W 1974 został absolwentem wydziału reżyserskiego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Już podczas studiów jako reżyser teatralny zwrócił na siebie uwagę Konstantego Puzyny, który w 1972 roku z uznaniem pisał o jego inscenizacji "Didaskaliów do życiorysu Offa" Bogdana Chorążuka, wystawionych na Scenie 61 Teatru Ateneum w Warszawie.
Stało się tak dzięki życzliwości dyrektora Janusza Warmińskiego, który jako jedyny w tamtych czasach popierał młodych twórców. W Teatrze Ateneum powstała Grupa ARA – Autor-Reżyser-Aktor, pierwsza bodaj w historii polskiego teatru, gdzie autor pracował wraz z reżyserem i aktorami w czasie prób nad spektaklem.
Przez pierwsze trzy lata po szkole Andrzej Maria Marczewski pracował jako reżyser w Wytwórni Filmowej Czołówka. Od 1977 roku z rekomendacji Ministerstwa Kultury i Sztuki został dyrektorem Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu. Jego umiejętności menedżerskie zwiększyły liczbę widzów z czterdziestu tysięcy do stu tysięcy widzów rocznie. Tam też doprowadził do prapremiery sztuki Karola Wojtyły "Przed sklepem jubilera" i do polskiej premiery własnej adaptacji "Mistrza i Małgorzaty" Michaiła Bułhakowa. Niepowtarzalny nastrój tego i wielu innych przedstawień Marczewskiego współtworzyła magiczna muzyka Tadeusza Woźniaka. Reżyserowi udało się przedstawić wszystkie zasadnicze wątki powieści, a nawet przechytrzyć cenzurę i uzupełnić tekst o fragmenty nieobecne w dostępnym wówczas polskim przekładzie.
Powieść "Mistrz i Małgorzata" stała się dla mnie najważniejszą i ogromnie bliską lekturą, odkąd, jeszcze w czasie studiów, miałem okazję przeczytać drukowany w odcinkach w radzieckim czasopiśmie "Moskwa" oryginał utworu – zdradził reżyser. – Książka jest nie tylko uczciwa, ale i magiczna. Przeszedłem moskiewskim szlakiem przygód bohaterów powieści i śladami jej autora. Miałem okazję rozmawiać z Lubow Biełozierską-Bułhakową, drugą żoną pisarza. Byłem na grobie Bułhakowa, na cmentarzu Nowodiewiczym, gdzie został pochowany niedaleko Czechowa i Stanisławskiego. Na zamalowanych graffiti ścianach klatki schodowej przy ulicy Sadowej można dziś przeczytać inskrypcję: "Woland, wróć!"
Reżyser do inscenizacji "Mistrza i Małgorzaty" powracał jeszcze w teatrach Płocka (1981), Bydgoszczy (1988), Bielska-Białej (1998), Łodzi (Teatr Nowy, 2003), Sosnowca (2006). Każda z wersji była inna, modyfikowana. W bielskiej adaptacji po raz pierwszy zastosował "efekt lustra". Postacie z planu historycznego – pojawiające się w powieści Mistrza – miały swoje odzwierciedlenia w osobach żyjących w Moskwie w apogeum stalinizmu. Na przykład aktor grający Mistrza był też Jeszuą, a wykonawca roli Iwana Bezdomnego – Mateuszem Lewitą.
Jest to zgodne z tym, co dzisiaj wiemy o równoległych światach, względności czasu i zakrzywionej przestrzeni – dowodził reżyser.
Ukoronowaniem twórczych zmagań Marczewskiego z "Mistrzem i Małgorzatą" stała się inscenizacja "Bułhakow/Mistrz/Małgorzata" z 2015 roku – koprodukcja Nowego Teatru im. Witkacego ze Słupska i Teatru Małego z Tychów.
