Ten ruch wziął się z totalnego zakochania w muzyce wiejskiej, w postaci niestylizowanej. Nagle parę osób, a potem dziesiątki, setki, tysiące i wreszcie dziesiątki tysięcy ludzi usłyszały, że uroda tej muzyki, niezależnie czy na Węgrzech, Słowacji, w Polsce, czy w Portugalii – jest niesłychana. Bo to muzyka sprzed takiej cywilizacyjnej urawniłowki, sprzed walca wyrównującego normy estetyczne, który przejechał przez cały świat. Miał oczywiście swoje cudowne owoce w postaci muzyki symfonicznej i wynalazków jak system temperowany, czy normalizacja owocująca całym systemem edukacyjnym szkół muzycznych. Natomiast to, co było wcześniej, zarówno w muzyce dworskiej, jak i w muzyce plebejskiej, to nieprawdopodobne zróżnicowanie, jeżeli chodzi o zdolność do improwizacji, czy systemy strojenia. W latach 70. kilka osób na Węgrzech usłyszało tę muzykę i jej taneczny rytm jako sztukę samą w sobie, reprezentującą te stare pokłady kultury nakierowane na indywidualność, na improwizację, na różnorodność, na swobodę i na indywidualną ekspresję. A to są cechy nie tylko tradycyjne, one są wręcz niesłychanie nowoczesne, to elementy, których nam dzisiaj brakuje… Stare pokłady kultury są cały czas niezmiernie ciekawe i mogą być wykorzystywane w sposób twórczy. Nawet jeżeli działamy w obrębie kanonu i nie wyskakujemy do folku albo do współczesnych kompozycji symfonicznych, to i tak możemy się czuć kompletnie swobodnie, jeżeli nauczymy się tego języka i zaczniemy żonglować jego elementami. I osoby, które dochodzą do mistrzostwa na Węgrzech, w Austrii, na Słowacji, w Polsce, zarówno w tańcu, jak i w muzyce, cieszą się ogromnym zakresem wolności wypracowanym dzięki wieloletniej nauce u wiejskich mistrzów i wynikającej z niej głębokiej kompetencji. Taką osobą na pewno jest Janusz, ale nawet ja, grając po prostu na perkusjonaliach, tak naprawdę zajmuję się głównie improwizacją. Więc my odczuwamy tę muzykę z jednej strony jako odwieczną, z drugiej strony podlegającą ciągłej ewolucji, więc zarazem bardzo współczesną, umożliwiającą ogromną swobodę. To są rzeczy czasami przeciwstawne, ale ich zetknięcie powoduje, że nam się nie nudzi.