Staś miał umrzeć.
Pamiętam to bardzo dobrze. Był piękny, wiosenny dzień i wracałem z pracy, kiedy wpadłem na pomysł na depresyjny komiks o niepełnosprawnym chłopcu i jego wyzutej z emocji mamie. Ale nie chciałem, żeby komiks był zbyt ciężki. Uznałem, że niepełnosprawność chłopca musi wynikać z jakiejś dziwacznej choroby, która nieco zdystansuje całą historię od szarej i nudnej rzeczywistości. I tak powstała Zła Noga. Najważniejsza postać w całym komiksie.
Od początku wiedziałem, że na końcu Staś umrze. No bo jak inaczej zakończyć depresyjną historię o chorym chłopcu, jeśli nie jego śmiercią? Ale im bliżej końca, tym większa w mojej głowie rosła myśl – "a może nie?". W połowie uznałem, że Staś przeżyje. Potem znowu wróciłem do poprzedniego planu. Długo biłem się z myślami. W końcu uznałem, że Staś NIE MOŻE umrzeć.
Z dwóch powodów.
Po pierwsze, to byłoby pójście na łatwiznę. Byle łoś może wzbudzić smutek, uśmiercając dziecko albo psa. Sam w przeszłości bywałem tym łosiem. Ale czy uda mi się wzbudzić emocje u czytelnika, odcinając komuś nogę i wystrzeliwując ją w kosmos?
Pozwólcie, że powtórzę to zdanie, bo jest naprawdę absurdalne.
Czy uda mi się wzbudzić u czytelników emocje, ucinając komuś nogę i wystrzeliwując ją w kosmos?