Ziemniaki, jaja, otoczaki, kamienie, kokony, głowy, brzuchy, cygara, kule, morsy, embriony − to wszystko skojarzenia, które przywodzić na myśl może tajemnicza Embriologia, wieloelementowa i monumentalna instalacja Magdaleny Abakanowicz powstała między 1978 a 1980 rokiem.
W 1978 roku Magdalena Abakanowicz wraz ze swoim zespołem rozpoczęła przygotowania do zaplanowanej na dwa lata później solowej wystawy − ekspozycji artystki w Polskim Pawilonie podczas 39. edycji weneckiego biennale. Embriologia to jedno z pokazywanych tam dzieł powstałych specjalnie na tę okazję. Pierwotnie zbiór składał się z ponad sześciuset pojedynczych rzeźb i w takiej też formie został pokazany w Wenecji. W roku 1982 pracę wystawiono podczas solowej wystawy Abakanowicz w paryskim Musée d’Art Moderne, a następnie, podzielona przez artystkę, trafiła do kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu oraz Tate Modern w Londynie, gdzie znajduje się do dziś. Wiele lat po stworzeniu oryginalnej Embriologii, w 2005 roku, artystka powróciła do projektu, przystępując do pracy nad stalowymi tym razem wersjami rzeźb.
Co ciekawe, Abakanowicz nie uważała, żeby Embriologia, seria miękkich rzeźb, złożona z setek pojedynczych obiektów o różnych kształtach i wielkościach leżących w nieregularnych grupkach na podłodze, miała mieć zamkniętą i skończoną liczbę elementów. Mniejsze „grudy” Embriologii przypominają wyciągnięte z ziemi ziemniaki lub kokony nieznanego pochodzenia. Te obszerniejsze z kolei są jak otoczaki lub piłki, a największe − jak pufy lub, o czym możemy przeczytać na stronie Muzeum Narodowego we Wrocławiu, „morsy leżące na plaży”. Praca utrzymana jest w ziemistej kolorystyce wynikającej z naturalnych odcieni używanych materiałów: płótna, sizalu, nylonu, juty, sznurka, lnianych i konopnych pakuł. Obłość utrzymywana jest w swojej miękkiej formie poprzez metalowy, niewidoczny dla odbiorcy stelaż.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Magdalena Abakanowicz, Embriologia (1978-1980), płótno workowe, lina konopiana, sizal, nylon, stelaże metalowe, 200 sztuk o wym. od 5x7 do 200x50 cm, w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu, widok z wystawy Abakanowicz Totalna, Pawilon Czterech Kopuł, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, 29 lipca 2022 roku, fot. Marek Zajdler/East News
Obrazek
abakanowicz_en_01546544_0030.jpg
W jednym ze swoich tekstów z 1979 roku artystka wspominała fascynujący ją jako dziecko widok nabrzmiałych kijanek w kałuży. Zainteresowana prześwitującymi przez błoniastą skórę płazów organami wewnętrznymi mała Abakanowicz przebiła kijem jeden z okazów i patrzyła, jak z kijanki w „konwulsjach i supłach” wylewa się substancja – obraz zarówno budzący przerażenie, jak i pociągający. W tekście wskazuje, że wiele lat później właśnie owa miękkość żabich brzuchów została przez nią na nowo odkryta w materiałach rzeźbiarskich, a ich złożona, włóknista natura stała się podstawą jej prac. Przejawia się to w formie Embriologii: niektóre kokony są matowe, jak wypełnione tajemniczą zawartością worki, niektóre – półprzezroczyste, zrobione z nylonu i gazy, ukazujące delikatne wnętrzności. Niekiedy są rozdarte, a splątane bebechy wylewają się na wierzch.
