To było pierwsze rękodzieło, jakiego w ogóle spróbowałam! Zawsze uważałam siebie za osobę bez żadnych talentów. Byłam zawsze bardzo dobrą uczennicą, pilnie się uczyłam regułek, dat i procentów, ale czułam, że brakuje mi kreatywności. Teraz wiem, że to, czego mi brakowało, to po prostu okazji, żeby tę kreatywność w sobie odkryć. I ceramika jako pierwsza ją stworzyła. Pozwoliła mi uwierzyć, że potrafię tworzyć. Teraz haftuję, szyję, robię makramę, marzę o tkaniu i wiklinie. Lubię też kreatywnie spędzać czas z moimi dziećmi. Skończyłam kurs arteterapii, mam za sobą kilka warsztatów edukacyjno-twórczych. A wcześniej pracowałam kilka lat w korporacji! Byłam tam bardzo nieszczęśliwa, niespełniona. Rzucenie tej pracy uważam za najlepszą decyzję w moim życiu.
Fot. Potoczone
Dziś na pewno wciąż nie nazwę siebie artystką i raczej nie to jest moim celem. Uważam siebie bardziej za rzemieślnika. Robię np. tylko naczynia użytkowe. Ale one są piękne i to mi daje bardzo dużo satysfakcji i radości. Nie wiem czemu, ale robienie czegoś, co potem służy mnie albo innym, bardzo mnie ekscytuje. Niezwykłe jest uczucie, że ktoś np. codziennie pije swoją ulubioną kawę z mojego kubka, że to naczynie w jakiś sposób umila komuś codzienność.
To, co kocham też w ceramice, to fakt, że daje dużo swobody, że każdy może się w niej wyrazić artystycznie na swoich warunkach. Jedni rzeźbią w glinie, wykonują instalacje artystyczne, inni robią naczynia użytkowe. Jedni na tych naczyniach pięknie rysują, inni zdobią gotowymi szkliwami. Albo tworzą swoje autorskie szkliwa. Jedni używają do zdobienia kubka jednego szkliwa, inni eksperymentują, łącząc różne. Jedni lepią ręcznie krzywe kubki a inni toczą idealnie proporcjonalnie naczynia.