Karolina Rychter: Na początek zapytałabym cię oczywiście o "Nowe wiersze sławnych poetów". Na ile są one zabawą słowem, formą humorystyczną, a na ile wyrazem uwielbienia dla danego poety?
Grzegorz Uzdański: Myślę, że są jednym i drugim. Teraz tych nowych wierszy powstaje mniej, bo moja strona istnieje od wielu lat i trochę straciłem początkowy impet. Ale tak czy siak moja motywacja została taka, jaka była. To na pewno jest forma humorystyczna, zabawa. Oczywiście dosyć specyficzna, którą nie każdy musi lubić, polegająca na naśladowaniu konwencji, stylu danej autorki bądź autora i zderzaniu go z niepasującymi do niego elementami. Zwykle niepasującymi dlatego, że są to elementy współczesne, a ci autorzy tworzyli dość dawno. To, co robię to pastisz, a nie parodia, więc to jest dosyć delikatny humor, który wywołuje raczej uśmiech niż głośny śmiech. Inną sprawą jest rodzaj hołdu dla danego poety czy poetki. W ogóle mam taką zasadę, że nie piszę pastiszów autorów, autorek, których nie lubię.
Czyli w tych wierszach nigdy nie ma złośliwej intencji?
Nigdy nie ma być złośliwie, dlatego jest to pastisz, a nie parodia, czyli jakieś karykaturalne wyolbrzymienie. Chociaż pewnie zdarza mi się czasem osunąć w parodię, bo ta granica jest cienka. Zazwyczaj przyjmuje się, że pastisz polega na tym, że po prostu naśladujemy jakiś styl jeden do jednego, a parodia na tym, że coś w nim wyolbrzymiamy dla celów humorystycznych. I chociaż w tym, co piszę, mogą się pojawić elementy parodystyczne, bo to nie zawsze da się kontrolować, to ogólnie zamierzenie jest takie, że to ma być pastisz.
Pisanie pastiszów to jest bardzo ciekawe doświadczenie, inne od pisania własnych wierszy. Zarazem te dwie rzeczy są do siebie podobne, bo przecież na własne wiersze też oddziałują poprzedniczki i poprzednicy.
Słynny lęk przed wpływem.
Właśnie. Osoba oczytana na pewno dostrzeże, jak bardzo te nasze własne, oryginalne wiersze wyrastają z wierszy naszych poprzedników. Różnica jest taka, że w przypadku własnych wierszy nie chcemy, żeby wyrastały za bardzo, nie chcemy, żeby były wtórne. Kiedy piszę pod wpływem na przykład Celana czy Szymborskiej i mój wiersz wygląda jak jeszcze jeden ich utwór, to oczywiście nie jest za dobrze. W przypadku pastiszu ta gra jest w pewnym sensie prostsza, bo wtedy wiersz powinien dokładnie tak wyglądać.
Słyszałam, że parę osób czytając twoje pastisze, nabrało się i myślało, że to jest nieznany wiersz sławnego poety.
Tak, parę razy, i wtedy odczuwałem to jako swój sukces. W ogóle impulsem do stworzenia strony "Nowe wiersze sławnych poetów" był napisany przez mnie dla żartu pastisz wiersza Herberta, który koleżanka pokazała znajomemu literaturoznawcy, a ten uznał go za nieznany wiersz poety. Oczywiście połechtało to moje ego i zacząłem tworzyć tego więcej. Oprócz zabawy i hołdu te patisze są też próbą zmierzenia się z danym autorem czy autorką. Bo ktoś mógłby powiedzieć, że próbowałem pisać Barańczakiem, a moje wierszydło nawet koło Barańczaka nie stało. Jeżeli ludzie tego nie robią, to powiedzmy, że jakoś mi się udało.