Reżyser pokazał dzieło Michaiła Bułhakowa w oryginalnej autorskiej adaptacji, na którą składała się nie tylko sama powieść, ale i fragmenty dzienników pisarza, odnalezione już po jego śmierci. Autor je wprawdzie spalił, jednak po latach w przepastnych archiwach sowieckiej bezpieki udało się natrafić na skopiowany tekst. Co okazało się najlepszą ilustracją słynnego stwierdzenia Bułhakowa, że "rękopisy nie płoną".
Powiem krótko: to jeden z najwybitniejszych spektakli w całym współczesnym polskim teatrze i jedno z najważniejszych wydarzeń artystycznych sprzężonych z metafizyką w krystalicznie czystej postaci. […] Andrzej Maria Marczewski to wielki SAMOTNIK, poszukujący duchowych prawd poza obrębem teatralnych mód. Ponieważ nie należy do żadnych środowiskowych koterii, jego dorobek jest pomijany milczeniem przez media głównego nurtu, lansujące "swoich" twórców, co dotyczy także organizatorów rozmaitych festiwali. Jak wiadomo, powieść Bułhakowa w fenomenalny sposób ukazuje zmaganie się Dobra ze złem, tchórzostwa z odwagą, podłości i konformizmu – z wiarą i miłością. "Bułhakow/Mistrz/Małgorzata" w scenicznym kształcie zaprezentowanym w 2015 r. w szczególnie poruszający sposób oddaje sens tego, co uosabia wspomniana wizja człowieka i świata. […] Jeśli olśniewający i metafizyczny w każdym szczególe spektakl A.M. Marczewskiego nie znajdzie się w programie teatralnych festiwali tylko dlatego, że jego twórca mierzy się z filozofią, sensem i porządkiem świata bez oglądania się na wzorce sztuki lansowane przez artystyczny i publicystyczny mainstream, będzie to oznaczało chwilowe zwycięstwo materii nad duchem. Tylko jednak chwilowe, gdyż – zapamiętajmy to po wsze czasy – "rękopisy nie płoną".
[Marek Rymuszko, "Bułhakow i Marczewski: spektakl dwóch mistrzów", "Nieznany Świat", nr 12/2015]
Cała recenzja znajduje się tutaj. Czytaj również tutaj.
Wierny Bułhakowowi reżyser, wystawił też polską premierę "Psiego serca", gdy po wygraniu konkursu w 1981 roku objął dyrekcję Teatru Dramatycznego w Płocku. Przedstawienie szybko zdjęto ze sceny na skutek interwencji ambasady radzieckiej. Nie doszło też do wystawienia adaptacji prozy Jerzego Andrzejewskiego, o czym sam autor wspominał w swoich dziennikach "Gra z cieniem" wpisem z 8 maja 1981:
Od dyrektora Teatru Dramatycznego w Płocku, Andrzeja Marii Marczewskiego, otrzymałem list z propozycją wystawienia "Apelacji". Bardzo mnie ten projekt i zdziwił, i ucieszył, bo ta moja powieść, wydana w roku 1968 poza krajem, mało jest w Polsce znana.
Od 1983 roku Marczewski kierował warszawskim Teatrem Rozmaitości, gdzie tuż przed premierą władze cofnęły zgodę na wystawienie "Termopil polskich" Tadeusza Micińskiego. Po wystawieniu prapremiery "Promieniowania ojcostwa" Karola Wojtyły i między innymi "Santa Maria Della Salute" Velimira Lukicia opuścił Marczewski teatr z zakazem pracy w Polsce.
W trudnych czasach stanu wojennego – a i dalszych w latach osiemdziesiątych – reżyserował w dawnej Jugosławii: "Świętego diabła Rasputina" Aco Popovicia w Belgradzie, "Noc bogów" Miro Gavrana w Mostarze, światową premierę sztuki Janusza Głowackiego "Fortynbras się upił" w Sarajewie, "Wielką magię" Eduarda de Filippo w Puli. Tam też organizatorzy Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego w Nowym Sadzie zaprosili go wraz z jego sceniczną interpretację dramatu Lukicia z warszawskich Rozmaitości.