Ta podróż, na którą składają się terenowe reportaże i zdjęcia autora, okazuje się jednak bardzo pouczająca i na swój sposób przyjemna - nawet jeśli ta przyjemność jest lekko perwersyjna - bo przykłady zgromadzone przez Springera to perełki absurdu, głupoty i złego gustu, o którym jednak, jak wiadomo, się nie dyskutuje.
Brzydologia
Wszyscy znamy to aż za dobrze: ulice bez chodników, kałuże i kocie łby, przydrożne reklamy i domy z pustaków w polu, w miastach gigantyczne bannery zasłaniające fasady budynków, pomiędzy miastami reklamy na poboczach dróg bez ładu i składu, przy drogach w lasach wywleczone worki ze śmieciami i gabaryty, osiedla na przedmieściach bez infrastruktury, gentyfikacja centrów miejskich. To wszystko składa się na obraz stosunku Polaków do swojego otoczenia - zarówno na poziomie jednostek jak i całego społeczeńsstwa i państwa z jego administracją, prawem budowlanym i wielką polityką. I Springer w kolejnych rozdziałach "Wanny z kolumnadą" świetnie to zazębianie się różnych poziomów pokazuje.
Wydaje się, że opisanie brzydoty polskiego krajobrazu było do tej pory domeną literatury, ta brzydota jako emanacja ogólnej beznadziei na pewno przedostawała się do poezji. Springer jako jeden z pierwszych pierwszy próbuje ją uczynić bohaterką reportażu - z wcześniejszych prób można i należy wymienić książkę Piotra Sarzyńskiego "Wrzask w przestrzeni" – przy okazji tworzy ciekawe kopendium zagadnień i tematów z dziedziny brzydologii.
Kolejne rozdziały podejmują takie kwestie jak:
- Inwestor a prawo budowlane na przykładzie hotelu Gołębiewski w Karpaczu, czyli o tym, jak nacisk inwestora i wielkiego kapitału w połączeniu z nieudolnością urzędników i brakiem procedur mogą zmienić turystyczny kurort w architektoniczny koszmar
- Samowolka reklamowa od wersji mikro (drobne reklamy wieszane nie przypiął nie wypiął, gdzie popadnie - na bariekach ulic, przystankach, murach, czy stawiane przy drogach etc) do makro (wielkie billboardy zasłaniające całe budynki w miastach (wraz z oknami mieszkańców)
- fenomen polskich płotów i wszędobylskiej praktyki grodzenia się, czyli granice prywatnego i publicznego wg Polaka
- fantazja i gust architekta (i inwestora) na przykładzie podwarszawskiego kompleksu Venezia (to stąd pochodzi tytuł książki)
- społeczna i kulturotwórcza rola rzeki w miastach - a przy okazji o stosunku Polaków do przyrody
- choroba pastelozy, czyli kolorystyczna fantazja manifestująca się na ścianach naszych domów, bloków, kamienic
Rozdziały i zagadnienia te składają się na dość bezwzględny obraz polskiego gustu, znieczulenia na zagadnienia estetyczne - wreszcie zwykłej obojętności na stan najbliższego otoczenia.