"Lord Jim", uważany za jedno z najwybitniejszych dzieł Josepha Conrada, jest powieścią o utracie honoru, interpretowaną między innymi przez pryzmat osobistych przeżyć autora, który opuścił swoją ojczyznę.
Joseph Conrad, urodzony jako Józef Teodor Konrad Korzeniowski w Berdyczowie, od najmłodszych lat wiedział, że chce zostać marynarzem. Wpierw poznawał morze przez literaturę: powieści Jamesa Fenimore’a Coopera czy kapitana Fredericka Marryata, następnie w wieku szesnastu lat rozpoczął służbę w marynarce francuskiej, później brytyjskiej. Przez kilkanaście lat pływał po morzach i oceanach całego globu, dopóki pozwalało mu na to zdrowie. Jego własne przeżycia, historie zasłyszane w czasie bezkresnej żeglugi oraz wyobraźnia stanowiły dla niego nieskończone źródło inspiracji i przyczyniły się do powstania znanych później na całym świecie dzieł.
Po odejściu ze służby na morzu Conrad osiedlił się w Anglii, a swoje dzieła pisał po angielsku. "Lord Jim" był czwartą z jego powieści, po "Szaleństwie Almayera" (1895), "Wyrzutku" (1896) i "Murzynie z załogi »Narcyza«" (1897). Początkowo ukazywał się w odcinkach w "Blackwood’s Magazine" w latach 1899–1900, następnie został opublikowany w formie książkowej w 1900 roku. Dobrze przyjęta powieść przez długie lata pozostawała najpopularniejszym dziełem Conrada, choć głosom pochwalnym towarzyszyły też te bardziej krytyczne; szeroko dyskutowano nad poszczególnymi wątkami, z jakich utkana jest opowieść, nad jej rozmaitymi interpretacjami i nad wypływającym z niej morałem. Stanowiła punkt odniesienia do kolejnych utworów autora – przez co ten jeszcze dwadzieścia lat po publikacji listownie żalił się swojemu agentowi: "Nie widzę powodu, dla którego ciągle okłada się mnie »Lordem Jimem« po głowie. Nie mógłbym całe życie pisać »Lorda Jima«, a i tobie pewnie by się to też nie podobało".
Pierwszy polski przekład, autorstwa Emilii Węsławskiej, ukazał się w 1904 roku. Kolejne tłumaczenia ukazywały się w 1933 (autorstwa Anieli Zagórskiej, kuzynki pisarza), 2001 (Michała Kłobukowskiego) i w 2003 roku (Michała Filipczuka).
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Okładka książki "Lord Jim", T. 1, autor: Joseph Conrad, 1904, Warszawa, fot. Biblioteka Narodowa Polona
Obrazek
lord_jim_polona.png
Text
Niewiele niższy niż metr osiemdziesiąt, mocnej budowy, śmiało wychodził ci naprzeciw, lekko pochylony w barach, z głową podaną do przodu, z nieruchomym spojrzeniem spode łba, które przywodziło na myśl szarżującego byka. Głos miał głęboki, donośny, a w sposobie bycia jak gdyby wytrwale pielęgnowany tupet, wolny jednak od choćby najmniejszej napastliwości.
Mimo że Jim zostaje przedstawiony czytelnikowi już w pierwszych zdaniach, próba ujęcia jego postaci stanowi właściwie całą powieść. Tytułowego bohatera poznajemy jako zaradnego akwizytora portowego, "żeglarza wygnanego z morza", skrywającego tajemnicę, która sprawia, że nie zagrzewa nigdzie miejsca na dłużej. Pierwsze rozdziały opisują jego dorastanie i doświadczenia na morzu, aż doprowadzą do "Nieznośnej Sprawy". Jim żył ideałami i wyobrażeniami o tym, czego dokona – ten epizod z jego młodości ukazuje jednak, jak szybko rzeczywistość zrewidowała jego ambicje. Jako podopieczny na statku szkoleniowym miał okazję wykazać się sprawczością, gdy podczas złej pogody trzeba było nieść pomoc staranowanej jednostce. Jim nie dołączył jednak do załogi ratunkowej, znieruchomiały w czasie organizacji szalupy. Odebrał to jako osobistą porażkę, ale tłumaczył sobie, że ta wichura i niebezpieczeństwo były niczym – podczas gdy on jest stworzony do prawdziwego bohaterstwa. Wiedział, że nadejdzie moment, gdy będzie mógł się wykazać.
