Zawartość (treść strony Super Artykułu)
Tekst
Karolina Ćwik – studentka Instytutu Twórczej Fotografii Uniwersytetu Śląskiego w Opawie. Ukończyła liceum artystyczne, a następnie Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Fotografii uczyła się w Ośrodku Postaw Twórczych we Wrocławiu. Laureatka konkursu fotograficznego PDN Emerging Photographer. W 2019 roku została zakwalifikowana do konkursu Tiff Open. Jej prace były publikowane w magazynach PDN, The Hidden Photo, The Calvert Journal i innych. www.karocwik.com
Rozmiar tekstu
standardowy rozmiar
Szerokość obrazka
pełna szerokość
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Pytanie
Michał Dąbrowski: Co pamiętasz z początku pandemii?
Odpowiedź
Karolina Ćwik: Pamiętam różne teorie spiskowe, mimo że starałam się tego nie czytać. Może to dziwne usłyszeć coś takiego z ust matki, ale nie bałam się o rodzinę, o dzieci, może jedynie trochę o rodziców. Myślałam o kondycji świata, o tych tysiącach plastikowych rękawiczek i jednorazowych maseczek – to sprawiało, że czułam lęk. Z drugiej strony powietrze było zauważalnie czystsze, a w mieście było słychać więcej ptaków. To, że natura tak szybko wracała do siebie, napawało mnie optymizmem.
Pytanie
Czy przymusowe zamknięcie zmieniło funkcjonowanie waszej rodziny?
Odpowiedź
Nie zmieniło się zbyt wiele w porównaniu do czasu sprzed pandemii. Mam bardzo małe dzieci, więc największą różnicą było to, że mój starszy syn przestał chodzić do przedszkola, odpadło więc zamieszanie związane z odprowadzaniem go. Dyzio nie wróci tam pewnie aż do września, więc musiałam nauczyć się funkcjonować w tej sytuacji.
Zyskaliśmy długie, leniwe poranki, wspólne śniadania i rozmowy. Każdy robił co chciał – tak celebrowaliśmy życie w zamknięciu. Bywało smutno, ciężko i duszno, ale daliśmy radę i ta sytuacja wzmocniła nasze więzi.
Mój mąż, fotoreporter, wychodził do opustoszałego miasta i wracał z informacjami z zewnątrz – to też było częścią naszego typowego dnia w pandemii. Tak dowiadywaliśmy się o tym, co działo się poza naszym mikroświatem.
Szerokość obrazka
duża [1450 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Szerokość obrazka
duża [1450 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Szerokość obrazka
duża [1450 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Szerokość obrazka
duża [1450 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Szerokość obrazka
duża [1450 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Pytanie
Jak pandemia wpłynęła na twoją codzienność, czułaś się bardziej zmęczona?
Odpowiedź
Bywam zmęczona, ale raczej macierzyństwem, a nie kwarantanną, bo między moimi dziećmi są tylko dwa lata różnicy. Teraz mam po prostu mniej czasu dla siebie. Miejsce na swoje sprawy mam, gdy chłopaki pójdą spać albo gdy zajmuje się nimi Krzysiek.
Ostatnio otworzyłam biznes, który nie wymaga wychodzenia z domu. Mam sklep internetowy z ciuchami vintage i wspólnie z moim mężem robimy zdjęcia "sprzedażowe". Modelką jestem ja – zmęczona po całym dniu matka. Znajomi się ze mnie śmieją, że te worki pod oczami na zdjęciach trochę widać. Kwarantanna pewnie pogłębiła ten stan.
Pytanie
Jak wyglądały początki zamknięcia w waszym domu?
