Tematem "Zemsty", komedii w czterech aktach napisanej wierszem przez Aleksandra Fredrę najprawdopodobniej w 1833 roku, jest spór dwóch powiatowych dygnitarzy o zrujnowany zamek, stanowiący ich wspólną własność. Konflikt zaostrza się, gdy jeden z nich podejmuje próbę naprawienia przeprowadzonego przez dziedziniec muru granicznego.
Czas akcji utworu tradycja literacka datuje na początek XIX wieku, gdy na prowincji żywe jeszcze były obyczaje sarmackie. Miejsce akcji wiąże się z należącym do autora zamkiem w Odrzykoniu pod Krosnem, którego część znalazła się w posagu jego żony, Zofii z Jabłonowskich.
Zamek ów zwano także Kamieńcem, od nazwy wzgórza, na którym stoi, na granicy gmin Korczyna i Wojaszówki. Mur graniczny oddzielał na zamku strefy wpływów dwóch poprzednich współwłaścicieli Kamieńca: wojewody Piotra Firleja i kasztelana Jana Skotnickiego.
XVII-wieczne dokumenty sądowe dotyczące ich długiego i zajadłego sporu Aleksander Fredro odszukał w zamkowym archiwum, co stało się dlań bezpośrednią inspiracją do napisania "Zemsty". O tym, dlaczego zamek popadł w ruinę, pisała Janina Rucz-Starowieyska [w: "Spór panów na zamku odrzykońskim w Zemście Aleksandra Fredry", Biblioteka Muzeum Zamkowego Kamieniec, 2017] – warto przytoczyć podanie zrodzone w ludowej wyobraźni.
Legenda lokalna głosi, że kiedy zmarła Katarzyna Wielka, w 1797 roku, w piekle zapanowała ogromna radość: nareszcie dawno upragniona zdobycz wpadnie diabłom w ręce. Wysłano więc po nią specjalną ekipę czartów. Niestety, diabły nie przewidziały tak sporego ciężaru monarchini. Musiały obniżyć lot, w dodatku zrobiła się na świecie straszna zawierucha, diabły zmyliły drogę i zahaczyły o dach zamku odrzykońskiego, zdzierając go całkowicie. Faktem jest, że istotnie w dniu śmierci Katarzyny carycy wichura zerwała dach z zamku.
Koszt nowego zadaszenia okazał się nie do udźwignięcia dla ówczesnych właścicieli i w ten sposób wyszczerbione mury XIV-wiecznego Kamieńca wpisały się w panującą wówczas modę na romantyczne ruiny. Rumowisko dawnego zamku zwiedził Seweryn Goszczyński, co unieśmiertelnił w swoim poemacie prozą "Król zamczyska": ("Kupa gruzu przemieniła się dla mnie w zamek, jaki był przed wiekami; ściany się podniosły w rozgrody pokojów starożytnych, wysokich, chmury opadły jak sklepienia, wyciągnęły się długie korytarze, wyrosły z ziemi kolumny, a na nich rozwinęły się krużganki, okna pojrzały różnobarwnymi szybami, cały gmach odetchnął przeszłym życiem, w każdej części zmartwychwstały ślady mieszkańców. […] Nie spotykamy wprawdzie nikogo, wszędzie pusto i głucho, ale ta pustka, ta cisza, są chwilowe: pan zamku wyjechał gdzieś z całym dworem, ale wróci").
"Zemsta", reż. Bohdan Korzeniewski, nz. Edward Fertner (Dyndalski), Jan Kurnakowicz (Cześnik Raptusiewicz), Jacek Woszczerowicz (Papkin), Teatr Narodowy, Warszawa, premiera: 25 kwietnia 1953, fot. Franciszek Myszkowski / Archiwum Artystyczne Teatru Narodowego
Pióro Fredry przypomniało dwóch poprzednich właścicieli, reprezentujących skłócone ze sobą rody: Firlejów (dolna część zamku) i Skotnickich (górna część). Piotr Firlej (pierwowzór Cześnika) dał się we znaki Janowi Skotnickiemu (prawzorowi Rejenta) za co ten skierował rynny na jego zabudowania. W odwecie Firlej napadł na jego robotników naprawiających mury górnego zamku i zniszczył czyniące mu szkody rynny. Skotnicki pozwał go przed sąd i sprawę wygrał. Kres ich długoletnim zatargom położył dopiero ślub wojewodzica Mikołaja Firleja z kasztelanką Zofią Skotnicką, zawarty w 1630 roku.
Fredro akcję swojej "Zemsty" przeniósł we współczesne sobie wczesne lata XIX wieku – tuż po upadku Rzeczypospolitej – na bliżej nieokreśloną prowincję. Najzwięźlejszy opis i interpretację utworu dał Kazimierz Wyka [w: "Literatura Polska. Przewodnik encyklopedyczny. Tom II", Warszawa 1984, (hasło "Zemsta")].