W kontekście całej twórczości artystki Embriologia stanowi kolejny krok postawiony na drodze systematycznego odchodzenia przez nią od wizerunku tkaczki. Podczas gdy w latach 60. rewolucyjne prace tekstylne (takie jak Abakany) przyniosły Abakanowicz sławę, to następna dekada wyznaczyła już czas zmian. Artystka z pełną świadomością postanowiła zostać rzeźbiarką. W 1972 roku, zmęczona potężnymi rozmiarami Abakanów i konsekwentnym uznawaniem ich jako tkaninę artystyczną przez krytyków, czterdziestoletnia Abakanowicz rozpoczęła nowy cykl w pełni rzeźbiarskich prac pod tytułem Alteracje. Pisała:
Text
Większość prac z cyklu Alteracje jest mocno osadzona na podłodze. Wyrastają z tej poziomej powierzchni niczym nawarstwienia ziemi. Ich barwa przypomina kolory natury pozostawionej samej sobie, a formy kojarzą się z pozostałościami po wykopaliskach. Są jak rzeczy, które pozostawił po sobie czas, ponownie, niezauważalnie zapadające się w glebę.
Powstałe przez kolejne lata dzieła były wielkości człowieka i traktowały właśnie o ludzkiej egzystencji i jej związkach z naturą. Artystka wciąż czerpała z tkaniny, jednak już w zupełnie inny sposób, używając nowych materiałów, takich jak worki jutowe, sznury i liny, bawełna czy gaza.
Embriologię, ze względu na ogromną skalę przedsięwzięcia, można postrzegać jako punkt kulminacyjny cyklu Alteracje. Bezpośrednim poprzednikiem projektu były Głowy, grupa rzeźb powstająca między 1973 a 1975 rokiem. Składa się z 16 owalnych form wielkości jednego metra ustawionych pionowo na ziemi. Głowy były koniecznym artystycznym krokiem do powstania Embriologii − przewrócone, pomniejszone lub powiększone, pomnożone do setek i rozrzucone − głowy ewidentnie zapowiadały późniejsze embriony. Zwłaszcza że oba cykle utrzymane są w podobnej kolorystyce i stworzone są z tych samych materiałów, ale różnią się spójnością w rozmiarach i sposobem umiejscowienia na podłodze. Zarówno w Głowach, jak i w największych elementach Embriologii zastosowany został metalowy szkielet, obleczony tekstylnymi workami, które wypełniono sznurkami, szmatkami i gazą, a następnie zszyto wyraźnie widocznym grubym, niedoskonałym ściegiem. Podobne jest też nawiązanie do kształtów występujących w naturze – w obu realizacjach będą to owalne, nieidealne, szorstkie w fakturze, miękkie bryły.
Tak jak Głowy są zapowiedzią, tak Ciężarną, zawierającą 23 elementy rzeźbę zrobioną z gałązek brzozy, drutu i sznurka, uważa się za artystyczną konsekwencję Embriologii i jej swoistą antytezę. Twarda, krucha i wyschnięta rzeźba nie ma już potencjalnego życia zawartego w embrionach. Od momentu stworzenia Ciężarnej Abakanowicz zaczęła wykorzystywać inny włóknisty i naturalny materiał: drewno, otwierając tym samym nowy rozdział w swojej twórczości.
Mimo abstrakcyjnej formy Embriologii praca przywołuje figuratywne skojarzenia – choćby przez sam tytuł. O tym napięciu opowiada sama Abakanowicz w tekście pod tym samym co projekt tytułem z 1979 roku:
Text
Kształty, noszone od dawna w wyobraźni, dojrzewają. Kiedy z powodu nagromadzonego napięcia muszą zostać uwolnione, staję się jednym z tworzonym przedmiotem. Moje ciało brzydzi się, wyczerpane rodzeniem obrazu. Moje ciało pozbywa się czegoś, co było jego częścią – od wyobraźni aż po skórę. Wysiłek związany z uwolnieniem sprawia, że staje się szkaradne.
W moim łonie nigdy nie poczęło się życie; moje dłonie kształtują formy, poszukując potwierdzenia jakości każdego pojedynczego egzemplarza. Tak jak w stadzie, w którym jednostka podporządkowuje się całości, tak jak obfitość liści wytwarzanych przez drzewo.
