Jedna z najsłynniejszych powojennych powieści, lektura szkolna w Polsce Ludowej, a także przedmiot ekranizacji filmu Andrzeja Wajdy z kultową kreacją Zbigniewa Cybulskiego.
Pierwsza powojenna powieść Jerzego Andrzejewskiego miała być odpowiedzią na wszechobecną dezorientację, która nastała w kraju. Andrzejewski jako pisarz, tak przed wojną, jak w jej trakcie i po zakończeniu, czuł powinność reagowania na zmieniające się w społeczeństwie nastroje – chciał być głosem prawdy, poruszać sumienia czytelników, kształtować ich postawy. Początkowo planował napisać jedynie dłuższe opowiadanie (z tej formy literackiej korzystał w czasach okupacji), które streścił w swoim dzienniku pod datą 13 czerwca 1946 roku:
Text
Historia Antoniego Kosseckiego. Adwokat. Solidny, uczciwy, cieszący się jak najlepszą opinią, w obozie oświęcimskim załamuje się. Co z nim, kiedy wraca? Tytuł: Zaraz po wojnie.
Autor cytatu
Andrzejewski, J. (1975) Fragmenty z „Dziennika” W: „Popiół i diament”. Warszawa: Czytelnik
Gdy siadł do pisania, spod jego pióra zaczęły wychodzić portrety także innych istotnych dla opowiadania postaci. Pokazał trzy pierwsze rozdziały redaktorowi Karolowi Kurylukowi, a on, przekonując pisarza, że jest to materiał na całą powieść, zaproponował mu jej druk w „Odrodzeniu”. Zaraz po wojnie ukazywało się w odcinkach od stycznia do czerwca 1947 roku. Historia Kosseckiego stała się ostatecznie jednym z wielu wątków powieści, w której przedstawione zostały osoby z różnych klas społecznych – zarówno babcia klozetowa Jurgieluszka, jak i hrabia Puciatycki, młodzież z AK oraz działacze komunistyczni. Główną osią fabuły stał się wątek komunisty Szczuki, Sekretarza Komitetu Wojewódzkiego, oraz chłopaka z AK, Maćka Chełmickiego, który dostaje rozkaz zlikwidowania sekretarza.
Zaraz po wojnie było tytułem roboczym, który pisarz z ulgą porzucił w 1948 roku wraz z pierwszym wydaniem książkowym („szczególna radość, mogę nareszcie zmienić ten płaski tytuł”, pisał w Dzienniku). Nowy tytuł dotykał istoty problemu, jaki przedstawiała książka, dwie przeciwstawne sobie wartości: popiół i diament, poetyckie ujęcie zaczerpnięte z poezji Norwida, która posłużyła jako motto powieści:
Text
Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej,
Wokoło lecą szmaty zapalone;
Gorejąc nie wiesz, czy stawasz się wolny,
Czy to, co twoje, będzie zatracone?
Czy popiół tylko zostanie i zamęt,
Co idzie w przepaść z burzą? – czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,
Wiekuistego zwycięstwa zaranie…
Autor cytatu
C.K. Norwid, „Za kulisami”
Choć niekiedy krytycy w kąśliwych uwagach zastanawiali się, czy tytuł na pewno ma odniesienie do samej treści książki, a pytanie postawione przez czwartego wieszcza uznawali za pozostawione przez Andrzejewskiego bez odpowiedzi, to Witold Jedlicki odnalazł w nim oparte na przekazie powieści znaczenie:
Text
Ten norwidowski tytuł implikuje w pewnym sensie treść a nawet konstrukcję powieści, a właściwie stanowi dla tej powieści receptę. Recepta głosi: pokazać sytuację polityczną i społeczną Polski na zasadzie kontrastu dwóch przeciwstawnych sił, z których jedna ginąca (to ma być popiół) leży na samym spodzie, a druga zwyciężająca (to ma być diament) na samym szczycie przyjętej w powieści hierarchii wartości.
Autor cytatu
Jedlicki, W. (1948). „Tradycje i rzeczywistość” w: „Wieś” nr 18
Fenomen Popiołu i diamentu
Popularność powieści utrzymywała się od momentu jej publikacji do czasów transformacji ustrojowej. W PRL była lekturą szkolną, wykreśloną z podstawy programowej dopiero w latach 90., a dekadę po pierwszym wydaniu książkowym na ekrany kin trafiła filmowa adaptacja w reżyserii Andrzeja Wajdy z kultową kreacją Zbigniewa Cybulskiego jako Maćka Chełmickiego.