Osnowę intrygi stanowi spór dygnitarzy szczebla powiatowego: Cześnika Raptusiewicza i Rejenta Milczka (nazwiska znaczące), sąsiadujących ze sobą w podzielonym na dwie części zrujnowanym zamczysku. Perypetie bohaterów wynikają z zaostrzenia sporu w rezultacie podjętej na zlecenie Rejenta, a udaremnionej na rozkaz Cześnika próby naprawienia dzielącego zamek muru. Szukający zemsty na sąsiedzie Cześnik, zwabiwszy podstępem Wacława, syna Rejenta, zmusza go do ślubu ze swą synowicą, Klarą, nie wiedząc, że działa zgodnie z życzeniem kochających się potajemnie młodych; skoro okazuje się, że majątek zasobnej wdowy, Podstoliny, którą Raptusiewicz upatrzył sobie na żonę, Milczek zaś na synową, należy w istocie do Klary, Rejent godzi się z faktem dokonanym, a także z sąsiadem. Doniosłą rolę odgrywa w akcji pieczeniarz Papkin, blagier podszyty tchórzem, znakomita, niezwykle zabawna kreacja komediowa rodem z typu żołnierza samochwała, jego bowiem interwencje utrzymują konflikt Cześnik–Rejent w komediowych ramach.
Walory "Zemsty" to bystro tocząca się akcja, pełna nieoczekiwanych zwrotów, mistrzowska charakterystyka postaci, dialog i forma wiersza oraz liryczna pochwała szlacheckiego obyczaju jako wcielenia narodowości.
Zdaniem Juliusza Kleinera [w: "Zarys dziejów literatury polskiej", Ossolineum 1974] "Zemsta" jest zarówno komedią antyromantyczną, jak i urzeczywistnieniem ideału sztuki romantycznej. Bo też: ("Akcja była parodią romansu rycerskiego, walterskotowskiego, zmieniając spór o zamek w spór o dziurę w murze i zamiast porwania ukochanej inscenizując porwanie młodzieńca, które bardzo mu na korzyść wychodzi. Losy zaś postaci skupiającej w sobie niewyczerpaną sumę śmieszności, Papkina, który jest i błaznem tradycyjnym komedii, i znanym jeszcze literaturze rzymskiej żołnierzem samochwałem »miles gloriosus« to parodia dziejów rycerza: występuje on kolejno jako bojownik, kochanek i poseł, a wreszcie kończy – parodią umierania").
"Zemsta", reż. Bohdan Korzeniewski, nz. Jolanta Skowrońska (Klara), Andrzej Szczepkowski (Papkin), Teatr Narodowy, Warszawa, premiera: 25 kwietnia 1953, fot. Franciszek Myszkowski / Archiwum Artystyczne Teatru Narodowego
Jednocześnie ów jakby wywiedziony wprost z ludowej komedii włoskiej (commedia dell'arte) Papkin – de facto blagier, kłamca, samochwał i tchórz – potrafił być rozdzierająco przejmujący, gdy w scenie pisania testamentu zadziwił się nad imieniem ojca. "Tak, Jan mu było!" – utwierdza się jeszcze, co pozwala nam domniemywać, że jest to wymysł dyktowany potrzebą chwili, gdyż najpewniej był z nieprawego łoża i imienia swego rodzica nie poznał. W ten sposób, na mgnienie, odsłonił Fredro prawdziwe, nieudawane oblicze tej postaci.
Wróćmy jednak do Kleinera: ("Jednocześnie ta »Zemsta«, w żywym tempie rozwijająca niezwykle skomplikowaną akcję i żywość tę potęgująca wartkim wierszem ośmiozgłoskowym – realizuje ideał wskrzeszenia epoki bezpowrotnie minionej. Korzysta przy tym ze zdobyczy realizmu, który niejednokrotnie – w »Panu Tadeuszu« nade wszystko – jednoczył się z romantyką. Zachowuje typowość postaci, ale daje im bogactwo rysów indywidualnych, charakterystycznych, sprawiające […], że komedia Fredrowska coraz bardziej zbliża się do komedii realistycznej").
Za Julianem Krzyżanowskim ["Dzieje literatury polskiej", Warszawa 1979] dodajmy, że przeciwieństwo postaci, "które w bajkach symbolizowały lew i lis, tutaj doszło do głosu w kontraście dwu osobowości: porywczego magnata z wojskową przeszłością i »szlachciury« dorobkiewicza, obłudnego palestranta". Karmazyn kontra szaraczek – obaj równego stanu, choć nierównych społecznych statusów.