Odpowiedź
Siedzieliśmy w domu, bo musieliśmy. To było szaleństwo. Zazwyczaj czas z dziećmi spędza się inaczej – spotyka ze znajomymi, z innymi dziećmi, wychodzi w plener. Teraz byliśmy zdani tylko na swoje towarzystwo. Wiesz, nie mamy bardzo dużego domu, mieszkamy na 60m2 z dwójką małych dzieci. Chociaż ciężko było wytrzymać w jednym miejscu, to nie mogłam nie robić zdjęć – to były takie soczyste sytuacje. Robiliśmy różne wariactwa, budowaliśmy zamki, tworzyliśmy dziwne mikroprzestrzenie do zabawy. Towarzyszyły temu płacze, krzyki, czytanie książek i oglądanie bajek. Tak wyglądała nasza rutyna. Byliśmy cały czas ze sobą.
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Pytanie
Jak fotografowałaś?
Odpowiedź
Najpierw obserwowałam sytuacje w domu, a później, często następnego dnia aranżowałam zdjęcia. To nie było podejście czysto dokumentalne, nie jestem przyzwyczajona by mieć aparat cały czas przy sobie. Kwarantanna była dla mnie wielką inspiracją, ale też sama wymyślałam te sytuacje.
Pytanie
Jesteś młodą matką, która w trakcie przymusowego zamknięcia znalazła czas na pracę artystyczną – wydaje mi się, że to rzadkie połączenie.
Odpowiedź
Widziałam na Instagramie piękne i dobre rzeczy zrobione przez kobiety. Takie poważniejsze, dłuższe projekty pewnie jeszcze ujrzą światło dzienne. W tym czasie powstało dużo takich opowieści "z zewnątrz". Ludzie wychodzili z domów i fotografowali tę zakazaną przestrzeń poza domem. Ja skupiłam się na swojej najbliższej przestrzeni.
Daleka jestem od stwierdzenia, że kobiety-matki w czasie pandemii zajmowały się dziećmi, przez co nie miały czasu na nic innego. To nieprawda, to nie tak. Nie zauważyłam, żeby mniej kobiet fotografowało. Jestem dość mocno zainteresowana tematem macierzyństwa, więc pewnie dostrzegam więcej takich tematów. Obserwuję wiele wspaniałych fotografek.
Pytanie
Jak rozmawiałaś z dziećmi o pandemii?
Odpowiedź
Tłumaczyłam im, że jest taki wirus, który się pojawił, ale zaraz sobie pójdzie. Mówiłam im, żeby przede wszystkim się nie bały, ale też na co musimy uważać: że musimy dobrze się odżywiać, myć ręce, wietrzyć mieszkanie, dużo spać, że przez to ten wirus nie stanie się dla nas ważny. Zależało mi, żeby ich uspokajać i jakoś zadomowić z tym wirusem, bo one widziały te maski, zakryte twarze i pytały dlaczego tak jest.
Wydaje mi się, że żyjemy w czasach, w których podobnych zagrożeń będzie coraz więcej. Chciałam im tę sytuację przybliżyć, żeby nie była ona jakimś strasznym widmem, które zdominuje nasze życie. Chciałam je z tym oswoić. W efekcie Dyzio nawet zbudował wirusa z klocków LEGO.
Pytanie
Jak wygląda wirus?
Odpowiedź
Jest taką wieżą z dziwnym wiatrakiem.
Szerokość obrazka
pełna szerokość
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
On
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Pytanie
Opowiedz o dzienniku z pandemii.
Odpowiedź
Zawsze miałam dużo notesów, prowadziłam notatniki, rysowałam. W czasie pandemii ktoś mi przesłał wykład Aleca Sotha (amerykański fotograf dokumentalny związany z agencją Magnum Photos - red.) o książkach. On tam pokazywał różne wspaniałości, w tym swoje fotograficzne brudnopisy, na co ja powiedziałam: wow! Na półce miałam opuszczony pusty album, który kiedyś dostałam od koleżanki i pod wpływem Sotha zaczęłam go uzupełniać. Sprawiło mi to ogromną frajdę, a teraz nie mogę przestać.
