Po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji na Ukrainę, w 2022 i 2024 roku Rosja nie brała udziału w Biennale – zaproszenie jej na tegoroczną edycję wywołało powszechne kontrowersje. Organizatorzy tłumaczyli jednak, że jej udział nie jest sprzeczny z sankcjami nałożonymi na Rosję po jej agresji na Ukrainę.
W odpowiedzi na to całe jury Biennale złożyło rezygnację – zrobiło to 30 kwietnia, właściwie tuż przed startem imprezy. Chociaż nie wydało oficjalnego komunikatu z uzasadnieniem tej decyzji, wiadomo, że jest to gest protestu. Jeszcze przed rezygnacją zapowiadało, że przyznając nagrody, nie będzie uwzględniało Rosji i Izraela, ponieważ przywódcy obu krajów są oskarżeni przez Międzynarodowy Trybunał Karny o zbrodnie przeciwko ludzkości. Także minister kultury Włoch zapowiedział, że wbrew zwyczajowi nie weźmie udziału w uroczystej inauguracji Biennale.
– Biennale w Wenecji jak żadna inna impreza w świecie sztuki odbija współczesne napięcia i konflikty. Nie rozwiązuje ich, ale je ukazuje, jak wielka współczesna alegoria. Świat sztuki nie jest bardziej moralny niż w świat w ogóle, ale konflikty etyczne są w nim bardziej widoczne, głośniej dyskutowane, co świetnie moim zdaniem ilustruje obecna sytuacja. Na tegoroczne Biennale leciałem rozczarowany postawą jego organizatorów, ale nie postawą świata sztuki w ogóle. Widzimy, że jest on w części skorumpowany, ale też istnieje część, która stawia opór, zabiera głos – mówi Stach Szabłowski, krytyk sztuki.