Biograficzna opowieść o Simonie Kossak w rękach Adriana Panka zmienia się w klasyczne kino środka, opowiedziane z lekkością i wyposażone w ponadczasowe, ekologiczne przesłanie. I nawet jeśli filmowa "Simona…" niepozbawiona jest mankamentów, wciąż broni się świetnymi aktorskimi kreacjami i siłą tytułowej postaci.
Simona jest wymarzoną bohaterką kina naszych czasów. Młoda kobieta uciekająca z cienia wielkich przodków i spod wpływu despotycznej matki, by w dalekiej Białowieży szukać sobie miejsca i życiowego celu, mogłaby być przyjaciółką wyzwolonych heroin współczesnego kina. Jeśli zaś do jej portretu dodamy ekologiczny temat, a całość ubierzemy w modny od czasu "Bogów" kostium PRL-owskiego biopicu, otrzymamy filmową opowieść, która skazana jest na sukces.
Takie myślenie musiało towarzyszyć twórcom filmu, gdy rozpoczynali wielomiesięczną pracę nad opowieścią o Simonie, co się nie kłaniała PRL-owskim notablom, a w szaroburej Polsce Ludowej decydowała się spędzić życie wśród dzikich zwierząt i walczyć o ocalenie prastarej puszczy. A jednak filmowi Adriana Panka udało się uciec od pułapek tematycznego koniunkturalizmu i przeobrazić w poruszającą opowieść, w której od ekologicznego tematu ważniejsza jest postać, jej droga do wolności i demony, które młoda bohaterka musi egzorcyzmować.
Adrian Panek w centrum swojego filmowego uniwersum postawił bowiem nie legendarną biolożkę walczącą o prawa zwierząt, ale młodą dziewczynę, która musi wyrwać się spod rodzinnych wpływów. W jego filmie Simona (Sandra Drzymalska) jest przede wszystkim córką Jerzego oraz wnuczką Wojciecha Kossaka – malarzy, bez których nie sposób wyobrazić sobie historię polskiej sztuki XIX i XX wieku. Pozbawiona plastycznego talentu, nieprzepadająca za artystycznymi imprezami i towarzystwem krakowskiej bohemy od dziecka skazana jest na rolę outsiderki. A że surowa matka (Agata Kulesza) z brakiem talentu Simony radzi sobie gorzej niż ona sama, dziewczyna wchodzi w dorosłe życie świadoma zawodu, jakim stała się dla rodziny. Swojego miejsca szuka jak najdalej – w Puszczy Białowieskiej. To właśnie tam wdaje się w nieoczywistą grę z władzami lasów, za sojusznika mając jedynie uwodzicielskiego Leszka (Jakub Gierszał) i otaczające ją zwierzęta.
Reżyser rozpina tę opowieść między dwoma biegunami – jednym jest rodzinny dramat utkany z siostrzano-matczynych żali, pretensji i niespełnień, drugim zaś – ekologiczna opowieść o spotkaniu z naturą i walce o jej ocalenie przed zakusami tych, co chcą za wszelką cenę "czynić sobie ziemię poddaną". I choć to właśnie ekologiczno-feministyczne przesłanie zapewnia dziś filmowi medialny rozgłos i pozwala dobrze sprzedać obraz Adriana Panka, "Simona…" dużo lepiej radzi sobie jako rodzinny dramat niż historia Erin Brockovich z Białowieży.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Agata Kulesza w filmie "Simona Kossak" w reżyserii Adriana Panka, 2024, fot. Karolina Grabowska/Next Film
Obrazek
simona-kossak_fot-karolina-grabowska-1-min-copy.jpg
Ekologiczna opowieść, którą snuje reżyser "Daas", raz po raz uderza bowiem naiwnością, przywodząc skojarzenia z młodzieżowymi serialami z czasów późnego PRL-u ("Na tropach Bartka"). Scenariuszowe rozwiązania, choć zwykle schludne, czasem sprawiają wrażenie mechanicznych (choćby wprowadzenie wątku myśliwskiego), a niektóre wątki wydają się zupełnie zbędne dla fabularnego przebiegu całości (kobieta doświadczająca przemocy ze strony męża). Ale największym problemem "Simony…" pozostaje dysonans wywołany połączeniem dość naiwnej eko-bajki z opowieścią o rodzinie, dziedziczeniu traum i życiowych ranach naznaczających bohaterów na dziesięciolecia.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Jeśli filmowi Panka udaje się połączyć obie te opowieści, to głównie dzięki świetnemu aktorstwu. Nie znajdziemy bowiem w "Simonie…" choćby jednej słabszej kreacji, za to co najmniej kilka ról zasługuje na uznanie. Zjawiskowa jest Sandra Drzymalska, która jako Simona wnosi na ekran buntowniczą energię i wewnętrzny tragizm, rozsadzając ekran swoją aktorską prawdą. Znakomity jest także Jakub Gierszał, filmowy kochanek Simony, uwodzicielski zawadiaka z szelmowskim błyskiem w oku, Agata Kulesza, która w roli despotycznej matki pokazuje bezwzględność i tragizm. Jeśli dorzucimy do tego dwuznacznego Borysa Szyca oraz Mariannę Zydek w niezwykle intensywnej roli siostry Simony – dostaniemy aktorską orkiestrę odgrywającą na ekranie prawdziwą symfonię emocji i postaw. A że Panek jest reżyserem wrażliwym i obdarzonym intuicją, składa swój film na barkach tej aktorskiej elity. W ten sposób tworzy obraz, który mimo fabularnych niedociągnięć i stylistycznych zgrzytów broni się prawdą ludzkich postaw i bezpretensjonalnością.
- "Simona Kossak". Scenariusz i reżyseria: Adrian Panek. Zdjęcia: Jakub Stolecki. Scenografia: Agata Adamus. Muzyka: Bartosz Chajdecki. Montaż: Piotr Kmiecik. Występują: Sandra Drzymalska, Jakub Gierszał, Agata Kulesza, Borys Szyc, Nika Wichłacz, Marianna Zydek, Marta Stalmierska, Olga Bołądź, Dariusz Chojnacki. Premiera: 22.11.2024.