Ścieżki życia pokierowały Jima na "Patnę", gdzie zaciągnął się jako pierwszy oficer. Parowiec ten, "zżarty rdzą bardziej niż przeznaczona na złom cysterna", transportował pielgrzymów, około ośmiuset muzułmanów, mężczyzn, kobiety i dzieci. Pewnego spokojnego dnia statek "przepłynął nad […] czymś tak gładko, jak wąż przepełza przez kij", co doprowadziło do przerwania kadłuba. Statek miał rychło zatonąć – tylko jedna gródź powstrzymywała napór morza przed wdarciem się na pokład i pociągnięciem łajby na dno. To był moment, na który Jim czekał całe życie – oto miał możliwość wykazać się swoim hartem ducha, zimną krwią. Ośmiuset ludzi i siedem szalup – nie było szansy uratować wszystkich, a bujna wyobraźnia pierwszego oficera ukazywała mu w myślach nadchodzący moment katastrofy. Kapitan z częścią załogi spuścili jedną z łodzi, jednak nie dla pasażerów, lecz dla siebie. Jim nie zamierzał jak oni porzucić swojego stanowiska i zdezerterować. Ale zrobił to. "Nie było powrotu. Czułem się, jakbym skoczył do studni – na wieki wylądował w głębokiej dziurze".
W tym momencie narrację w powieści przejmuje Charles Marlow, który opowiada historię Jima podczas jednej ze swoich gawęd. Ten angielski kapitan, powołany przez Conrada do życia w opowiadaniu "Młodość" z 1898 roku i przewijający się przez inne dzieła pisarza, w tym słynne "Jądro ciemności", przebywał w porcie, w którym prowadzono dochodzenie w sprawie wydarzeń na "Patnie". Postać Jima intrygowała go na tyle, że osobiście się z nim zapoznał i znacznie wpłynął na jego dalsze losy.
Okazało się, że tamtego dnia "Patna" nie zatonęła. Statek udało się odholować do brzegu i wszyscy przeżyli, a kapitana i oficerów, którzy zdezerterowali, czekał proces – kodeks morski stanowi jasno, że dowodzący w obliczu zagrożenia zostają na jednostce do samego końca. Jim jako jedyny stawił się na przesłuchaniu. Gdy zapadł wyrok, jakim było unieważnienie dyplomu oficerskiego, a poczucie winy nie opuszczały okrytego hańbą bohatera, Marlow postanowił pomóc udręczonemu koledze, któremu załatwił pracę w odległym Patusanie, gdzie Jim miał szansę zacząć od nowa.
W ogarniętej wewnętrznymi sporami krainie marynarz został uwięziony przez malajskiego sułtana, jednak udało mu się uciec i znaleźć schronienie u Bugisów, rdzennych mieszkańców wyspy Celebes, których wodzem był Doramin. To właśnie Bugisi, po tym, jak Jim pomógł im pokonać wrogów i zaprowadził pokój, przezwali go Tuanem, czyli Lordem. Wiedząc, że nie ma dla niego możliwości powrotu do dawnego życia, mężczyzna zaczął budować nowe w Patusanie, gdzie wreszcie cieszył się dobrą reputacją i szacunkiem mieszkańców.
Spokój trwał do przyjazdu dżentelmena Browna. Wódz Doramin, przeczuwając niebezpieczeństwo, chciał zawczasu stracić przyjezdnego, lecz Jim, pełen wiary dla dobrych zamiarów Anglika, wyprosił, by puszczono go wolno. Brown złamał jednak swoją obietnicę pokoju i otworzył ogień, w wyniku czego zginął między innymi syn wodza. W tym momencie runęło życie Jima i wszystko, co osiągnął w Patusanie. Widział tylko jedno wyjście z tej sytuacji: poszedł do Doramina, by zginąć z jego rąk. Marlow kończy swoje opowiadanie:
Text
Czy jest wreszcie całkiem kontent? Ciekawe. Powinniśmy to wiedzieć. Jest przecież jednym z nas […].
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Marlow opowiada historię Jima rozlegle, mnożąc dygresje, okrężnie dochodząc do konkluzji. Autor, pod naporem głosów krytyki, musiał bronić długości swojego dzieła i w przedmowie do wydania z 1917 roku ("myślałem nad tą sprawą przez jakieś szesnaście lat" – pisał) uzasadniał, dlaczego gawęda miała trwać tyle czasu i mieć taki właśnie przebieg.
Text
Ale […] prawdą jest, że mem pierwotnem zamierzeniem była nowela mająca za temat tylko statek z pielgrzymami – i nic więcej. […] Napisałem kilka stron, które mnie z jakiegoś powodu nie zadowoliły, i na pewien czas odłożyłem pracę. Nie wyjmowałem tych kartek z szuflady, póki mi nieżyjący już William Blackwood nie przypomniał, iż powinienem dać coś znowu do jego przeglądu.
