I jak sugeruje tytuł, cała książka opowiada o paradoksach tego miasta – zorganizowanej kamorrze i drobnej przestępczości, biedzie i bogactwie, komunizmie i katolicyzmie, przesądach i wierzeniach. Kępiński pisze także o świętościach neapolitańczyków, jak choćby lokalnym patriotyzmie, solidarności, religijności, sztuce, kinie i oczywiście piłce nożnej, oraz ich grzechach: miłości do jedzenia (zwłaszcza lodów – ponoć to w Neapolu wymyślono sorbety i wafle) i zamiłowaniu do wina czy likieru limoncello, o plotkarstwie, intrygach, "podwójnym życiu", łączeniu najdziwniejszych sprzeczności…
Dużo miejsca zajmuje w reportażu popkultura: serial "Gomorra" (ponoć grali w nim prawdziwi członkowie mafii) czy powieści ukrywającej się pod pseudonimem Eleny Ferrante (śladami jej książki, "Genialnej przyjaciółki", przewodnicy organizują wycieczki po mieście). Przy czym znajdziemy tu dużo historycznych, politycznych, artystycznych, kulturowych i literackich tropów. I może te ostatnie są szczególnie ciekawe, wyjątkowe. Kępiński podąża śladami polskich pisarzy na różne sposoby związanych z Neapolem, jak między innymi mieszkającego tam i piszącego Gustawa Herlinga-Grudzińskiego (dzwonnikowi z neapolitańskiego klasztoru świętej Klary pisarz poświęcił jedno ze swoich tajemniczych i niezwykłych opowiadań), wspomnianego już Mariana Brandysa, który pojawił się w Neapolu w 1949 roku na zlecenie "Przekroju" i sportretował Włochy bardzo krytycznie, według socrealistycznego wzorca, czy wreszcie Marii Kuncewiczowej, która na pobliską Ischię jechała "po łagodny wiatr od łagodnego morza, po milczenie piniowego lasu, po senny pochód winnic tarasami w górę do wulkanicznego szczytu".
Kępiński przytacza też wypowiedzi napotkanych przez niego mniej lub bardziej znajomych autochtonów: fryzjerów, sklepikarzy czy pracownika bazy NATO, których zagaduje na temat życia w mieście i okolicach i związanych z nim zjawisk. Czasem do rozmowy włącza się ktoś spotkany przypadkiem, kto, poruszony zasłyszanymi słowami, postanowił się wtrącić.
"Neapol słodki jak sól" jest kolejną po poświęconych Rzymowi i Abruzji książką Kępińskiego o Włoszech. Jedyną o mieście, w którym nie mieszkał (mimo że Abruzja historycznie wchodziła w skład królestwa Neapolu, a dla Abruzyjczyków miasto pozostaje ważnym punktem odniesienia), choć spędzał tam często weekendy i wakacje. Zapragnął opowiedzieć o tym wyrazistym i różnorodnym miejscu, które mimo, a może dzięki swojemu chaosowi i rozedrganiu niesamowicie wciąga, budząc – niekiedy skrajne – emocje.
W rozmowie z Tomaszem Stawiszyńskim Kępiński mówi o sobie, że jest bardziej przechodniem niż reporterem i właśnie z perspektywy przechodnia opisuje to, co go intryguje, porusza. Mimo to bibliografia do książki robi wrażenie. Autor starał się pokazać Napoli z różnych stron, wedle jego własnych słów, "nie ganić go", jak zdarza mu się z Rzymem, postępować delikatnie, brać pod lupę stereotypy, patrzeć z zewnątrz, ale jednocześnie "trzymać sztamę" z miastem i opowiedzieć je tak, jak samo chciałoby być opowiedziane. Wyszedł szkic, bogaty jednak w historyczne i historyczno-artystyczne detale, nie trzymający się gatunkowych ram, esej, miejscami mniej lub bardziej literacki, po lekturze którego chciałoby się wsiąść na skuter lub powłóczyć piechotą po zmieniającym się, dynamicznym, pełnym kontrastów, ale niezmiennie fascynującym mieście u stóp Wezuwiusza.
Piotr Kępiński
"Neapol słodki jak sól"
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025
Liczba stron: 296
ISBN: 978-83-8396-107-1