Największym atutem powieści była aktualność – realia przedstawione w książce były wciąż bliskie czasom, w jakich się ukazała: „Pojawiała się ta powieść w okresie, kiedy w kraju rozlegały się jeszcze często takie same strzały, od jakich – w jej pierwszym rozdziale – zginęli dwaj robotnicy cementowni w Białej...” – pisał Wacław Sadkowski w biografii Andrzejewskiego. Jan Kott, recenzent „Kuźnicy”, pisał o Andrzejewskim, że jako „pierwszy w powieści powojennej odważnie i uczciwie podjął tematykę współczesną”. Była to powieść chwili, przemawiająca do ludzi w ściśle określonym czasie; nie tylko chętnie czytana, ale i żywo dyskutowana: zarówno w prasie, jak i w prywatnych rozmowach.
Na tym zresztą przecież zależało pisarzowi, który za pomocą literatury chciał przemówić do czytelników i przekonać ich do nowych porządków, jakie miały nastać po wojnie. Jan Błoński w artykule Stygnący popiół z 1978 roku pisał, że Andrzejewski
Text
[…] pokazuje – w szeregach partyjnych – działaczy, z którymi łatwo potrafiliby się dogadać... Ze sprawą młodzieży akowskiej – coraz gorzej. Żeby przekonać opinię i władzę do łagodniejszego kursu, Andrzejewski pokazuje subiektywną czystość intencji, fascynację kombatancką, jednostkowe motywacje wierności. Przecież – zdaje się mówić – nie w Polskę Ludową celuje Maciek Chełmicki... […] Pisarz prosił o litość dla zwyciężonych i wyrozumiałość dla zwycięzców.
Autor cytatu
Błoński, J. (1973). „Stygnący popiół” w: „Teksty: teoria literatury, krytyka, interpretacja”, nr 4
Obraz Polski, który przedstawiał Andrzejewski, nie przemówił jednak do wszystkich: wielu krytykowało powieść jako odległą od realiów i fałszującą przedstawienie maja 1945 roku. Błoński wyliczał przytyki:
Text
Gerhard zarzucał Andrzejewskiemu, że nie ma pojęcia o żołnierzach Polski Ludowej. Kierczyńską gniewała „niedopuszczalnie sentymentalna” litość nad Chełmickim i zupełny brak „ofensywnego ducha” w „czołowym przedstawicielu PPR”. [...] Lichański uważał, że „prawda wewnętrzna” Maćka Chełmickiego jest „ni z pierza ni z mięsa, mieści się poza polityką i religią, poza biologicznymi impulsami [...] zdrowym rozsądkiem”. Vogler mniemał, że Andrzejewski pomieszał dwa „systemy” współczesnej powieści, historię rodzinną i synchroniczną panoramę. Co do antenatów pisarza, wymieniono Prusa i Żeromskiego, Wyspiańskiego i Malraux, Hemingwaya i Dos Passosa. Jak na jeden barszcz, za dużo grzybów.
Tym jednak, co Błoński uważał za przyćmiewające wszelkie niedociągnięcia, był – jak to określił – czar emanujący z powieści. Czytelnicy byli wciągnięci w historię, która przedstawiała ich myśli i rozterki. Nie oczekiwali kroniki, ale czegoś, co ich dogłębnie poruszy. Andrzejewski wykreował swoich bohaterów bez nadmiernych skrajności, nie mieli oni reprezentować typowych postaci ze swoich środowisk: komunistów, członków AK i innych. Jak pisał Kott (Próba realizmu, „Kuźnica” 1948, nr 18): „Szczuka jest odcięty od partii, od rewolucji, od konkretnej problematyki społecznej i politycznej. Chełmicki jest także wyobcowany, odizolowany od swojego środowiska, postawiony przez logikę kompozycji sam na sam z zabójstwem…”. Bohaterowie są zatem osamotnieni w swoich kręgach, a w ich rozterkach towarzyszy im jedynie narrator, wszechwiedzący niczym Bóg, nieoceniający zachowań ani postaw, a referujący to, co widzi, i odtwarzający myśli postaci, także ich przeszłość. Mimo to bohaterowie do końca pozostają niedookreśleni i nieosądzeni – to czytelnik ma wypełnić te luki według własnych przemyśleń.
Język powieści jest prosty i rzeczowy, brak mu zbędnych przymiotnikowych ozdobników, autor nie korzysta z przenośni ani porównań. „Andrzejewski nie gorączkuje się. Opowiada równym, spokojnym, właściwie beznamiętnym, może nawet bezbarwnym głosem” – pisał Henryk Vogler w recenzji dla „Dziennika Literackiego” (1948).
