Sławomir Mrożek wyłaniający się z kart tej książki to przenikliwy prześmiewca: satyryk, dramatopisarz, rysownik, eseista, prozaik, ale i dopiero odkrywany prywatny człowiek, który pod legendarną małomównością skrywał kompleksy, wątpliwości, słabości i słabostki. I, przede wszystkim, potężny lęk przed światem, w którym jednak zaznaczył się znacznie silniej niż zdecydowana większość rodaków z jego pokolenia.
Droga Mrożka do światowej sławy znaczona była spotkaniami z ważnymi ludźmi, arcyciekawymi osobowościami, z których w książce Niemczyńskiej osobnych rozdziałów doczekali się: Adam Włodek, Stanisław Lem, Witold Gombrowicz, Jan Błoński oraz obie żony: przedwcześnie zmarła na raka malarka Maria Obremba i człowiek teatru, Meksykanka, Susana Osorio Rosas.
Niemniej istotne w życiu Mrożka były częste zmiany miejsc pobytu - z rodzinnych Borzęcin przeniósł się do Krakowa, następnie mieszkał we Włoszech, Francji, w Meksyku, ponownie w Polsce i we Włoszech. Kolejno następujące po sobie teksty z nagłówkiem "Miejsca" lub "Ludzie" stanowią trzon tomu, który uzupełnia szkic "Milczenie" o wychodzeniu pisarza z afazji, tudzież ostatnia z nim rozmowa.
Podczas studiów architektonicznych na Politechnice Krakowskiej Mrożek zwiąże się ze środowiskiem twórczym i artystycznym, co ostatecznie doprowadzi go jako rysownika i człowieka pióra do współpracy z prasą. Przyjęty wkrótce do grona początkujących pisarzy zamieszka w słynnym Domu Literatów na Krupniczej 22, dzieląc lokum ze Stanisławem Czyczem.
Jak głosi legenda, przez lata wspólnego mieszkania Mrożek i Czycz widzą się ledwie kilka razy. Ten pierwszy się chowa, bo ma obsesję, że ten drugi chce od niego pożyczać pieniądze. Gdy słyszy, że kolega się krząta po kuchni, na wszelki wypadek nie wychodzi z pokoju. Któregoś razu daje się zaskoczyć w piwnicy przy węglu. Nie wiedząc, kto nadchodzi, na wszelki wypadek gasi świecę i pada. W opowieściach Czycza pełne nazwisko współlokatora brzmi: "Ten Skąpy Skurwysyn Mrożek."
Zanim pod koniec życia Mrożek został dotknięty afazją, z czego dzięki terapii udało mu się wyjść, i tak nie należał wcześniej do osób rozmownych. W towarzystwie na ogół milczał, niekiedy, jakby od niechcenia, rzucał jakąś dotkliwie celną uwagę. Fotograf Andrzej Nowakowski jadąc z Mrożkiem samochodem, opowiadał o międzynarodowych sukcesach Ryszarda Kapuścińskiego, na zagranicznych targach książki, na których byli wspólnie.
Mrożek słucha grzecznie do końca i rzuca z kamienną twarzą: "Zawsze miał chytre oczka". Cały komentarz. Nowakowski zaczyna wobec tego o Adamie Zagajewskim – że być może przyszły noblista. Mrożek na to spokojnie: "Zawsze się o to starał". Jedno zdanie, a odbiera możliwość dyskusji.
Posądzenia autora "Tanga" o mizantropię potwierdzały choćby takie wyznania: "Łatwiej by mi było chyba jako tako kochać ludzi, gdybym ich nie znajdował wszędzie, nawet toaleta przeważnie bywa zajęta". Na zdjęcia na Rynku Głównym w Krakowie umawiał się z Nowakowskim na piątą rano – wtedy nie ma ludzi. Nie oszczędzał najbliższych, nawet ojca, Antoniego Mrożka, urzędnika pocztowego.
W autobiografii Mrożek napisze o Antonim tak: "Nie był legionistą, nie należał do Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, do sanacji, ONR-u, socjalistów (broń Boże!) ani w ogóle do żadnych ugrupowań. Był typowym Polakiem, który na wszystko mówi »nie«. Lubił przemawiać przy wódce w gronie kolegów na każdy temat, byle wystarczająco ogólny. Jego ignorancja była kompletna. W dodatku przemawiał z poczuciem szlachetnego oburzenia. Nawet anarchistą nie był, bo to zakłada jakiś światopogląd."
Jego syn, jak to milczek, swojego światopoglądu nikomu nie ujawniał. Wnioskowanie o nim na podstawie powstałych utworów nie byłoby ścisłe, bez absolutnej pewności, który z bohaterów przemawia wprost w imieniu autora – choć prędzej inteligent niż cham. Nowakowski twierdzi, że Sławomir Mrożek o polityce nie był w stanie rozmawiać: "Gdy tylko mimochodem pojawiał się temat, widać było, że on się czuje, jakby miał włożyć ręce do szamba. Odrzucało go to po prostu".
Po wyjściu z afazji Sławomir Mrożek stał się mniej skryty. Autorce książki udało się skłonić do bardzo intymnych wyznań, o nie zawsze miłym traktowaniu kobiet, o nadużywaniu alkoholu, o tym, dlaczego nigdy nie zdecydował się na dzieci: "ten świat, jakim się on staje, nie ma przyszłości. I ja to kończę. To nie jest dobre miejsce, żeby mieć dzieci."
Na pytanie, czy uwolnił się od zazdrości o Gombrowicza, odpowiedział: "Spotkałem Gombrowicza w Italii, bardzo go cenię. […] Już się uwolniłem, bo ja szybko idę. To osobny temat, każdy pisarz jest osobny, każdy na to zasługuje. Wolałbym nie mówić o jego umiejętnościach, bo to odbiega od tematu, czyli ode mnie."
Książkę Niemczyńskiej czyta się doskonale, łącznie z aneksem zatytułowanym "Teczka", zawierającym materiały pozyskane z archiwum IPN-u. Esbeckie dywagacje o wątpliwym morale Mrożka pisane są tak karkołomną polszczyzną, że trudno w nich się doszukać jakiegokolwiek sensu. Absurd w najbardziej ponurej, bo – odwrotnie niż w tekstach Mrożka – niezamierzonej postaci.
Małgorzata I. Niemczyńska, urodzona w 1982 roku, absolwentka komparatystyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, dziennikarka "Gazety Wyborczej". Ze Sławomirem Mrożkiem rozmawiała po raz pierwszy w 2007 roku. Po raz ostatni - dwa miesiące przed jego śmiercią.
Małgorzata I. Niemczyńska
"Mrożek. Striptiz neurotyka"
Wydawnictwo Agora SA, Warszawa 2013
wymiary: 170 x 220 mm
liczba stron: 296
oprawa: zintegrowana
ISBN: 978-83-2681-276-7