Witajcie w bajce! Miejsca w Polsce, które wyglądają jak z innego świata
Nie Disneyland ani inny park rozrywki – ale dawne osiedle robotnicze, poniemiecki zamek albo wspaniały skansen, w którym Wajda kręcił „Pana Tadeusza”. Gdzie warto wybrać się na weekend?
Domy podcieniowe na Żuławach
W Delcie Wisły zachowało się do dziś sporo tzw. domów podcieniowych, których formy oraz efektowne zdobienia odróżniają je od typowej wiejskiej zabudowy. Ich historia sięga XVIII wieku, kiedy to ze względu na wyjątkową urodzajność miejscowych gleb tutejsi włościanie zaczęli się bogacić, a w ślad za tym ich zagrody zaczęły zyskiwać coraz bardziej rozbudowane formy. Tak ukształtował się pewien charakterystyczny model domu, który dziś w płaskim, żuławskim krajobrazie wygląda wręcz bajkowo.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Trutnowy Dom podcieniowy, Żuławy, fot. Wojciech Stróżyk/Reporter/East News
Obrazek
dom-podcieniowy-EN_01507751_1491.jpg
Żuławskie domy mają drewnianą konstrukcję szkieletową, wypełnioną cegłami. Najbardziej charakterystycznym elementem każdego z nich jest wysunięty poza obręb domu wykusz, piętro wsparte na kolumnowym podcieniu. Pierwotnie podcień służył jako magazyn, schowek, z czasem nie tylko zaczął być wykorzystywany jako przestrzeń mieszkalna, ale i zyskał dekoracje. To właśnie te domy, których drewniane kolumnady dźwigające wykusz piętra są bogato zdobione płaskorzeźbami, robią największe wrażenie.
Pomorski Oddział PTTK opracował mapę lokalizacji tych zabytków – Szlak Domów Podcieniowych obejmuje siedem miejscowości i liczy 20 kilometrów.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Zamek Moszna, fot. Mariusz Przygoda/Forum
Obrazek
Zamek-Moszna-forum-0428286216.jpg
Wśród lasów, 30 km na południe od Opola stoi kamienny zamek, który wieńczy 99 wież i wieżyczek. To miejsce, w którym wszystkie księżniczki z baśni czułyby się jak w domu. Swoją formę zawdzięcza niemieckiej rodzinie szlacheckiej Tiele-Winckler, która pod koniec XIX wieku właśnie tu postanowiła stworzyć swoją główną rezydencję.
Rozległa rezydencja mieści podobno 365 pomieszczeń, w tym – co oczywiste – eleganckie sale balowe, salony, jadalnie czy monumentalny hol ze zdobną klatką schodową. Główne wejście do zamku poprzedza paradny dziedziniec z kilkoma poziomami tarasów oraz elegancki podjazd z sadzawką i fontanną. Bajkowe jest zarówno wyposażenie zamku – stylowe meble, kominki, okna z witrażami, freski – jak i otaczający go ogród, dziś będący parkiem krajobrazowym. Zamek w Mosznej pełni funkcje hotelowe – można go zwiedzać lub wynająć jedną ze stylowych komnat na pobyt w iście bajkowym stylu.
Osiedle „Staszic” w Rudzie Śląskiej
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Osiedle Staszica w Rudzie Śląskiej, fot. Marek Maruszak / Forum
Obrazek
Staszica-osiedle-ruda-slaska-forum-0429968648.jpg
Czy robotnicze osiedle mieszkaniowe może być malownicze? Jeszcze jak! W Rudzie Śląskiej między ulicami Kościelną, Staszica, Wieniawskiego i Mickiewicza znajduje się typowy dla Górnego Śląska kwartał zabudowy przeznaczony pierwotnie dla pracowników pobliskich kopalni należących do niemieckiej rodziny przemysłowców Ballestremów. Jednak projektujący go w latach 1910–1926 Hans von Poellnitz nadał mu dość oryginalne formy, dzięki którym domy różnią się od typowych , prostych śląskich familoków.
Wzdłuż ulic ustawiono nieduże, kilkurodzinne, ceglane domy na kamiennej podmurówce, kryte wysokimi dachami o zdobnych krawędziach wywijających się w woluty. Budynki połączono ceglanymi murkami i bramami, tworząc podwórka i dziedzińce (stały na nich zabudowania gospodarcze). Na skraju osiedla architekt ustawił większe domy, których charakterystycznym elementem są ozdobne wykusze zwieńczone wieżyczkami.
