Już w końcówce lat 80. studio Hanna-Barbera próbowało przenieść na ekran dzieła Christy, sięgając po obowiązującą wówczas technologię 2D, ale do realizacji filmu nie doszło. Zarzucona została także pierwsza próba aktorskiej adaptacji komiksów Christy – w 2001 roku próbowano przenieść na ekran "Dzień Śmiechały", ale film nigdy nie trafił na ekrany. W 2006 roku zagościła na nich za to 16-minutowa animacja 3D opowiadająca o "Zamachu na Milusia", która spotkała się z bardzo chłodnym przyjęciem młodszych i starszych fanów.
Wychowani na Chriście
Aby odnaleźć złoty środek między wiernością komiksowemu oryginałowi a potrzebą odświeżenia języka, jakim opowiedziani będą nowi "Kajko i Kokosz", producentka sięgnęła po gwiazdy rodzimego komiksu i animacji: za reżyserię odpowiadają m.in. Michał Śledziński i Tomasz Leśniak, nad projektami postaci czuwa Sławomir Kiełbus, a autorami scenariuszy są Maciej Kur i Rafał Skarżycki.
Ewelina Gordziejuk tak komentuje skład ekipy:
Wybór scenarzystów był dla mnie bardzo naturalny i oczywisty. Nie znam osoby, która zna lepiej świat “Kajka i Kokosza" niż Maciej Kur, który z pamięci potrafi podać zeszyt, numer strony i zacytować kwestię danej postaci. Jest chodzącą encyklopedią komiksu, z której często korzystamy". Podobnie było z wyborem Rafała Skarżyckiego, który wychował się na komiksach Janusza Christy i który ma fenomenalny warsztat scenariuszowy. Od lat współpracujemy w EGoFILM z Maciejem i Rafałem więc doskonale wiem na co ich stać.
Tym, co łączy większość twórców stojących za animowanym serialem jest nie tylko bogate doświadczenie na polu komiksu i animacji, ale i wspólnota pokoleniowych doświadczeń związanych z "Kajkiem i Kokoszem". Dla większości z nich "Kajko i Kokosz" byli przyjaciółmi z dzieciństwa, a praca nad serialową wersją ich przygód była nie tyle próbą zmierzenia się z oryginałem, co okazją do oddania hołdu mistrzowi polskiego komiksu.
Michał Śledziński mówi w rozmowie z Culture:
Dla naszego pokolenia przygody Kajka i Kokosza były jedną z najważniejszych lektur dzieciństwa, a ich znajomość okazała się wielkim ułatwieniem. Kiedy brałem do ręki scenariusze kolejnych odcinków, mogłem w jednej chwili przypomnieć sobie konkretne plansze z oryginalnych komiksów i natychmiast wiedziałem, jak dana scena powinna wyglądać".
Między pokoleniami