W 1948 roku powieść Popiół i diament otrzymała nagrodę pisma „Odrodzenie” za „najwybitniejszą pozycję literacką ostatniego roku”.
Andrzejewski kontra socrealizm
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Jerzy Andrzejewski, fot. Aleksander Jałosiński/Forum
Obrazek
jerzy_andrzejewski_fot_aleksander_jalosinski_forum.jpg
Choć Andrzejewski pisał pierwszą wersję powieści w czasie, kiedy pisarze cieszyli się jeszcze względną wolnością, to już narzucony po 1949 roku przez partię nurt socrealistyczny wymusił na intelektualistach, by opowiedzieli się po jednej ze stron, zaś przeciwni nowym porządkom mieli zostać całkowicie niedopuszczeni do głosu.
Postawę moralną Andrzejewskiego po wojnie i powody jego wiary w socrealizm przybliżył Czesław Miłosz w eseju Alfa – czyli moralista ze zbioru Zniewolony umysł (pod kryptonimem Alfa krył się właśnie Andrzejewski). Obu pisarzy łączyła bliska zażyłość – przyszły noblista nazywał autora Popiołu i diamentu serdecznym przyjacielem, razem z którym przyglądał się ruinom Warszawy, rozszyfrowując jego myśli:
Text
Gniew Alfy był skierowany przeciwko tym, którzy spowodowali klęskę: oto był przykład do czego prowadzi wierność nielicząca się z nikim i niczym, kiedy spotka się z koniecznościami historii. […] Alfa nie obwiniał Rosjan. Nie zdałoby się to na nic. Występowali oni jako siła Historii. Komunizm walczył z faszyzmem, a między dwie moce dostali się Polacy ze swoją etyką, nieopartą na niczym oprócz wierności. [...] Alfa, jak większość jego kolegów, oświadczył od razu, że chce służyć nowej Polsce, która właśnie powstawała na gruzach dawnej.
Andrzejewski wstąpił do partii, a w 1954 roku, przygotowując III wydanie Popiołu i diamentu, postanowił wprowadzić do swojej powieści znaczące zmiany, najpewniej spowodowane nowymi realiami społecznymi, choć Zbigniew Jarosiński spostrzegł, że:
Text
Nie sposób domyśleć się wszystkich okoliczności, jakie miały wpływ na decyzje Andrzejewskiego. Sam tekst powieści nie wskazuje jednak, aby cenzor odgrywał tu jakąkolwiek rolę współtwórcy. Żadne z wykreśleń nie dotyczy spraw, które byłyby z cenzuralnego punktu widzenia niepożądane, żadne z uzupełnień nie wydaje się zrodzone z konieczności spełnienia cenzuralnych wymagań. Niezależnie od tego, czy Andrzejewski sugerował się czyimiś radami, czy słuchał głosów krytyki – wszystkie poprawki mamy prawo uznać za jego własne, nie zaś wymuszone przez warunki.
Autor cytatu
Jarosiński, Z. (1999). „Nadwiślański socrealizm”. Warszawa: Instytut Badań Literackich PAN
Sonia David, która swoją pracę doktorską „Popiół i diament” Jerzego Andrzejewskiego: recepcja – tekst – gatunek poświęciła między innymi prześledzeniu zmian wprowadzanym przez autora do powieści, zauważa, że tak naprawdę dopiero w latach 80. krytyka zaczęła zwracać uwagę na różnice między jej kolejnymi wersjami. David porównała zarówno zmiany między tekstem Zaraz po wojnie a pierwszym wydaniem książkowym oraz między pierwszym a trzecim wydaniem. Wyszczególniła: korektorskie zmiany w pisowni, zmiany gramatyczne, kilka zmian rzeczowych (np. w Zaraz po wojnie Szczuka jechał Willlysem, w I wydaniu Popiołu i diamentu – Jeepem), zmiany stylistyczne i leksykalne, zmiany w dialogach, dodane i pominięte fragmenty.