W tej poetyckiej opowieści Abakanowicz wprowadza w swój proces twórczy. Jest on, po pierwsze, konieczny − kształty niejako muszą się uwolnić. Po drugie, jest cielesny − dzieła wychodzą bowiem z ciała artystki, spod jej rąk. Po trzecie, proces ten nie jest wcale piękny − rzeźbiarka dzieli się wysiłkiem i zmęczeniem wywołanym wytwarzaniem sztuki. Uwagę zwraca szczególnie zdanie o łonie artystki, która w innych miejscach otwarcie mówiła, że nigdy nie chciała mieć dzieci, a macierzyństwo uważała za przeszkodę w działalności artystycznej. Nie oznacza to jednak przekreślenia płodności, a wręcz przeciwnie. To właśnie dłonie, jako wytwarzająca część ciała, stają się wehikułem, ale i symbolem płodności. Zdanie kończące ten fragment, tajemnicze i metaforyczne, wskazuje z kolei na zainteresowanie wielością i wspólnotowością, którą artystka eksplorowała w formach wielu swoich pomnożonych prac, w tym w Embriologii.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Magdalena Abakanowicz, Embriologia, 1978-1980, Muzeum Sztuki Współczesnej, Dział Rzeźby, numer inwentarza: MNWr XXII-223/1-126, fot. Muzeum Cyfrowe/Narodowe we Wrocławiu
Obrazek
Magdalena-Abakanowicz-embriologia-23.jpg
Instalacja powstawała przez dwa lata, a Abakanowicz bynajmniej nie „rodziła” jej sama. Jak wyglądała codzienność prac nad rzeźbą?
Text
Jestem w pracowni przed 8:00. Moje asystentki, Stefa i Krysia, przychodzą o 8:00. Praca przebiega powoli i składa się z wielu prostych czynności. […] [W] przypadku projektu Embriologia trzeba przygotować nić. Trzeba ją namoczyć, farbować, wypłukać i wysuszyć. Nie ma gotowej nici w wymaganym kolorze. Trzeba farbować gazę, przycinać płótno workowe: dopiero wtedy można zacząć budować formę. To robię sama. Następnie musimy ją wspólnie pokryć. Potem wprowadzam zmiany, poprawki, a w międzyczasie Stefa i Krysia przygotowują materiał na kolejną formę.
Ten całkiem praktyczny i realistyczny opis jest zgoła odmienny od poetyckiego i pełnego metafor fragmentu przytoczonego wcześniej. Wspomniane Stefa i Krysia to Stefania Zgudka oraz Krystyna Kiszkiel, asystentki Abakanowicz, które współpracowały z artystką przez wiele lat. W produkcji dzieła składającego się z setek elementów dodatkowe ręce do pracy z pewnością oznaczały duże wsparcie, dlatego na tym większy szacunek i wspomnienie zasługują pracownice Abakanowicz, które w dotychczasowych opracowaniach pojawiały się marginalnie.
W tym świetle Embriologia jawi się jako cykl opowiadający o procesie narodzin i wzrostu, tak w człowieku, jak i w naturze, a także o funkcjonowaniu jednostki rozproszonej w stadzie, w grupie. Wykorzystuje pojęcie miękkości, o którym Abakanowicz pisała jako o walorze dającym „poczucie bliskości i więzi ze światem”. Miękkości, którą artystka odczytuje też jako zasadę swojego własnego istnienia:
Text
Dotykam swojego ciała. […] Pod skórą tkanka ma precyzyjny kształt. Jest sprężysta. Wszędzie, w tej całkowicie zamkniętej, porowatej powłoce skóry, pod którą pulsuje życie. Wszystko równomiernie ogrzane, nasycone wilgocią, gęstym czerwonym sokiem, białym śluzem, galaretowatą wydzieliną. Wszystko napięte na kościach. W ich wnętrzu – kanały, splecione z sieciami i nitkami, miękkie i delikatne. Gorące, tłuste. To należy do mnie. To jestem ja. To sprawia, że istnieję.
Tak jak seria Plecy czy Postaci siedzące odnoszą się do skorupy, negatywu ludzkiego ciała, tak Embriologia powołuje się na niedostępne dla oka wnętrzności, aby opowiedzieć o połączeniu się z tą częścią siebie, która leży najgłębiej. Tajemnicze trzewia Embriologii są jednocześnie intymnie osobiste i prawdziwie uniwersalne, co, jak uważam, zadecydowało o niewątpliwym sukcesie tej pracy.