Kadr z filmu "Zemsta" w reżyserii Andrzeja Wajdy, 2002, na zdjęciu: Agata Buzek (Klara) i Rafał Królikowski (Wacław), fot. Vision / East News
Z kolei Maria Janion i Maria Żmigrodzka [w: "Romantyzm i historia", Warszawa 1978] wydobyły inny aspekt jednej z głównych postaci utworu: ("Konfederacka przeszłość starego szlachcica to dla romantyków legitymacja jego patriotyzmu i staropolskiej cnoty, a w gawędzie – czy nawet w komedii – okupić może wady i śmiesznostki postaci. Także i Cześnika w »Zemście« Aleksandra Fredry, wystawionej w roku 1834, rehabilitować ma jego konfederacka szabla – »pani barska«. Konfederat – jako wcielenie tężyzny przodków – musi być »starcem dziarskim«, jak Maciek nad Maćkami w »Panu Tadeuszu«").
Nie bez racji Marcin Sieński [w: "Fredro", Wrocław 2003] charakteryzuje odpowiednio skontrastowanych, ale i upodobnionych antagonistów.
Raptusiewicz jest gwałtownym zabijaką, despotycznym furiatem, szlachcicem żołnierzem mającym ambicje znacznie większe niż jego majątek. Milczek natomiast reprezentuje typ nielubianego w dawnej Polsce szlachcica prawnika, krętacza i często pieniacza, dorobkiewicza. Jest przy tym wyrachowanym flegmatykiem, który jednak – zgodnie ze szlacheckim systemem wartości – gdy spotka go obraza, porywa się do szabli. Obaj bohaterowie są egoistami i dążą uparcie do zwycięstwa nad przeciwnikiem.
Fredro pokazał ich w działaniu, odwracając układ ról, jakiego moglibyśmy oczekiwać na podstawie charakterów postaci, i to właśnie stanowi jedno ze źródeł komizmu. Cześnik mianowicie zabiera się do intryg, natomiast rejent rwie się do walki, a wpada w pułapkę napisanych przez siebie aktów prawnych. Najmocniej łączy obu bohaterów to, co ich najbardziej dzieli, czyli spór o zamek, który obaj zamieszkują. To właśnie ten spór powoduje ujawnienie się ich wierności szlacheckiemu honorowi, rozumianemu przez nich jako konieczność dotrzymania pola przeciwnikowi, nieustąpienia mu na krok. W istocie jest to psychiczna niezdolność do kompromisu, który mógłby naruszyć godność szlachcica, chociaż honor ten nakazuje przestrzeganie dawnych zwyczajów. Między innymi dzięki temu możliwa jest w "Zemście" finałowa zgoda: prawo gościnności powstrzymuje Cześnika przed pojedynkiem z Rejentem, skoro ten "wszedł w jego progi". Może również dzięki zgodnej ze szlacheckim honorem zasadzie wierności danemu słowu finałowe pojednanie zawarte pod wysokim patronatem Boga okaże się trwałe, chociaż charakter obu adwersarzy nakazuje w tej kwestii ostrożność.
W praktyce z polskim romantyzmem Aleksandra Fredrę łączyło niewiele. Jego ambicją stało się utrzymanie komedii w stylu jak najbardziej "klasycznym", wydobycie jej z zapomnienia, przywrócenie dawnej godności. Swoje utwory konstruował według oświeceniowego wzoru, w którym akcja budowana była wokół centralnego bohatera, a charaktery wokół jednej, dominującej cechy.
Nic też dziwnego, że w pewnym momencie stał się Fredro celem ataków ze strony romantyków. W 1835 roku Seweryn Goszczyński napisał do "Powszechnego Pamiętnika Nauk i Umiejętności" rozprawę "Nowa epoka poezji polskiej", w której zarzucał Fredrze brak należytego, głębszego spojrzenia na sprawy narodowe. Do głosu Goszczyńskiego dołączyły się krytyki pióra Leszka Dunina-Borkowskiego, Edwarda Dembowskiego czy Wincenta Pola.
Ataki te stały się jedną z przyczyn, dla których Fredro postanowił wycofać się z czynnego życia literackiego. Do twórczości komediopisarskiej powrócił wprawdzie w 1857 roku. Niestety, jego nowe utwory, pełne gorzkiej prawdy o człowieku i świecie, w żaden sposób nie dorównywały wcześniejszym.
W "Zemście" Aleksander Fredro przedstawił nam zapalczywego sarmackiego szaławiłę Cześnika, w starciu z trzeźwo kalkulującym kunktatorem Rejentem oraz z powszechnie występującym typem podszytego tchórzem żołnierza chwalipięty, Papkinem. I nic się nie zmienia: pełno takich osób wokół, wystarczy się rozejrzeć. A najlepiej – spojrzeć w głąb własnej duszy.