienia. Jeden z właścicieli zdecydował się na zaangażowanie swoich pracowników przy remoncie lokalu w trakcie zamknięcia – głównie po to, żeby mogli zarobić coś oprócz postojowego, które otrzymywali. Mimo, że te miejsca działają w realiach wolnorynkowych, to wiele z nich wspiera się wzajemnie, organizuje zrzutki.
Część z tych klubów próbowała przenieść się do internetu.
Pytanie
Jak wyglądała ta migracja?
Odpowiedź
Warszawskie Luzztro uruchomiło kanał "Blue Oyster", a wrocławska Wyspa Tamka zrobiła własną telewizję, w której DJe i muzycy grali koncerty. Wydaje mi się, że to były darmowe wydarzenia, którym towarzyszyła dobrowolna zbiórka.
Podpis obrazka
"Mieliśmy mieć pierwsze urodziny klubu w ostatni weekend przed lockdownem, więc byliśmy podwójnie smutni. Chcielibyśmy już planować imprezy na jesień, ale nikt nie wie co się wtedy będzie działo, czy wróci życie nocne. Panuje niepewność". – Ola, klub 999, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Pytanie
Za kryzys zapłacą pracownicy?
Odpowiedź
Myślę, że tak.
Jednym z pozytywnych efektów ubocznych pandemii może być zwiększenie świadomości, że istnieją i nadal są popularne tak zwane "elastyczne formy zatrudnienia", "śmieciówki", jakkolwiek byśmy tego nie nazwali. Rozmawiając ostatnio z kilkoma osobami zorientowałem się, że dla wielu z nich ten problem pozostawał do tej pory kompletnie poza ich polem widzenia. Teraz pytali – co się stanie z ludźmi na tych umowach?
Kolejny problem to wypychanie ludzi na samozatrudnienie – choć akurat w tym przypadku mógłbym przynajmniej liczyć na wsparcie rządowe. Nie miałem umowy o pracę, nie jestem przedsiębiorcą, więc dostałem figę z makiem.
Kryzys już dotknął rynek mediów – kilkadziesiąt tytułów już się zamknęło albo zaraz zamknie. Ktoś te teksty pisał, ktoś te magazyny składał. Te wszystkie osoby z dnia na dzień straciły zajęcie.
Pytanie
Pandemia wpłynęła na twoją sytuację finansową?
Odpowiedź
Nie aż tak, jak się spodziewałem, ale to kwestia szczęśliwego złożenia terminów i zleceń. Mogłem się wręcz poczuć uprzywilejowanym, bo miałem jakiekolwiek oszczędności.
Podpis obrazka
"W tym momencie ludzie mogą już spędzać czas na świeżym powietrzu, a my mamy wielki ogród, w którym nie możemy nawet otworzyć budki z lodami. Staramy się jakoś sensownie wykorzystać ten czas – robimy porządki i remont, żeby za jakiś czas, jak wszystko się otworzy, klub wyglądał imponująco". – Adrian, właściciel Iskry, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
standardowa [700 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Podpis obrazka
Barka, Warszawa, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
pełna szerokość
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
On
Pytanie
Próbowałeś składać wnioski o dotację?
Odpowiedź
Mogłem liczyć na wsparcie z Funduszu Promocji Kultury lub aplikować do programu "Kultura w sieci". Nie zrobiłem tego, bo nie chciałem pisać wniosku na kolanie, czy próbować dopasowywać swoich pomysłów do wymogów ministerstwa. Na napisanie dobrego wniosku musiałbym przeznaczyć kilka dni i nadal nie być pewnym wsparcia. Dostałem jednorazową zapomogę celową z Funduszu Promocji Kultury, wynoszącą akurat tyle, co nasz czynsz za mieszkanie.
Pytanie
Czym się obecnie zajmujesz?
Odpowiedź
Dwa tygodnie przed lockdownem złożyłem wniosek grantowy na projekt, który robię od dwóch lat w Niemczech. W tym momencie powinienem wracać z trzeciego wyjazdu, ale wiemy jaka jest sytuacja. Jeżeli granice zostaną otwarte i nie zamkną nas z powrotem w domach po drugiej turze wyborów prezydenckich, to może ten pomysł wróci. Bardzo chcę zrobić te zdjęcia przed październikiem, bo jesteśmy pomiędzy 30. rocznicą upadku muru berlińskiego, a 30. rocznicą formalnego zjednoczenia Niemiec.
Biorę również udział w tegorocznej edycji festiwalu "Nowe ciepło" w Nowym Mieście Lubawskim. Robiłem tam zdjęcia – we wrześniu będzie zbiorowa wystawa. Chwilę przed lockdownem nagrałem też prawie całą solową płytę jako "Industry Standard", ale przez brak ciśnienia na przygotowanie materiału do grania na żywo zdążyłem ją już kilka razy rozgrzebać i nagrać na nowo.
Pytanie
Czy w związku z pandemią miałeś nowe pomysły na życie?
Odpowiedź
Z Martyną mamy plan profesjonalizacji w kierunku edukacji. Jestem też człowiekiem z, jak to się ładnie mówi, otwartym przewodem (doktorskim - red.), więc mam o czym myśleć. Przedłużone siedzenie w miejscu poskutkowało szeregiem pomysłów na projekty, ale jest za wcześnie, by o nich mówić.
Podpis obrazka
Koncert grupy Belzebong – pierwsza impreza w warszawskim Pogłosie zorganizowana po przymusowym zamknięciu, fot. Paweł Starzec
Szerokość obrazka
pełna szerokość
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
On
Więcej artykułów z serii Super Artykuł
Title
Wokół domu. Fotografie z pandemii koronawirusa
Title
Karolina Ćwik: Wirus to wieża z dziwnym wiatrakiem [WYWIAD]
Title
Rafał Milach: Jesteśmy świadkami katastrofy [WYWIAD]
Title
Marcin Morawicki: W pandemii moja córka zrobiła swoje pierwsze zdjęcia [WYWIAD]
Introduction
Z fotografem i socjologiem, który w czasie pandemii sportretował zamknięte kluby muzyczne, rozmawiamy o życiu na umowach śmieciowych, odnawianiu relacji przez internet i spacerach z psem.
Ciemna wersja kolorystyczna strony
Off
Summary
Z fotografem i socjologiem, który w czasie pandemii sportretował zamknięte kluby muzyczne, rozmawiamy o życiu na umowach śmieciowych, odnawianiu relacji przez internet i spacerach z psem.
Cover
starzec_ps_covidclubs_publ_300dpi-22-1160x600.jpg
Rozmiar miniatury
standardowy