Część korekt zatem wyraźnie wskazuje na to, że kolejne wydania miały być kierowane do czytelników nieznających realiów czasów bezpośrednio po wojnie. Zmiany wprowadzone w 1954 roku David nazywa „naznaczonymi duchem czasu”, czyli uwspółcześniającymi język, m.in. nazwy instytucji i funkcji, jakie pełnili bohaterowie. Andrzejewski pododawał wtręty „towarzyszu”, wprowadził zmiany z formy liczby pojedynczej na mnogą (np. „Nieźle już, widzę, popiłeś bracie…” zmienione na „Nieźleście już sobie, widzę, podpili, Pieniążek…”). Usunął także przymiotniki „rosyjski” i „sowiecki” (uznawane za negatywnie zabarwione) i zastąpił je określeniem „radziecki”, zaś Rosja została poprawiona na Związek Radziecki.
David wyróżnia także poprawki o podtekście politycznym, które zmieniają obraz Polski w utworze. W III wydaniu działalność Armii Krajowej zostaje oceniona krytycznie, „walka o lepszą Polskę” zostaje zastąpiona „walką o Polskę”, zasługi komunizmu zostają uwznioślone, na pogrzebie robotników brak już księdza, a nowy porządek jest jednoznacznie uznawany za słuszny. Zmiany w dialogach w III wydaniu zmieniły kreacje bohaterów: m.in. Podgórskiego, Szczuki, sędziego Kosseckiego, spłycając je, a ich wypowiedzi dostosowując do pisarstwa socrealistycznego. Anna i Tadeusz Patrzałkowie, zestawiając tekst Zaraz po wojnie z treścią III wydania, doszli do wniosków, że poprawki Andrzejewskiego dążyły do:
Text
uproszczenia rysunku postaci i zdecydowanego ich podziału na pozytywne i negatywne; zastępowania motywacji psychologicznej – socjologiczną (A. Kossecki), rozterek i wahań – zdecydowaniem, moralizatorów – mścicielami (Podgórski), normalnych funkcjonariuszy – bezwzględnymi fanatykami kary (Wrona), mających częściowe racje – całkowicie potępionymi reakcjonistami (Waga).
Autor cytatu
Patrzałkowa A., Patrzałek T. (1989). „Popiół i diament” na nowo czytany w: „Glosariusz”, nr 5
Stanisław Burkot odnotował zaś, że nowe wersje powieści oddalały ją od tradycji literatury dwudziestolecia międzywojennego, zubożały tekst pod względem artystycznym, postacie stały się bardziej „schematyczne i sztuczne”, a powieść mniej spójna kompozycyjnie (Burkot, S. (1981). „Popiół i diament” po latach w: „Miesięcznik Literacki” nr 7). Wersja powieści z 1954 roku była ostateczną i stanowiącą podstawę kolejnych wydań (ukazało się ich ponad 20), choć krytycy zgodnie za doskonalszy kształt powieści uznają jej wydanie z 1948 roku.
Co Wajda zrobił Andrzejewskiemu
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Kadr z filmu „Popiół i diament” w reżyserii Andrzeja Wajdy, 1958., fot. Polflim / East News
Obrazek
Kadr z filmu "Popiół i diament" w reżyserii Andrzeja Wajdy, 1958., fot. Polflim / East News
Gdy w 1958 roku (10 lat po ukazaniu się powieści, a także po wystąpieniu z partii przez Andrzejewskiego – odtąd jej zaciekłego przeciwnika) Andrzej Wajda rozpoczął prace nad adaptacją Popiołu i diamentu i zaprosił jej autora do współpracy przy scenariuszu filmowym. Reżyser zasugerował, by akcję zamknąć w jednej nocy, miejsce akcji ograniczyć zasadniczo do hotelu „Monopol”, a głównym bohaterem uczynić Maćka Chełmickiego. Pisarz przystał na te zmiany.
Zdaniem Błońskiego Wajda „filmem poprawił [Andrzejewskiemu] powieść”. Wszak film – zamiast, co czyni literatura, wejść w głąb rozmyślań bohaterów – pokazuje, pozostawiając widzom pole do własnych rozważań i interpretacji niedomówień. Także wymowa filmu była zdecydowanie bardziej ambiwalentna (na tyle w świetle cenzury mógł sobie pozwolić Wajda) niż książka, w której pisarz jako najczystszą z postaci przedstawił komunistę Szczukę. Ponadto Zbigniew Cybulski, wcielający się w filmowego Maćka Chełmickiego, według własnej inwencji stworzył postać na wskroś współczesną – bohater w jeansach i przyciemnianych okularach w dekadę po zakończeniu wojny bardziej przemawiał do młodych, niż gdyby był ubrany w zgodny historycznie AK-owski płaszcz. Kreacja Cybulskiego przeszła do historii kina polskiego i stała się, po dziś dzień, jednym z najjaskrawszych skojarzeń z Popiołem i diamentem.