Istnieją jakieś społeczne lub psychologiczne predyspozycje do bycia hejterem?
Chyba wszyscy je mamy. Tych, którzy piszą hejterskie komentarze w sieci, można podzielić przynajmniej na trzy grupy. Pierwsza to hejterzy autentyczni, czyli tacy, których potrzeba poniżania kogoś w Internecie wynika z wewnętrznych motywacji: czują się źle, niedowartościowani lub po prostu drażni ich, że komuś tak dobrze idzie. Druga grupa to są typowe trolle, które piszą złośliwe komentarze nawet nie po to, żeby wyrządzić komuś krzywdę, ale żeby sprowokować tłum. Trzecia – moim zdaniem zdecydowanie najgorsza grupa – to trolle, których motywacja jest czysto merkantylna. Piszą hejterskie komentarze na zlecenie z powodu politycznego albo biznesowego. Dlaczego to jest tak niebezpieczne? Ponieważ to odziera komunikację z naturalności, bo nie wiemy na pewno, czy ktoś naprawdę tak myśli, czy dostał zlecenie, żeby tak napisać.
Mówił pan o subiektywności, że tylko osoba, której komentarz dotyczy, może stwierdzić, czy to już jest hejt, czy jeszcze nie.
Tę kwestię trzeba jeszcze rozszerzyć. W komentarzu internetowym mamy trzech uczestników aktu komunikacji. Pierwszy to nadawca – ktoś, kto pisze komentarz na przykład pod artykułem o aktorce X. Mamy dwóch odbiorców: pozornego, czyli tego, który jest atakowany, ale nie odbierze tego komunikatu, oraz prawdziwego odbiorcę, czyli kogoś, kto to przeczyta i pomyśli o aktorce X gorzej. On też może stwierdzić, czy to był hejt.
Czy przed hejtem można bronić się skutecznie?
Możemy tworzyć system, który sprawi, że hejt będzie mniej skuteczny i mniej szkodliwy. To brzmi trochę jak utopia, ale działa. Przekonali się o tym między innymi twórcy gry "League of Legends". Oni mieli duży problem z – jak to nazwali – "toksycznym językiem", który sprawiał, że użytkownicy byli zniechęceni do grania. Tu pojawił się biznes – słupki zaczęły spadać, więc musieli w jakiś sposób utemperować graczy posługujących się złym językiem. Wprowadzili kilka zmian, które ucywilizowały sposób komunikacji. Pierwszą rzeczą, zdawałoby się najprostszą, było wyłączenie domyślnego wyświetlania komentarzy przez innych użytkowników. Podobnie dzieje się już w sekcjach komentarzy internetowych.
Drugą rzeczą było wprowadzenie przejrzystego systemu przyznawania nagród i kar. Zacznijmy od kar. One są i były zawsze, to oczywiście bany, ale do tej pory nakładano je odgórnie. Badania pokazały, że hejter, na którego nałożyło się karę bez wyjaśnienia dlaczego i na jak długo, wraca potem jeszcze bardziej sfrustrowany. Twórcy "League of Legends" wymyślili system karania umożliwiający odwołanie, obronę. I okazało się, że większość tych ludzi da się reformować.