Zorganizowana jako część UK/Poland Season 2025 wystawa podąża właśnie tą ścieżką – drogą myśli, która próbuje przekroczyć zastane granice (ideologiczne, etniczne, państwowe), oferując nowe spojrzenia i perspektywy. W każdej z zebranych na pokazie prac dostrzec bowiem można zapis pewnej utopijnej fantazji, możliwego emancypacyjnego scenariusza, który niczym stare marzenie tylko czeka na realizację. Tak jest na przykład w instalacji Konrada Smoleńskiego The End of Radio z 2012 roku, na którą składa się prawie 200 mikrofonów ustawionych na podeście. Z urządzeń dobiegają mocno zmodyfikowane dźwięki – zapis przeprowadzonego na ulicy sondażu, zniekształcony jednak do tego stopnia, że z trudem można rozpoznać w nim ludzki głos. Choć przytłaczająca instalacja Smoleńskiego opowiada o medialnych przemianach – końcu „ery radia”, w której treści nadawały scentralizowane ośrodki, i nadejściu czasu, kiedy treść jest oddolnie wytwarzana przez użytkowników mediów – przynosi ona też obietnicę sprawczości, tego, że kiedyś ktoś stanie przed jednym z mikrofonów i zacznie krzyczeć.
Inne ujęcie nadziei na zmianę proponują film i instalacja Diany Lelonek, Formy przetrwania (2020). W zanurzonym w suchej trawie, przysypanym ziemią telewizorze obserwujemy sielskie widoki natury. Z offu dobiega beznamiętny głos, odczytujący wymyślone listy, jakie artystka dostała od różnych swoich współpracowników po… no właśnie: po czym? Katastrofie ekologicznej? Pandemii? Kryzysie humanitarnym? Naznaczony klęską świat z pracy Lelonek nie jest wcale odległy od tego, co otacza nas w rzeczywistości. I nie jest też wcale tak dystopijny, choć finansowanie kultury zostało w nim właściwie całkowicie ucięte, a realizacja programów wystawienniczych okazała się niemożliwa, instytucje sztuki przyjmują uchodźców klimatycznych, angażują się w wolontariacką pomoc, stając się przestrzeniami wypróbowywania nowych rodzajów społeczeństwa. Tym razem opartego na zgoła innych zasadach niż te, które doprowadziły do susz, wymierania gatunków i rozlewu krwi na arbitralnie wytyczonych granicach państw.
Wystawa „Nadzieja radykalna” w Golden Thread Gallery w Belfaście, fot. GTG
Choć współcześnie wyobraźnia polityczna raczej zniechęca do wyobrażania sobie innych modeli relacji społecznych, historia pokazała, że przecież możliwe były krótkie, ale znaczące momenty, w których projekty emancypacyjne nie tylko dochodziły do głosu, lecz także były żywym elementem codzienności. To przypadek niezatytułowanej pracy Piotra Uklańskiego, składającej się z dwóch fotografii. Na pierwszej uchwycono widok z góry na ubranych w czerwone i białe bluzy żołnierzy ułożonych w charakterystyczny napis „Solidarność” z powiewającą nad N polską flagą. Druga przedstawia moment, w którym mężczyźni opuszczają już wyznaczone pozycje i rozchodzą się – tak że czytelność logo zostaje całkowicie zamazana. Choć dzieło Uklańskiego można odczytywać na poziomie uniwersalnym – jako komentarz do nieuchronnej dewaluacji, a może nawet i kompromitacji różnych idei, zwłaszcza tych, które mają chwilowo tak szerokie oddziaływanie – warto jednak dostrzec w jego ironicznej pracy afirmatywny potencjał, wyznanie wiary w to, że nawet jeśli okna nowych możliwości otwierają się tylko na chwilę, powietrze, które wówczas przez nie wpada, orzeźwia na długo.
Wystawa „Nadzieja radykalna” w Golden Thread Gallery w Belfaście, fot. GTG
Powietrze to może być jednak czasem duszące, o czym przestrzegają prace Huberta Czerepoka i Lady Nakonechnej. W filmie tego pierwszego, Lux Aeterna z roku 2011, obrazom norweskich pejzaży, surowych, przemysłowych przestrzeni i wydrążonych w górach tunelów samochodowych towarzyszą odczytywane z offu fragmenty Kordiana Juliusza Słowackiego, manifestu Andersa Breivika czy Mein Kampf Adolfa Hitlera. Zestawienie to służy artyście do rozpoznania wspólnego rodowodu europejskiego romantyzmu, skupionej na jednostce filozofii i kultury, a także prawicowych ekstremizmów nawołujących do przemocy i nienawiści rasowej. Nadzieja i piękno, zdaje się sugerować Czerepok, mogą przecież stać się maskami dla nienawiści i pogardy.
