Także w warstwie technologicznej znajdziemy element niderlandzki – choć dzieło malowane jest temperą, w laserunkach zastosowano prawdopodobnie dodatek spoiwa olejnego. W wykorzystaniu laserunków – użytych do namalowania przejrzystego perizonium czy efektownej i bardzo z ducha niderlandzkiej, połyskliwej powierzchni pikowanej sukni Marii Magdaleny – ujawnia się też warsztatowa biegłość autora "Opłakiwania". Wirtuozerią formalną odznacza się też sposób namalowania płaszcza postaci w orientalnym nakryciu głowy, identyfikowanej jako św. Nikodem, z misternym ornamentem naniesionym kryjącą temperą na złote tło.
Twórca chomranickiego obrazu był więc, podobnie jak nieco później Mikołaj Haberschrack czy Mistrz Tryptyku Dominikańskiego, utalentowanym kompilatorem rozmaitych tradycji, na tle innych małopolskich malarzy swojego czasu odznaczającym się nie tylko zręcznością techniczną, ale i szerszymi horyzontami. "Opłakiwanie" tkwi jakby w rozkroku pomiędzy dwoma etapami rozwoju gotyckiego malarstwa tablicowego w Krakowie, obrazując artystyczny ferment czasu, gdy tamtejsze środowisko zyskiwało własną wyrazistą tożsamość.
Miasto przeżywało wówczas moment gospodarczego rozkwitu, co znalazło też odzwierciedlenie w szybkim rozwoju malarstwa tablicowego. Popyt na nie wiązał się przede wszystkim z ukończeniem na przełomie XIV i XV wieku budowy wielkich bazylik w Krakowie i Kazimierzu. Nowo powstałe kościoły potrzebowały wyposażenia, zwłaszcza malowanych nastaw ołtarzowych, podobnie zresztą jak nowe świątynie na prowincji. Postępowała demokratyzacja i folkloryzacja religii, a w raz z nią religijnej sztuki, oddalającej się od dworskiego, zamkniętego świata idealnych pojęć. W poprzednim stuleciu będące sztuką elitarną, teraz obrazy tablicowe produkowane intensywnie przez malarzy cechowych docierały pod strzechy (w postaci domowych i podróżnych dyptyków modlitewnych), a zwłaszcza pod sklepienia świeżo wybudowanych gotyckich kościołów, także na prowincji. Część nastaw ołtarzowych stanowiła również zbiorcze fundacje mieszczan.