Text
Dopiero wtedy sobie uświadomiłem, że epizod ze statkiem wiozącym pielgrzymów jest dobrym punktem wyjścia dla swobodnej, rozległej opowieści; że przypadek tego rodzaju mógłby z całem prawdopodobieństwem zabarwić na całe życie "samopoczucie" prostego i głęboko czującego człowieka.
Wspomniany punkt wyjścia Conrad zaczerpnął z prawdziwych wydarzeń, które sam zasłyszał na morzu. "Lord Jim" miał być bowiem inspirowany wydarzeniami, w centrum których w 1880 roku znalazł się brytyjski parowiec "Jeddah". Jednostka ta na skutek trudnych warunków atmosferycznych, a także najpewniej niekompetencji mechanika, uległa poważnej awarii na wodach Archipelagu Malajskiego. Prócz towaru statek wiózł blisko tysiąca muzułmańskich pielgrzymów, z których część włączyła się w pomoc przy wypompowywaniu wody z zalanej kotłowni. Kapitan z żoną i pierwszym oficerem opuścili pokład i odpłynęli na szalupie – według późniejszych zeznań do ucieczki przymusiło ich niebezpieczeństwo ze strony pielgrzymów, jednak w trakcie procesu oddalono ten argument, nie dając wiary agresywnym zamiarom pasażerów. Gdy uciekinierzy zostali odnalezieni, oznajmili, że statek "Jeddah" zatonął. Nie było to jednak prawdą – pozostała część załogi wraz z pielgrzymami zdołała wypompować część wody, co umożliwiło im przypłynięcie na żaglach w okolice lądu, skąd zostali bezpiecznie doholowani do portu. Niezależne informacje o zatonięciu i o uratowaniu pasażerów "Jeddah" zbiegły się w czasie. Morski skandal odbił się szerokim echem nie tylko w środowisku marynarzy, lecz także w całym imperium brytyjskim, a prasa komentowała stan etyki i tradycji marynarskich, jednogłośnie potępiając czyn dowódców.
Zaczerpnięte z podróży Conrada
W latach 80. XIX wieku, podczas pływania po wschodnich wodach, Conrad z dużym prawdopodobieństwem osobiście spotkał pierwszego oficera "Jeddah" Augustine’a Podmore’a Williamsa w Singapurze, a także przejął po nim stanowisko pierwszego oficera na statku "Vidar". Stał się on pierwowzorem Jima, a podobieństw między nimi było wiele, począwszy od tego, że zarówno Williams, jak i jego powieściowy odpowiednik wychowywali się na probostwie.
Jednym z kluczy do czytania powieści Conrada była zatem perspektywa realiów osobistych, sytuacyjnych i topograficznych. W opisywanych wydarzeniach i miejscach odszukiwano odniesienia do rzeczywistości. Florence Clemens wykazała, że pisarz wręcz bezbłędnie przedstawił w swoim dziele topografię terenów południowo-wschodniej Azji – i tak fikcyjny Patusan w rzeczywistości miałby znajdować się na zachodnim wybrzeżu Sumatry, zaś rzeka Patusan miałaby być rzeką Tenom na tej wyspie. Dalej Clemens wykazała, że nazwa Patusan pochodzi z pamiętników sir Jamesa Brooke’a, Brytyjczyka i pierwszego białego radży Sarawaku na Borneo. Krytycy szeroko omawiali źródła inspiracji i spierali się co do wiarygodności portretowania Wschodu przez Conrada. Prócz wiedzy pisarza dużą rolę odgrywała także jego wyobraźnia. Pierre Lefranc i Hans van Marle pisali wręcz:
Text
[…] zadziwiająco wcześnie od momentu, gdy Conrad rozstał się z morzem, da się zauważyć, iż jego sposób prezentacji spraw związanych z morzem czasami stawał się niepewny, mało przejrzysty lub niekonsekwentny, wydaje się został zakłócony przez jakieś czynniki związane z wyobraźnią innego typu.
Autor cytatu
Cytat za: Adamowicz-Pośpiech A. (2008). "»Lord Jim« w krytyce anglosaskiej". Katowice: Biblioteka Śląska
Joseph Conrad Lordem Jimem?