Ciemność, w jakiej zanurzona jest praca artysty, rozświetla regularny błysk Ruchomego modelu przenośnego (2014) Nakonechnej – przypominający latarnię morską, ale i wieżę więziennego strażnika. Światło bywa skierowane na ledwo widoczny napis na ścianie: „Kiedy zobaczyliśmy światło latarni, większość z nas zdecydowała się płynąć do brzegu”, nawiązujący do humanitarnej katastrofy migrantów zmierzających do Europy, którzy za próby przekroczenia morza czy lasu nieraz płacą najwyższą możliwą cenę. W tekście kuratorskim czytamy:
Z jednej strony to światło ufności i wiary, które być może pozwoli trafić na bezpieczny ląd; z drugiej – to wzbudzające trwogę światło szperaczy tropiących uciekiniera, zwiastujące kres nadziei na lepsze życie. W takiej dwuznacznej sytuacji znajduje się odbiorca instalacji Nakonechnej. Ściana jest granicą, którą być może uda się przekroczyć.
Wystawa „Nadzieja radykalna” w Golden Thread Gallery w Belfaście, fot. GTG
Podobna gęstość cechuje instalację Zhanny Khadyrovej Shots (2010–2014), zbiór ceramicznych płytek, na których artystka zapisywała eksperymenty polegające na niszczeniu ich poprzez uderzanie w nie ciężkimi obiektami lub strzelanie z broni gumowej. Rozrastające się na wzór pajęczyny od miejsca uderzenia pęknięcia zawierają w sobie namysł nad kruchością materiału, jego podatnością na unicestwienie w rękach twórczyni, przy czym abstrakcyjny powab pracy ma też mroczny rewers, uwidaczniający to, co dzieje się z ukraińskimi domami, przedmiotami czy też z samymi Ukraińcami broniącymi się przed Rosją.
Twój strach to nasz kapitał / Twoja nienawiść to nasz mandat Mariny Naprushkiny z realizowanego w latach 2013–2020 cyklu Moabit Czerwony to z kolei refleksja nad relokacją i zadomowieniem. Na wieloelementowym, patchworkowym wydruku widnieją zarówno hasła przypominające te wypisywane na transparentach podczas demonstracji („A – Angst, Angela, Arbeit, AFD”) oraz zrzuty ekranu z rozmów z bliskimi, jak i grafiki znalezione w internecie. W tym kolażu obrazów ujawniają się istotne cechy międzykulturowego, migracyjnego doświadczenia: wielowarstwowość, rozproszenie, niepewność związana z odmiennym kontekstem, a jednocześnie radość zapuszczania nowych korzeni. Mieszkająca w Niemczech białoruska artystka angażuje się w działania z lokalną migrancką społecznością, działając na rzecz jej integracji i uczestnictwa w życiu społecznym – w jej pracy natomiast ujawniają się zawiązywane w aktywistycznej pracy sploty: łączące to, co polityczne, z tym, co artystyczne.
Wystawa „Nadzieja radykalna” w Golden Thread Gallery w Belfaście, fot. GTG
Z wystawy w Belfaście bez wątpienia wyłania się panorama szeroko zakrojonego i obejmującego wiele dziedzin życia kryzysu. Nie można przy tym jednak zapominać, że słowo „kryzys” pochodzi z greckiego terminu oznaczającego rozstrzygnięcie, przełom, decyzję — nawet w najczarniejszy punkt kryzysu wpisana jest zatem możliwość odmiennej przyszłości, przemiany status quo. Artyści i artystki tylko pośrednio wskazują na możliwe rozwiązania, ale bez wątpienia zachęcają do dostrzeżenia w krytycznym momencie przestrzeni na odwagę utopijnej wyobraźni. Tak jak pisał Richards, to już nie luksus, lecz etyczny obowiązek spoczywający nie tylko na artystach.
Nadzieja radykalna. Kolekcja prac z Kolekcji II Galerii Arsenał w Białymstoku.
Golden Thread Gallery, Belfast, 13.09–08.11.2025
Kuratorka: Monika Szewczyk
Artystki i artyści: Hubert Czerepok, Zhanna Khadyrova, Diana Lelonek, Lada Nakonechna, Marina Naprushkina, Konrad Smoleński, Piotr Uklański
Wydarzenie jest częścią UK/Poland Season 2025 organizowanego przez British Council, Instytut Adama Mickiewicza i Instytut Kultury Polskiej w Londynie, finansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Polsce.