Kantor, malarz i scenograf z wykształcenia (studia na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych odbywał w latach 1934-1939), wielokrotnie sięgał w swojej twórczości do dzieł wielkich klasyków malarstwa. Inspirowali go zarówno malarze polscy (Matejko, Malczewski, Wyspiański, Wojtkiewicz), jak i zagraniczni (Velázquez, Goya, Rembrandt, Dürer, Géricault).
Aż czterokrotnie Kantor wziął na warsztat słynne dzieło Rembrandta "Lekcja anatomii doktora Tulpa". Obraz, namalowany w 1632 roku, powstał na zamówienie gildii chirurgów, do których należał Nicolaes Tulp, lekarz oraz burmistrz Amsterdamu. Przedstawia przeprowadzoną przez niego publiczną sekcję zwłok.
Kantor wykorzystał zarówno układ ikonograficzny jak i temat tego obrazu w swoim happeningu "Lekcja anatomii wedle Rembrandta", który został pokazany kolejno w Norymberdze (1968), Warszawie (1969), Dourdan (1971) i w Oslo (1971).
Najwięcej wiadomo o dwóch pierwszych wersjach, zostały one bowiem utrwalone na taśmie filmowej. Istnieje też ich bogata dokumentacja fotograficzna, szczególnie wersji warszawskiej, która odbyła się w słynnej Galerii Foksal.
Ciekawe, jak bardzo różnią się te dwie realizacje. W 1968 roku Dietrich Mahlow nakręcił dla niemieckiej wytwórni filmowej Saarbrücken TV znakomity film zatytułowany "Kantor ist da" (Kantor tu jest). Dla osób, które utożsamiają Kantora głównie ze spektaklami Teatru Śmierci jak "Umarła klasa" czy "Wielopole, Wielopole", niemiecki film może być niemałym zaskoczeniem. W pierwszej wersji "Lekcji anatomii wedle Rembrandta" artysta ubrany jest w skórzaną czarną kurtkę, swój tekst wygłasza po niemiecku w atmosferze dosyć poważnej i chłodnej. Gdy rok później prezentował ten happening polskiej publiczności w Warszawie, zaprosił do udziału hipisów, a z dokumentacji wynika, że całość odbyła się w raczej swobodnej i wesołej atmosferze. Sam twórca ubrany był tym razem w garnitur, nosił też krawat, co dodawało pewnej "profesorskiej" powagi, a w efekcie potęgować mogło jeszcze efekt komizmu – Kantor-profesor wygłaszał lekcję studentom-hipisom.
We wszystkich wersjach tego happeningu Kantor dokonywał "anatomii" delikwenta leżącego na stole otoczonym przez uczniów - ale nie samego ciała, lecz ubrania modela. Wyciągał z jego kieszeni i zakamarków najróżniejsze przedmioty: ołówek, szczoteczkę do zębów, papierosy, zapałki, paszport, zdjęcia, pistolet czy jajko. Zestaw rzeczy przydatnych w sytuacjach codziennych uzupełniony takimi, których raczej się w kieszeni nie przechowuje.
Tak artysta opisywał zawartość tych kieszeni w partyturze happeningu:
"Oto jest interesująca treść
i zawartość
tych intymnych schowków
i ukrytych melin,
oto prawdziwa,
niezafałszowana strona
indywidualności,
zapomniane resztki,
wstydliwe odpadki,
zmięte i pogniecione
kieszenie!
śmieszne organy
ludzkiego instynktu
przechowywania
i pamięci!"
"Robiłem to w sposób niezwykle ceremonialny, podbudowując akcję happeningu prestiżem słynnego obrazu Rembrandta" – podkreślał artysta. W Galerii Foksal Kantor zakończył happening utworzeniem kolażu z wydobytych z ubrania przedmiotów.
"Wszystko w jego twórczości uobecnia się na tej samej zasadzie – jako ready-made. Także istniejące dzieła sztuki. (…) Obrazy wielkich mistrzów nie pojawiają się więc w jego dziełach jako źródło autorytetu i żywej inspiracji, ale jako fragmenty totalnej realności".
Tak pisał Jarosław Suchan nawiązując do do tego happeningu, w którym Kantor ożywił i przekształcił znane malarskie dzieło.
Autorka: Karolina Czerska, grudzień 2014
Literatura:
- W. Borowski, "Tadeusz Kantor", Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1982
- T. Kantor, "Metamorfozy. Teksty o latach 1934-1974", wybór i opracowanie K. Pleśniarowicz, Ossolineum-Cricoteka, Wrocław-Kraków 2005
- K. Pleśniarowicz, "Kantor. Artysta końca wieku", Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1997
- J. Suchan, "Happening jako ready-made", (w:) "Tadeusz Kantor: niemożliwe = impossible", red. J. Suchan, Bunkier Sztuki, Kraków 2000