Osiedla, które rodzina Ballestremów budowała przy swoich zakładach, wyposażano także w dodatkową infrastrukturę. Przy Staszica i Kościelnej powstały także budynki publiczne, w tym szkoła dla dziewcząt, szkoła realna czy kościół. Dziś w budynku dawnej szkoły działa Muzeum Miejskie, dokumentujące także historię rodu Ballestremów oraz budowy robotniczego, a zarazem trochę bajkowego osiedla.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Park Gródek, Jaworzno z lotu ptaka, fot. Robert Neumann / Forum
Obrazek
Park-Grodek-w-Jaworznie-forum-0613481757.jpg
Jeszcze do 1990 roku w Jaworznie działała cementownia Szczakowa, jedna z największych i najstarszych w Polsce (została otwarta około 1880 roku). Jedną z pozostałości po niej był ogromny, kamieniołom dolomitu. Zajmujący powierzchnię ponad 58 hektarów został zamieniony w teren wypoczynkowy i rekreacyjny. Znajdują się tu cztery zbiorniki wodne, a szczególną popularnością cieszy się zbiornik Wydra, w którym dzięki wapiennym skałom woda ma turkusowy odcień. To właśnie z jego powodu Park Gródek w Jaworznie bywa nazywany „polskimi Malediwami”.
Na zbiorniku Wydra zbudowano krętą, drewnianą kładkę, po której można chodzić tuż nad taflą wody; są tu altany pozwalające na odpoczynek nad wodą, a na otaczających skałach znajdują się także punkty widokowe. Zbiorniki w dawnym kamieniołomie (najgłębszy dzisiaj znajduje się w centrum nurkowym) – to także teren cenny przyrodniczo: z siedliskami zwierząt czy cennymi okazami drzew.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Geościeżka szlak wpisany na listę geoparkow UNESCO, Park Mużakowski, fot. Albin Marciniak/East News
Obrazek
Park-Muzakowski-Leknica-EN_01298755_0055.jpg
W 1815 roku niemiecki książę, podróżnik, pisarz i ogrodnik Hermann von Pückler-Muskau postanowił teren swojej siedziby w Muskau przekształcić w ogromny park krajobrazowy. Realizował swój plan przez kolejne dwie dekady, razem z nadzorującym prace ogrodnikiem, Jacobem Heinrichem Rehderem. W projektowaniu obiektów architektonicznych w parku brali udział Karl Friedrich Schinkel i John Adey Repton. Owocem ich działań był nie tylko park, ale i wydana w 1834 roku publikacja Andeutungen über Landschaftsgärtnerei (Szkice o ogrodnictwie krajobrazowym), która do dziś jest uważana za ikoniczne dzieło z dziedziny projektowania krajobrazu. Mówi się, że twórcy parku wyprzedzili swój czas, w bardzo wrażliwy sposób łącząc teren uporządkowany z tym oddanym we władanie tylko naturze.
Po II wojnie światowej park podzieliła granica państwowa – część, która znalazła się w Niemczech, była zadbana, ta po polskiej stronie aż do lat 80. popadała w zapomnienie. Dopiero pod koniec XX wieku podjęto starania, by parkowi przywrócić świetność. Szczęśliwie okazały się one udane: w 2004 roku całość Parku Mużakowskiego – po obu stronach polsko-niemieckiej granicy – została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Obejmująca 522 hektary polska część parku jest zarządzana przez Narodowy Instytut Dziedzictwa. Składa się z kilku części, z których każda ma nieco inny krajobrazowy charakter. Obie części parku, połączone dwoma zabytkowymi mostami, znów stanowią spójną całość, są także udostępniane do zwiedzania – po terenie można poruszać się pieszo, rowerem albo konno. Rocznie niezwykle malowniczy i cenny krajobrazowo Park Mużakowski odwiedza ponad 300 tysięcy turystów.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Zamek w Szydłowie, fot. Getty Images
Obrazek
Szydlow-zamek-GettyImages-2245310117.jpg
Niewiele zachowało się do dziś w Polsce zabytków średniowiecza; jeśli już, to zwykle są to pojedyncze budowle otoczone pochodzącą późniejszą zabudową. W Szydłowie jednak przetrwały nie tylko historyczne zabudowania, ale i średniowieczny układ urbanistyczny z murami obronnymi. Dzięki temu, odwiedzając to położone na ziemi sandomierskiej miasteczko, można poczuć ducha średniowiecza – przekraczając bramę w kamiennych murach, oglądając pozostałości zamku, w którym wielokrotnie zatrzymywał się Władysław Jagiełło, czy pochodzących jeszcze z czasów Kazimierza Wielkiego kościołów.