Obok omawiania detali geograficznych, kulturowych i marynistycznych zawartych w treści dzieła innym zagadnieniem zajmującym krytyków było odczytywanie historii Jima w kontekście biografii samego autora. Nie chodziło jednak o porzucenie statku, metafora miała bowiem odnosić się do jego porzucenia ojczyzny, zaś "Lord Jim" – wypływać z poczucia winy i potrzeby rozliczenia się z przeszłością. Agnieszka Adamowicz-Pośpiech przytacza komentarz Richarda Curle’a, który jako pierwszy osadził postać Jima w polskim kontekście kulturowym:
Text
[Jim] będzie dla nas w pełni wiarygodny tylko wtedy, gdy przyjmiemy, że nie jest on wcale Anglikiem, lecz żarliwym, melancholijnym Polakiem… Anglik chodziłby parę dni z miną winowajcy, ale potem wziąłby się do solidnej roboty i zapomniał o wszystkim, ale Polak będzie bez końca rozmyślał nad swoim utraconym honorem.
Choć stwierdzenie, by Conrad rozpatrywał swoją emigrację jako dezercję, a w "Lordzie Jimie" zawarł osobistą spowiedź, jest dość daleko idące, pozostaje jednak jedną z chętniej przywoływanych przez krytyków interpretacji. Według Gustava Morfa, który analizował powieść za pomocą wywodzącego się z psychoanalizy pojęcia sublimacji, pierwsza część dzieła, do rozdziału dziewiętnastego, składa się ze znaczących symboli: "Patna" miała być Polską, podobnie jak ojczyzna Conrada skazana na zagładę, a skok książkowego bohatera obrazować miał opuszczenie kraju przez autora. Druga część powieści, według Morfa, wyraża lęk Conrada co do słuszności emigracji i jego obawy o utraceniu honoru.
Sam autor nigdy nie wypowiadał się wprost o autobiografizmie "Lorda Jima", znane są jednak fragmenty tekstów, w których tłumaczył się z porzucenia ojczyzny i z zarzutów o niewierność:
Text
Oceniając ludzkie postępki, należy uwzględnić to, co jest niewytłumaczalne na tej ziemi, gdzie żadne wyjaśnienie nie bywa ostateczne. Nigdy nie powinno się rzucać na wiatr oskarżenia o niewierność. Pozory tego trudnego życia są zwodne jak wszystko, co podlega sądowi naszych niedoskonałych zmysłów. Wewnętrzny głos może pozostać lojalny w swych tajnych podszeptach. Wierność dla pewnej tradycji może przetrwać wśród wydarzeń życia zupełnie oderwanego, a jednak nie sprzeniewierzyć się drodze wykreślonej przez niewytłumaczalny popęd.
Autor cytatu
Conrad, J. (1973). "Dzieła" [w:] Z. Najder (red.) "Ze wspomnień" (s. 60). Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
Czy jest to powieść o nim samym? Z pewnością takie odczytanie nie wyklucza innych interpretacji. "Lord Jim" na pierwszym miejscu jest jednak opowieścią o utracie honoru, rozprawą moralną o etyce. Zawiera się w nim topos winy i kary – opowieść Marlowa jest próbą odpowiedzi na pytanie, dlaczego Jim skoczył, dlaczego postąpił wbrew swoim zamiarom i przekonaniom. Historia przekazuje uniwersalne i ponadczasowe rozważania, które także i dziś nasuwają nam pytania o przekraczanie moralnych granic. I właśnie ten wymiar dzieła jest powodem, dla którego na całym świecie ludzie sięgają po "Lorda Jima". Z jednej strony tytułowy bohater jest zwierciadłem, w którym przeglądają się czytelnicy, zaś z drugiej powieść nasuwa refleksję nad współczesnymi przywódcami, nad ich etyką i honorem.
Dzieło Conrada znalazło się w licznych zestawieniach najlepszych tytułów literatury angielskiej i światowej, m.in. na 75. miejscu listy 100 książek XX wieku według francuskiego dziennika "Le Monde" sporządzonej w 1999 roku czy na 85. miejscu listy 100 najlepszych powieści anglojęzycznych XX wieku według wydawnictwa Modern Library z 1998 roku.
Było dwukrotnie ekranizowane – w 1925 (reż. Victor Fleming) i 1965 roku (reż. Richard Brooks). W Polsce, także dwukrotnie, zostało zaadaptowane dla Teatru Telewizji. Wpierw w 1972 roku według scenariusza i w reżyserii Lidii Zamkow, następnie trzydzieści lat później w 2002 roku – wówczas tekst przygotował Michał Komar, a reżyserii podjął się Laco Adamik.
Adamowicz-Pośpiech A. (2008). "»Lord Jim« w krytyce anglosaskiej" [w:] S. Zabierowski (red.), "»Lord Jim« w krytyce i mediach" (s. 5–34). Katowice: Biblioteka Śląska.
Jasanoff M. (2017). "Joseph Conrad i narodziny globalnego świata". Poznań: Wydawnictwo Poznańskie.