Król karpi – karp zatorski

Mężczyzna trzymający karpia w latach 70., fot. Stanislaw Kokurewicz / Forum
Najsłynniejszy z polskich karpi to karp zatorski: jakość zawdzięcza właściwościom lokalnego środowiska, tradycji i hodowli opartej na naturalnym pożywieniu. Początki hodowli karpia w rejonie Zatora pod Oświęcimiem sięgają aż czasów panowania Bolesława Krzywoustego (XII w.). Walory smakowe ryby doceniali królowie polscy: stąd właśnie nazwa: karp królewski. W "złotym wieku" region słynął z wysokiego poziomu hodowli. Od połowy XVII w., gdy Rzeczpospolita zaczęła podupadać, niemal zaprzestano hodowli. Dopiero druga połowa XIX w. przyniosła jej intensywny rozwój, a karp zatorski odzyskał renomę. W 2011 r. karp zatorski został zarejestrowany przez Komisję Europejską jako Chroniona Nazwa Pochodzenia.
Wielu amatorów karpia twierdzi, że łuska wigilijnego karpia królewskiego, przechowywana potem w portfelu, przyciąga pieniądze.
W staropolskiej kuchni

Smażony karp, fot. Bartlomiej Kudowicz / Forum
W przeszłości karpia, jak i inne ryby słodkowodne, spożywano zwłaszcza podczas długich postów. Przepisy najstarszych książek kucharskich ukazują bogactwo kulinarnych możliwości. Wykorzystywano wszystkie części ryby. Z karpia gotowano "bigoski", czyli potrawy z siekaniny, zakwaszane np. limonami, z dodatkiem białego wina i postnego bulionu, będące prekursorami dzisiejszego polskiego bigosu (LINK z artykułu o bigosie). Już w siedemnastowiecznej "Modzie bardzo dobrej smażenia różnych konfektów" znajdziemy przepis na karpia "na czarno" z chlebem "rżanym" czyli żytnim, kwaśnymi jabłkami, utartym miodownikiem i winem. Wedle pochodzącego z tego samego okresu "Compendium Ferculorum" Czernieckiego karpia na czarno gotowało się z dodatkiem powideł rozpuszczonych octem, sokiem wiśniowym, przyprawami korzennymi. Kuchni barokowej znane były pasztety z karpia. Pieczono je powoli w cieście z korzeniami i "limoniami", aż tak skruszały, "że nawet i ości jeść możesz". Wykorzystywano ozorki karpiowe: "powybierawszy ozorki karpiom, włóż w rynkę masła dobrego, cebuli siekanej pieczonej, ociągnij go w maśle, wlej trochę wody, soli, limonią usiekaj drobno, pieprzu i gałki. Przywarz, a daj na stół".
Karp był uważany za rybę smaczną, jednak dla podniesienia jego walorów zalecano praktyki, które dzisiaj raczej budzą zdziwienie, jak np. ta w książce krakowskiego autora Mączyńskiego "Szkoły kucharek" z 1843 r.:
...Karpie stawowe lub jeziorowe, trącą zawsze szlamem, dla odjęcia tego, należy dać połknąć kieliszek octu, ten sprawi, iż wystąpi na karpia jakby pot, który zdejmuje się skrobiąc nożem kilka razy. Wyborniejszy jest karp, jeżeli go przed smarzeniem zamarynujemy....