Historia Szydłowa sięga XII wieku. W pierwszej połowie XIV wieku otrzymał prawa miejskie i przez kolejne dwa stulecia był ważnym ośrodkiem kupieckim. Mimo że później podupadł (poniósł także straty w wyniku potopu szwedzkiego) zachował część pierwotnej zabudowy.
Dziś Szydłów wykorzystuje to dziedzictwo: w miasteczku powstało muzeum, w którym można poznać dzieje rycerstwa, a na średniowiecznych murach obronnych powstała trasa spacerowa. Poza tym staranne remonty przeszły między innymi gotyckie świątynie (w jednej z nich odkryto pochodzące z XIV wieku malowidła) i synagoga. Historyczne miasteczko ma jeszcze jeden walor: jest „stolicą polskiej śliwki” – to w jego okolicy znajdują się największe uprawy tego owocu. W Szydłowie działa Muzeum Śliwki i Manufaktura Śliwki w Czekoladzie i odbywa się coroczne Święto Śliwki.
Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu, fot. Semu/CC BY-SA 3.0
Obrazek
muzeum-wsi-Sierpc_013.jpg
Zmęczeni miejskim życiem marzą o przeniesieniu się na wieś: o sielance na łonie natury, w zgodzie z rytmem pór roku. Niewielu jest to dane, jednak są miejsca, w których w malowniczym otoczeniu można chociaż na jeden dzień zanurzyć się w taką idyllę. Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu to założony na początku lat 70. XX wieku skansen, zajmujący teren 60 hektarów i składający się z ponad 80 historycznych zabudowań sprowadzonych tu z różnych zakątków Polski, głównie Mazowsza.
Na rozległym zielonym terenie można oglądać XIX-wieczne zagrody chłopskie z chatami i zabudowaniami gospodarczymi oraz szlachecki dworek, jest pochodzący z XVIII wieku drewniany kościół, wiatrak, karczma, kuźnia. To tutaj Andrzej Wajda nakręcił niektóre sceny Pana Tadeusza, a Jerzy Hoffman – „Ogniem i mieczem”. Latem, gdy wiejskie chaty porasta bujna zieleń i kwitną ogrodowe kwiaty, można tu poczuć się jak w zaczarowanej sielskiej krainie.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Zamek Książ, fot. Robert Neumann / Forum
Obrazek
Zamek-Ksiaz-forum-0429706652.jpg
Solidny wałbrzyski Zamek Książ posadowiony jest na wysokiej skale. Górujący nad pagórkowatym terenem gmach ma swoje korzenie w średniowieczu – to wtedy tutaj powstała obronna siedziba książąt świdnickich. W kolejnych wiekach warownia zmieniała właścicieli, była też rozbudowywana.
Jedną z ważniejszych przemian budowli była rozbudowa w stylu barokowym, której dokonano na początku XVIII wieku, gdy zamek należał do Konrada Ernesta Maksymiliana von Hochberga. Kolejnym kamieniem milowym w przemianie tej monumentalnej rezydencji była jej rozbudowa, dokonana pod koniec XIX i na początku XX wieku przez księcia Jana Henryka XV Hochberga. To wtedy do zamku dostawiono utrzymaną w neorenesansowym stylu bryłę złożoną z dwóch skrzydeł zwieńczonych narożnymi wieżami. Żona Hochberga, księżna Maria Teresa, powszechnie zwana Daisy (była krewną brytyjskiej rodziny królewskiej), dokonała też przebudowy zamkowych wnętrz. Ponadto w położonym niedaleko Lubiechowie zbudowano wtedy też palmiarnię, która do dziś słynie z kolekcji egzotycznych roślin.