Szerokość obrazka
pełna szerokość
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
On
Szerokość obrazka
pełna szerokość
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
On
Szerokość obrazka
pełna szerokość
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
On
Pytanie
Notes pozwala ci się artystycznie wyżyć?
Odpowiedź
Tak, to dobre określenie – wyżyć. Plus jest też taki, że jak to robię, to nie spędzam czasu przed komputerem lub telefonem.
Pytanie
Porozmawiajmy o twoich innych projektach.
Odpowiedź
W projekcie "Dobro narodowe" fotografowałam matki. To było dla mnie ważne doświadczenie, mimo że nie skończyłam tego cyklu. Dziś myślę, że to był duży i potrzebny krok do tego, by zacząć fotografować samą siebie. To dużo trudniejsze, ale czuje, że dzięki temu wchodzę w ten temat głębiej i bez ograniczeń.
Pytanie
Tak powstał "Don’t look at me"?
Odpowiedź
To mój pierwszy taki poważniejszy projekt, który długo był nieukończony. Kilka prac z tej serii pochodzi sprzed kilku lat, ale wiele z nich powstało w trakcie kwarantanny. To osobista, autobiograficzna historia, opowiadająca o miłości i wątpliwościach, o moich lękach i niepokojach związanych z macierzyństwem.
Dlaczego znów macierzyństwo? To jest teraz mój świat, ten temat jest mi najbliższy. Do czasu, kiedy będę w tym tak głęboko zanurzona, moje zdjęcia będą tego dotyczyć. Zawsze tak podchodziłam do fotografii, inny sposób pracy mnie nie interesuje.
Podpis obrazka
"Don't look at me", fot. Karolina Ćwik
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Podpis obrazka
"Don't look at me", fot. Karolina Ćwik
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Podpis obrazka
"Don't look at me", fot. Karolina Ćwik
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Podpis obrazka
"Don't look at me", fot. Karolina Ćwik
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Pytanie
Pandemia okazała się dla ciebie wyjątkowo twórczym czasem.
Odpowiedź
Znalazłam w sobie spokój i czas na refleksję. Normalnie w moim domu panuje pośpiech – dzieci, przedszkole, zakupy. Jak zostaliśmy zamknięci w domu, to zaczęłam się nad sobą zastanawiać. Jaką jestem matką? Co to dla mnie znaczy? Na co mam wpływ, a co dzieje się poza mną i czego już nie zmienię?
Miałam też więcej przestrzeni na obserwowanie niezwykłej relacji ojciec-synowie – tego też dotyczy mój dziennik. Myślałam o moich rodzicach – o tym, co od nich dostałam i co teraz mogę im podarować w zamian.
Pandemia mnie wyciszyła. Ucieszyłam się z tego, że świat zwolnił, że przestaliśmy chodzić bezsensownie do sklepów i wróciliśmy "do siebie". Otworzyłam się na ten czas, dzięki czemu powstały zdjęcia, których wcześniej długo szukałam.
Podpis obrazka
"Don't look at me", fot. Karolina Ćwik
Szerokość obrazka
średnia [1076 px]
Wyświetlaj obrazek bez limitu wysokości
Off
Więcej artykułów z serii Super Artykuł
Title
Marcin Morawicki: W pandemii moja córka zrobiła swoje pierwsze zdjęcia [WYWIAD]
Title
Rafał Milach: Jesteśmy świadkami katastrofy [WYWIAD]
Title
Wokół domu. Fotografie z pandemii koronawirusa
Introduction
Z fotografką rozmawiamy o macierzyństwie, domowych szaleństwach i zmianach wywołanych przez pandemię.
Ciemna wersja kolorystyczna strony
Off
Summary
Z fotografką rozmawiamy o macierzyństwie, domowych szaleństwach i zmianach wywołanych przez pandemię.
Cover
img_6565-2_-fot-karo_cwik_mini.jpg
Rozmiar miniatury
standardowy