Tę możliwość wyobrażenia sobie alternatywy – wobec historycznych narracji, wizji przyszłości, dominujących klisz – widzę jako jedną z największych sił odmieńczego życia i sztuki.
W swojej sztuce zastanawiam się nad tym, jak działać przeciwko czemuś, co zdecydowanie już zaczęło przypominać faszyzm. Sam antyfeminizm czy queerfobia nie wystarczą do tego, żeby nazwać dany system faszystowskim. Ale dzisiaj antyfeminizm czy queerfobia, ksenofobia itd. zaczynają być podlewane bardzo gęstym sosem militaryzmu – można więc już mówić o rodzinnym pokrewieństwie z historycznym faszyzmem.
Dlatego – tak jak wspominałem na samym początku – w oczach władzy historia nie jest po to, żeby nie popełniać tych samych błędów, lecz po to, żeby korzystać z gotowych rozwiązań, które kiedyś już zadziałały. One oczywiście mają inny wymiar i będą przebiegać w inny, bardziej cybernetyczny czy biotechnologiczny sposób. Nie sądzę, że współcześni faszyści będą budować obozy zagłady, bo nie dość, że mamy odmienny kontekst historyczny, to zmienił się też krajobraz technologiczny.
Weźmy na przykład gwałtowny, ale i bardzo tajemniczy rozwój AI. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że będzie ona narzędziem do głębokiej, totalitarnej inwigilacji. Już dziś widać, że rządy i miliarderzy inwestują w nią niesamowite fundusze, mimo że analizy dochodów z AI pokazują, że przynosi ona ogromne straty. Myślę, że to inwestycja w narzędzie, które może być potencjalnie wykorzystywane w totalitarnym systemie z niedalekiej przyszłości. Dlatego sztuka wydaje mi się tak istotnym sposobem na ostrzeżenie czy zaproponowanie alternatywy. Aktywuje wyobraźnię, wyostrza ją, pozwala wyobrazić sobie odmienne możliwości w najdrobniejszym detalu, a przede wszystkim być kreatywnym. A to, że jesteśmy w stanie w ogóle wyobrazić sobie alternatywę wobec systemu, jest kluczowe, żeby jakkolwiek stanąć wobec niego w opozycji.
Mikołaj Sobczak
Misteria
Polana Institute, Warszawa
21.11.2025–31.01.2026