W czasie II wojny światowej potomkowie Jana Henryka stanęli do walki z Niemcami po stronie brytyjskiej. W odwecie hitlerowcy przejęli zamek i wywieźli z niego cenne dzieła sztuki, meble, zbiory biblioteczne. Mimo to księżna Daisy mieszkała w jednym z domów na terenie posiadłości aż do swojej śmierci w 1943 roku.
Po zakończeniu wojny w długoletnim procesie Zamek Książ (wpisany do rejestru zabytków w 1958 roku) poddawany był kolejnym pracom konserwatorskim i renowacyjnym. Dziś niezwykle malowniczo położona rezydencja zachwyca swoją bryłą, wnętrzami i odtworzonymi pałacowymi ogrodami.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Stare Miasto w Sandomierzu, fot. Piotr Tumidajski / Forum
Obrazek
ratusz_sandomierz_forum.jpg
Cenne zabytki sprzed setek lat, urokliwe kamienice, wąskie, wijące uliczki, malownicze zakątki, ale i piękny pagórkowaty krajobraz porozcinany lessowymi wąwozami – to wszystko oferuje Sandomierz, historyczne miasteczko, położone na wysokiej wiślanej skarpie. Znane z renesansowego ratusza posadowionego na środku rynku, z zamku, a także z gotyckich i barokowych świątyń, idealnie nadaje się do zwiedzania szlakiem cennych zabytków. Z kolei dzięki zacienionym wąwozom czy porośniętym winnicami zielonym wzgórzom, a także zaułkom i zielonym zakamarkom w Sandomierzu można także odpocząć z dala od turystycznego gwaru.
Sandomierz w ostatnich latach rozsławiła postać serialowego księdza – i jego śladami można wędrować po mieście. Ale warto zajrzeć do domu, w którym mieszkał Jan Długosz, żyjący w XV wieku jeden z najważniejszych polskich kronikarzy – budynek przetrwał wieki i do dziś urzeka swoją surową bryłą zatopioną w gęstym ogrodzie. Kanonikiem kolegiaty sandomierskiej na początku XIII wieku był biskup Wincenty Kadłubek, tu w 1535 roku urodził się kompozytor i instrumentalista Mikołaj Gomółka. Młodość w Sandomierzu spędził też Wisław Myśliwski, tu chodził do szkoły, zdał maturę, ale i wracał tu wielokrotnie, czyniąc miasteczko tematem swoich dzieł. Nie ma wiele przesady w stwierdzeniu, że bruk na sandomierskim rynku nosił znane postacie, a każdy zaułek jest tu naprawdę nasycony historią.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Muzeum Dobranocek, Rzeszów, fot. Anna Gomółka/Forum
Obrazek
Muzeum-Dobranocek-forum-0588661674.jpg
Miejscami, które w najbardziej dosłowny sposób mogą nas zbliżyć do świata bajek są muzea, w których zgromadzono zbiory związane z bohaterami dziecięcych opowieści. Jest takich w Polsce kilka – i każde ma swój wyjątkowy charakter.
W łódzkim Muzeum Kinematografii na jednej z ekspozycji stałych znajdują się bohaterowie, którzy „narodzili się” w Studiu Małych Form Filmowych Se-Ma-For w Łodzi, w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej, Studiu Filmowym Anima-Pol w Łodzi i Studiu Miniatur Filmowych w Warszawie. Można tu zobaczyć takie postaci jak Miś Uszatek, Pingwin Pik-Pok, Miś Colargol, Muminki , a także poznać tajniki powstawania filmów rysowanych na taśmie celuloidowej, między innymi tych o przygodach Reksia, Bolka i Lolka oraz kotów Filemona i Bonifacego.
W Rzeszowie od 2009 roku istnieje Muzeum Dobranocek. W Kielcach od lat 70. funkcjonuje Muzeum Zabawek i Zabawy. W Toruniu do świata wyobraźni można się przenieść w Muzeum Zabawek i Bajek. Także w wielu innych miastach (np. w Karpaczu, Kudowie-Zdroju, Szklarskiej Porębie czy Gdańsku) prezentowane są mniejsze i większe kolekcje zabawek i lalek. W Interaktywnym Centrum Bajki i Animacji OKO w Bielsku-Białej można nie tylko dowiedzieć się, jak kiedyś powstawały filmowe bajki, ale i samodzielnie stworzyć własną, w Pacanowie zaś, w Europejskim Centrum Bajki, na starszych i młodszych czeka, oczywiście, Koziołek Matołek.