Efektem ciągłych poszukiwań formalnych i wyrazowych jest muzyka coraz bardziej oryginalna, choć jednocześnie zdradzająca szereg podobieństw do twórczości rówieśników, z upodobaniem do usterki, beatu i performansu. W wielu momentach zbieżne jest to z postulatami muzyki relacyjnej w ujęciu filozofa Harry’ego Lehmana, w innych wyczuwalny jest wpływ nieformalnego patrona całej tej generacji, czyli kompozytora Simona Steen-Andersena. Ryterski jako impulsywny ekstrawertyk żywo reaguje przy tym na otoczenie, choćby zajmując się wprost tematyką LGBTQ oraz postawami nienormatywnymi. W 2018 roku w Darmstadt przełamał wieloletnią tremę przed występami scenicznymi i właśnie w różnego rodzaju live actach – czasem jako didżej, czasem jako drag – realizuje się ostatnio najpełniej. Nie porzuca przy tym komponowania na składy instrumentalne, lecz raczej przenosi do niego pewne elementy (gesty, ubiór), żeby tym bardziej ożywić konwencję muzyki nowej.
Prawykonany podczas Warszawskiej Jesieni utwór "Totentanz" (2022) został nagrodzony na 70. Międzynarodowej Trybunie Kompozytorów w Wilnie, corocznym konkursie dla najlepszych produkcji radiofonii publicznej w dziedzinie muzyki współczesnej. Organizatorem wydarzenia jest Międzynarodowa Rada Muzyki, ciało doradcze UNESCO.
Jest to utwór, który jest nierozerwalnie związany z całą sferą działalności Rafała Ryterskiego nie tylko jako twórcy i kompozytora, ale także aktywisty i kuratora, który zaistniał koncertem "We are here".
– komentowała Joanna Grotkowska, redaktorka II Programu Polskiego Radia. Skomponowany na kontratenor, orkiestrę i elektronikę utwór wypełniony jest muzycznymi cytatami, od Poloneza a-moll "Pożegnanie ojczyzny" Kacpra Napoleona Wysockiego (dawniej przypisywanego Michałowi Kleofasowi Ogińskiemu), po "Lament Dydony" Henry'ego Purcella. Usłyszymy i zobaczymy tam także odniesienia do kultury rave'owej i queerowej, a także osobisty komentarz do czasów pandemii i sytuacji osób LGBTQ.